szukaj w serwisie

Gorące tematy

gorące tematy


więcej o...

1 KwietniaNajnowsze wiadomości

1 Kwietnia Najnowsze plotki

Beneficjenci Splendoru - Bóg, Honor, Mam Talent

Staniszewski się wściekł
2013-12-18, autor: Waldemar Ulanowski, WP.PL
  A A A
 

Zacznę nietypowo. Od końca. Trzeci album Beneficjentów Splendoru, czyli projektu Marcina Staniszewskiego (pod prowokacyjnym tytułem „Bóg, Honor, Mam Talent”), kończy się kilkuminutową ciszą, po której następuje frywolny, muzyczny żart.

W samym finale kobiecy głos wypowiada słowa, które powinny być mottem tej płyty: „ale mi tu dobrze!”. Bo obcowanie z twórczością Staniszewskiego to faktycznie ogromna przyjemność. Choć z drugiej strony każdy przyjemność może odczuwać w dwojaki sposób. Mi się podoba, że Beneficjenci Splendoru (tym razem z udziałem kilku gości) stali się bardziej agresywni. Marcin Staniszewski ewidentnie się wściekł i postanowił wyrzucić z siebie całą złość. I nie chodzi tylko o przekaz słowny (klnie jak szewc, krytykuje prawą stronę sceny politycznej – co oczywiście może zostać uznane za próbę przypodobania się mainstreamowi, ale autor brzmi wiarygodnie i choć nie każdy musi się zgadzać z jego poglądami, to warto posłuchać, co ma do powiedzenia). No dobra, ale najważniejsza jest muzyka. A ta powala od samego początku.

Otwierający całość „Robinson Cmos” przetacza się po uszach jak walec. Ma coś z klimatu „Vent” Tricky’ego. Potężnie i przytłaczająco jest również w „Django” i „Polak mały”. Lekki oddech czujemy dopiero w bardziej znanym szerszej publiczności „Simlock”, który gdyby nie nowoczesne brzmienie klimatem pasowałby do pierwszego solowego mini-albumu Martina L. Gore’a „Counterfeit e.p.” z 1989 roku. Sporo na „Bóg, Honor, Mam Talent” avant-popu („Dziewczynka z ulotkami”, „Superfajna Piosenka”, „Denawigacja”), ale rządzi jednak mocne brzmienie. Tak jak w „Mięsie armatnim” wyśpiewanym gościnnie i jak zwykle emocjonalnie przez Krzysztofa Ostrowskiego z Cool Kids Of Death. A już na wyżyny agresji Beneficjenci Splendoru wspinają się w chyba najlepszym na płycie „Cleverbot” (najpierw szepty Staniszewskiego przy ambientowym wstępie, po czym następuję łajanka w stylu, którego nie powstydziłby się sam Trent Reznor). Mam nadzieję, że Beneficjenci Splendoru pójdą dalej tą ścieżką.
Waldemar Ulanowski, WP.PL
oceń
14
1
Podziel się
  • Skomentuj
  • WP
  • FB

Korzystanie z komentarzy FB oznacza akceptację regulaminu

REGULAMIN
Ocena: 0 [0]
~Iwanka [2013-12-19 11:25]

u nas w miasteczku była kiedyś taka jedna Staniszewska wkurzająca na maksa miała wysokie mniemanie o sobie nie poparte rzeczywistą wartością, taka pusta pseudo-lalunia, jak kupiła sobie zieloną sukienkę to chodziła z pół roku dzień w dzień i miała pryszcze-giganty. teraz ochajtnęła się gdzieś na wsi i tam siedzi. to tak na marginesie, bo chciałam sobie ulżyć.

odpowiedz

pokaż 2 ukryte odpowiedzi

Ocena: 0 [0]
~Tomek [2013-12-19 10:24]

OK. Policzmy się. Miłego dnia. Staniszewski

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~Lena [2013-12-19 09:50]

Pozdrawiam. Staniszewska

odpowiedz

Ocena: +1 [1]
~tosia [2013-12-19 09:49]

Wszystkiego najlepszego panie Marcinie Staniszewski. Moc pozdrowień. Staniszewska

odpowiedz