szukaj w serwisie

Gorące tematy

gorące tematy


więcej o...

16 WrześniaNajnowsze wiadomości

16 Września Najnowsze plotki

Vista Chino - Peace

Niespieszny powrót na pustynię
2013-11-18, autor: Zbigniew Zegler, Jedynka Polskie Radio
  A A A
 

Formalnie Vista Chino to nie Kyuss, ale tylko dlatego, że Josh Homme i Scott Reeder sądownie zabronili mniej majętnym ex-kolegom używania dawnej nazwy. Faktycznie to Kyuss XXI wieku. Nawet z innym gitarzystą i basistą.

Ten sam nieśpieszny mantrowy styl gry gitary (nowego w składzie Bruna Fevery’ego), skontrastowany z wysokim, lekko histerycznym śpiewem Johna Garcii, splata się w pełne pustynnego klimatu kompozycje z basowo-perkusyjnym monolitem. Za potężną grę sekcji rytmicznej odpowiada Brant Bjork – jedyny żyjący i „działający” perkusista, który dziś udanie pielęgnuje styl gry Bonza z Led Zeppelin i Billa Warda z Black Sabbath oraz Nick Olivieri – współzałożyciel Kyuss i Vista Chino, a także były członek Queens of the Stone Age, który niestety wciąż nie może się zdecydować, czy być muzykiem, czy testerem „warunków mieszkaniowych” w kolejnych zakładach penitencjarnych USA. Wobec czego w końcówce sesji zastąpił go gościnnie udzielający się także na trasie koncertowej basista z zasłużonego dla rocka, hardcore’a i metalu Corrosion Of Conformity, Mike Dean. To w „As You wish”. Po kolejnym osadzeniu krewkiego Nicka partie basu zarejestrował też Brant Bjork (w „Planets 1 & 2”, w którym też zaśpiewał za Johna Garcię). A pan Olivieri pozostaje, jak to w wywiadach po koleżeńsku określają pozostali na wolności koledzy, honorowym członkiem zespołu. W studiu stawił się nawet Chris Cockrell, który obsługiwał bas w prenatalnej fazie Kyuss na przełomie lat 80. i 90. Tym razem zagrał na harmonijce w ostatniej piosence na płycie.

Gdyby ktoś szczególnie tęsknił za Kyussem, powinien zacząć słuchać „Peace” od owej kompozycji Branta, „Planets 1 & 2”. Wykorzystany jest w niej w niemal niezmienionej formie riff użyty w „Green Machine” z „Blues for the Red Sun”. Wcześniej i później też jest znajomo. Ale nie przewidywalnie, czy schematycznie. Zawartość „Peace” nie ma nic wspólnego z grą piłkarskiej reprezentacji Polski. Na początku płyty przygotowuje nas do spotkania z muzyką Vista Chino introdukcja „Good Morning Wasteland”, na zakończenie mamy zaś wielowątkowy trzynastominutowy „Acidize...The Gambling Moose”. Pomiędzy nimi oparte na prostych, ale nie banalnych melodiach bardzo udane „Adara”, „Dargona Dragona”, „Barcelonian” i synkopowane „Dark and Lovely”. Lekko ociężała i bez ducha słynnych pustynnych sesji (nie mylić z „Desert Sessions” persona non grata w Vista Chino, Josha Homme’a) jest tylko miniaturka „Mas Vino”, ale przy niespełna półtoraminutowym czasie trwania mija niemal niezauważenie i nie obniża wysokiej noty całości.

Vista Chino to nie sentymentalne zgredy próbujące wykonać skok na kasę innych, jeszcze bardziej sentymentalnych zgredów. To grupa muzyków, którzy piętnaście lat temu przestali istnieć jako Kyuss, mimo, że mieli coś jeszcze do powiedzenia. W 2013 roku wreszcie przemówili. Jeśli więc znów mieliby zamilknąć (na co się nie zanosi, bo na koncercie w Polsce brzmieli i wyglądali doskonale) to teraz łatwiej będzie im to wybaczyć. Słuchając z przyjemnością „Peace”.

Zbigniew Zegler, Jedynka Polskie Radio
oceń
1
0
Podziel się
  • Skomentuj
  • WP
  • FB

Korzystanie z komentarzy FB oznacza akceptację regulaminu

REGULAMIN

Ten materiał nie ma jeszcze żadnej opinii. Twoja może być pierwsza!