szukaj w serwisie

Gorące tematy

gorące tematy


więcej o...

26 MajaNajnowsze wiadomości

26 Maja Najnowsze plotki

Paul McCartney - New

Nowy, ale stary i wciąż jary
2013-10-24, autor: Tomasz Jarka, megafon.pl
  A A A
 

Pierwszy w pełni premierowy materiał Paula McCartneya od sześciu lat to dzieło zróżnicowane, momentami intrygujące i też zwyczajnie udane.

Oj, dawno nie czekałem tak na płytę Anglika. Pierwsze pokłady ekscytacji przyszły, gdy zapowiedziano, iż pracuje z kilkoma uznanymi i bardziej współczesnymi producentami - Markiem Ronsonem (ten od m.in. Amy Winehouse), Ethanem Johnsem (The Vaccines, Kaiser Chiefs), Paulem Epworthem (Adele, Florence and the Machine) i Gilesem Martinem (synem George'a, tego który wyprodukował większość płyt The Beatles). Później opublikowano singel z utworem tytułowym, może nie jakimś wielkim, ale mającym w sobie sporo wdzięku właściwego dla beatlesowskich nagrań z lat 66-67. W końcu w prasie i serwisach anglosaskich zaczęły pojawiać się pierwsze recenzje, w których trąbiono, że to najlepsze dokonanie McCartneya od kilku dekad. No i jeszcze ten tytuł.

Zacznę od tego, że nie należy go odbierać jako deklaracji. Brzmienie na pewno jest bardziej współczesne, tu i ówdzie poupychano jakieś smaczki - w "Looking at Her" mamy momentami dyskotekową pulsację, a w "On My Way to Work" fajny, nieco orientalny motyw. To jednak raczej dodatki. Najbardziej z producentów popłynął - tu może być zaskoczenie - Martin. Zrobione przez niego "Appreciate" nie tylko w całości opiera się na syntetycznym bicie, ale wykorzystuje też sporo wszelakich, głównie elektronicznych efektów, pojawiają się nietypowe chórki czy też przenikliwe solo gitarowe. Rzecz na pewno osobliwa. W większości przypadków, realizatorzy obeszli się jednak z sir Paulem asekurancko i w żadnym wypadku go nie zdominowali. Macca to też nie Chris Cornell, który po kilku spotkaniach z Timbalandem dał sobie wmówić, iż może być konkurentem dla Justina Timberlake'a.

Sporo jest wycieczek do przeszłości. Zarówno swojej - "Everybody Out There" za sprawą chórków i rytmiki kojarzyć może się z Wings, z kolei "Early Days" ma sporo z beatlesowskiego "Blackbird" - jak i cudzej - "Save Us", przypomina bardziej żywiołowe przeboje Eltona Johna (jeśli pominie się gitarowy riff). Wszystkie te piosenki mają w sobie na pewno "to coś", za co cenimy Paula. Prawdziwą perłę pozostawił jednak na koniec. Melancholijne, trochę lennonowskie (fortepian) i zwyczajnie piękne "Scared" (ukryte na płycie), które tylko utwierdza w przekonaniu, że wciąż potrafi tworzyć rzeczy wielkie.

Dla mnie najlepszą płytą Macca od 25 lat wciąż pozostanie "Flaming Pie". Nie zmienia to jednak faktu, iż "New" jest jaśniejszym punktem jego dyskografii.

Ocena: 4

Tomasz Jarka, megafon.pl
oceń
0
0
Podziel się
  • Skomentuj
  • WP
  • FB

Korzystanie z komentarzy FB oznacza akceptację regulaminu

REGULAMIN

Ten materiał nie ma jeszcze żadnej opinii. Twoja może być pierwsza!