szukaj w serwisie

Gorące tematy

gorące tematy


więcej o...

26 MajaNajnowsze wiadomości

26 Maja Najnowsze plotki

Alter Bridge - Fortress

Rzemieślnik zostanie artystą?
2013-09-30, autor: Lesław Dutkowski, megafon.pl
  A A A
 

Wróżyłem, że czeka ich kariera najwyżej klasowych rzemieślników. Niewykluczone, że za jakiś czas będę musiał wycofać się ze swoich prognoz. Bo Alter Bridge nagrał płytę, która momentami ociera się o ekstraklasowy artyzm i wcześniejsze deklasuje.


Mark Tremonti, Brian Marshall i Scott Phillips z Creed zdobyli szczyty, a jeśli jakimś cudem zaczęłoby im brakować na czynsz, amerykański fiskus ich zaczął ścigać, nadwątlony budżet nie pozwolił uiścić składki na wyższy wariant ubezpieczenia, zawsze mogą dogadać się ze Scottem Stappem i szybko podreperować stan konta. Doceniam to, że nie nadużywają tej opcji. Myles Kennedy, kapitalny wokalista, ma świetnie płatną i eksponowaną pracę u Slasha. Do tej pory Mark, Brian, Scott i Myles tworzyli albumy, które bezboleśnie wchodziły do naszej pamięci, aby pozostać w niej ledwie przez chwilkę, po czym wylatywały nie pozostawiając śladu. Co więc się stało, że "Fortress" się odróżnia? Że momentami klasowy rzemieślnik dostaje certyfikat artysty? Zapewne różnorodne doświadczenia, odpowiedni czas na nagranie, chemia, przypływ weny i jakiś niedefiniowalny magiczny czynnik.

Wydawca pisał, że pasja, emocje, melodie, agresja wyróżniają "Fortress". Ale przecież były one obecne i na wcześniejszych płytach! Na czwórce jest jakby upgrade cech charakteryzujących muzykę Alter Bridge. Mark jak nigdy wcześniej gra momentami kapitalne solówki (np. szaleje w tytułowej kompozycji) oraz atakuje soczystymi riffami, Myles śpiewa cudownie, demonstrując pokaźną szerokość palety wokalnej ekspresji (łka, krzyczy, drze się, elegancko tonuje, szepcze), a sekcja rytmiczna świetnie całość napędza. Poprzednim płytom brakowało hitów, kompozycji zapamiętywanych. Były dobre, solidne, które można sobie włączyć jako podkład do czegoś, lecz nie do przeżywania jakichś większych emocji. Forteca w odróżnieniu, wyposażona jest w kilka mocnych metalowych punktów, które płytę nieźle obronią przed zostaniem li tylko wydawniczym średniakiem. "Lover", "Calm The Fire", "Cry Of Achilles", "All Ends Well", "Fortress"- te kawałki mogą nieźle spełnić taką rolę.

Album kapitalnie brzmi, nowocześnie, soczyście, jest o wiele agresywniejszy i dynamiczniejszy od poprzedników. To zasługa stałego współpracownika grupy, Michaela "Elvisa" Baskette (Stone Temple Pilots, Trivium). Słucha się płyty z rosnącym zainteresowaniem, co jest chyba plusem największym. Alter Bridge chyba przestaje być klasowym rzemieślnikiem, takim odpowiednikiem dobrego szewca czy krawca, do którego zawsze w potrzebie pójdziemy i polecimy innym. Staje się artystą, który może tworzyć rzeczy wyjątkowe, artystyczne, na zamówienie. Chylę czoła i będę obserwował, co nastąpi dalej.

Ocena: 4

Lesław Dutkowski, megafon.pl
oceń
3
0
Podziel się
  • Skomentuj
  • WP
  • FB

Korzystanie z komentarzy FB oznacza akceptację regulaminu

REGULAMIN
Ocena: +1 [1]
~lovethem [2013-10-06 01:28]

Oni byli wspaniali przed wydaniem tej płyty także! Utwór " In loving memoryv" mówi sam za siebie. A nowa płyta jeszcze bardziej nam ukazuje niesamowity wokal i kompozycję. Propsy chłopaki!

odpowiedz