szukaj w serwisie

Gorące tematy

gorące tematy


więcej o...

4 KwietniaNajnowsze wiadomości

4 Kwietnia Najnowsze plotki

Satyricon - Satyricon

Przekraczanie kolejnych granic
2013-09-13, autor: Zbigniew Zegler, Jedynka - Polskie Radio
  A A A
 

Jeśli w 2013 roku, 43 lata od przypadkowego „wynalezienia” metalu przez Tony’ego Iommiego (ulubionego gitarzystę Satyra), nadal można nagrać ciekawą płytę w tym gatunku, to jest z nim całkiem nieźle.

Sigurd i Kjetil-Vidar (prawda, że brzmi to odrobinę poważniej niż Satyr i Frost;) przekraczają na albumie „Satyricon” kolejne granice. Zaskakują. Zadziwiają. I nie są nieomylni. Drobne błędy rekompensują jednak doświadczeniem, pomysłowością i talentem. W takiej kolejności.

Zacznijmy od zaskoczeń. W piosence (tak! to j e s t piosenka!) „Phoenix” pojawia się czysty śpiew. Nie melodeklamacja. Śpiew. Wprawdzie nie Satyra, Sigurd śpiewa tylko w chórkach. Całą „niewdzięczną” robotę bierze na siebie Sivert Hoyem, znany (w Norwegii) z zespołu Madrugada (który już nie istnieje). Z drugiej strony, na tym samym krążku jest też najbliższy pierwotnemu black metalowi „Walker upon the Wind”. Od lat w dorobku Satyricona nie było utworu tak… „trve”. A umieszczony jest bezpośrednio po rockowym „Phoeniksie”. A po kilku dniach spędzonych z tym albumem możecie zrobić też mały eksperyment. Sprawdźcie czasy trwania utworów. Kiedy zobaczyłem, że większość oscyluje wokół, lub znacznie przekracza pięć minut – osłupiałem. Słuchając ich bez analitycznych zapędów absolutnie się tego nie odczuwa, „przelatują” jak radiowe trzyminutówki. I tym Satyricon zadziwia.

Sigurd Wongraven i Kjetil-Vidar Haraldstad nie ustrzegli się jednak wpadek. Zamykający całość „Natt” (drugi obok „Tro Og Kraft” norweski tytuł, w przeciwieństwie do pieśni o „Wierze i potędze”, ten o „Nocy” jest instrumentalny) miał być chyba czymś na kształt satyriconowego „Nothing Else Matters”. Niestety, w Polsce będzie się kojarzył (przynajmniej mojemu pokoleniu) z melodią z „Ballady o Tolku Bananie”. Do tego kolejność – choć to akurat łatwo samemu zmienić – powinna być inna. W układzie 6, 2, 8, 1, 9, 3, 4, 7, 5 „Satyricon” zrobi dobre wrażenie nawet na ortodoksach. Jeśli ominą utwór nr 10.

Na koniec dwie wisienki na torcie. Solo gitarowe w „Nocturnal Flare” to majstersztyk. Przypuszczalnie jest proste do zagrania jak „Smoke On The Water”, ale emocji i urody w nim tyle, że jakiś Steven Wilson albo inny Mikael Akerfeldt może zzielenieć z zazdrości. I rzecz ostatnia. Satyr, z doświadczeniem zdobytym u boku Joe Baresiego podczas doglądania „The Age of Nero”, teraz zajął się produkcją i nawet kontrolował proces miksowania, do którego „użył” Adama Kaspera (m.in. producenta płyt R.E.M., Foo Fighters i Pearl Jam). I zrobił to doskonale.

Satyricon” to metal XXI wieku. Świetne piosenki do ściągania pojedynczo po 0,99 euro i znakomita płyta jako całość.



Zbigniew Zegler, Jedynka - Polskie Radio
oceń
6
0
Podziel się
  • Skomentuj
  • WP
  • FB

Korzystanie z komentarzy FB oznacza akceptację regulaminu

REGULAMIN

Ten materiał nie ma jeszcze żadnej opinii. Twoja może być pierwsza!