szukaj w serwisie

Gorące tematy

gorące tematy


więcej o...

22 MajaNajnowsze wiadomości

22 Maja Najnowsze plotki

Kid Rock - Rebel Soul

Radość dla rednecków
2012-11-27, autor: Lesław Dutkowski, megafon.pl
  A A A
 

Jedna z piosenek na dziewiątym krążku Kid Rocka nosi tytuł "Redneck Paradise". Tytuł to znaczący. Mieszkańcy południowo-wschodniej części USA raczej na pewno pokochają album. I chyba tylko oni. Bo całość jest niestety poniżej przeciętnej.

Miewaliście chwile, że słuchacie albumu cenionego przez was artysty, od początku nie jest najlepiej, ale wierzycie, iż może teraz, może od tej lub następnej piosenki zacznie dziać się coś dobrego? Że pojawią się utwory świetne, które porwą, sprawią, że wiara w artystę się nie zachwieje, lecz niestety nic takiego nie następuje? Słuchając trwającej ponad godzinę "Rebel Soul" tak się niestety czułem. Nie można się oczywiście czepiać produkcji i wykonania. Artyści o statusie Kid Rocka na tym polu nie zawodzą. Za to nie zawsze są w dobrej formie kompozytorskiej i dziewiąta płyta Roberta Jamesa Ritchiego to ten właśnie przypadek.

Amerykanin z Detroit po raz kolejny kłania się muzycznej tradycji, epatuje country i bluesem częściej niż wcześniej, niezmiennie hołduje southernrockowym patentom spod znaku Lynyrd Skynyrd, podkreśla lokalny patriotyzm, dziękuje bogu za rock and rolla. O ile "Born Free" można było określać krążkiem w stylu Springsteena i Boba Segera, o tyle "Rebel Soul" to perfekcyjna ścieżka dźwiękowa dla mieszkańców Południa USA i kierowców potężnych ciężarówek, którzy klimaty bogoojczyźniano-country'owe i przydrożne knajpy kochają. Nomen omen, w zespole towarzyszącym Kid Rockowi pojawia się słowo "trucker" (Twisted Brown Trucker Band). Niestety, większość piosenek jest bez życia, pazura. Snują się i nie pozostawiają w nas śladu. Spore to rozczarowanie, bo zwiastujący "Let's Ride", trochę ukłon w stronę Stonesów, Skynyrdów i AC/DC, dawał nadzieję, że płyta będzie godną kontynuacją "Born Free". Nie jest. "Let's Ride", nadający się idealnie na singla pod koniec roku "Happy New Year" oraz nawiązujący do dawnego, łobuzerskiego Kid Rocka, łączący metal z hip-hopem "Cucci Galore" (gościnnie Flavor Flav z Public Enemy) to zdecydowanie za mało.

"Może nie jest to najwspanialsza płyta, jaką nagrałem, ale jest całkiem kurewsko dobra, moim skromnym zdaniem" - mówił przed premierą Kid Rock. Nie jest ani najwspanialsza, ani dobra. Jest, niestety, poniżej przeciętnej. Może jeśli kiedyś zostanę kierowcą potężnego trucka zmienię zdanie. Ale, póki co, na nic takiego się nie zanosi.
Lesław Dutkowski, megafon.pl
oceń
1
0
Podziel się
  • Skomentuj
  • WP
  • FB

Korzystanie z komentarzy FB oznacza akceptację regulaminu

REGULAMIN

Ten materiał nie ma jeszcze żadnej opinii. Twoja może być pierwsza!