szukaj w serwisie

Gorące tematy

gorące tematy


więcej o...

18 GrudniaNajnowsze wiadomości

18 Grudnia Najnowsze plotki

Parzel & Siwers - Coś się kończy, coś się zaczyna

Elektroniczny hardcore
2012-07-10, autor: Janek Stanisławski, wp.pl
  A A A
 

Dwóch reprezentantów prawej strony Wisły postanowiło połączyć swe siły na linii raper-producent i wydać wspólną płytę pod banderą wytwórni Prosto. Doświadczony i znany w branży producent wziął pod swoje skrzydła młodego rapera z podziemia, który dopiero zaczyna swoją karierę na tzw. dużej scenie. Jak wyszła kolaboracja dwóch indywidualistów z warszawskiej Pragi? O tym poniżej.

Przede wszystkim na płycie „Coś się kończy, coś się zaczyna” mamy niebywałe, jak na polskie warunki, połączenie – uliczny, mocny rap zetknął się tu z bardzo nowoczesnymi, elektronicznymi bitami, a dodatkowo w co drugim refrenie przebojowo śpiewa kobieta! Brzmi dziwnie? Może i tak, ale w dużej części materiału ów melanż wyszedł znakomicie. Może i czasami nie do końca współgra to ze sobą, a kobiecy wokal nie przypadł mi do końca do gustu, ale trzeba oddać twórcom to, że stworzyli coś nowego, świeżego i przede wszystkim kreatywnego.

Parzel jest niewątpliwie raperem z potencjałem. Niektóre jego zwrotki są bardzo dobre technicznie, inne przypominają poziomem czasy SSDI. To co jest główną jego zaletą, to wciągające storrytellingi, które opowiada z dużą lekkością. Czytałem opinie innych recenzentów o „wypadaniu z bitu” i „braku profesjonalizmu” z jego strony, jednak moim zdaniem są to sformułowania grubo przesadzone. Po pierwsze Parzel ma dobry głos, po drugie jest dobrym tekściarzem, a po trzecie stara się, aby jego flow rozwijał się, a nie stał w miejscu. A to, że przyspieszanie lub zwalnianie, nie wychodzi mu tak dobrze jak np. Mesowi, to nie znaczy, że nie umie tego robić! Bez przesady. Lepiej czegoś popróbować, starać się coś zmienić w swoim rapowaniu, niż nagrywać dziesiątą płytę na jedno kopyto jadąc na fejmie sprzed dekady. Chyba każdy w tej kwestii przyzna mi rację.

Siwersa twórczość znam i cenię od lat, dlatego wiedziałem, że pod względem muzycznym mnie nie zawiedzie. I nie myliłem się ani trochę, chociaż muszę przyznać, że nastawiałem się raczej na produkcje w starym stylu. Ale tak jak w przypadku rapowania, tak i w robieniu bitów producent chce ciągle rozwijać się i eksperymentować. Dużo elektroniki, przebojowe cykacze, szczypta dubstepowych brzmień i trochę (może ciut za mało?) klasycznych bębnów – tak prezentuje się muzyka na „Coś się kończy, coś się zaczyna”. Siwers rozwinął skrzydła, zaczął tworzyć skomplikowane aranżacje, poszedł dalej, gdy inni stanęli w miejscu. I chociaż gustuję raczej w klasycznym hip-hopie z wczesnych lat dziewięćdziesiątych, potrafię docenić jego nowe spojrzenie na rap. Jedyne co mógłbym zarzucić filarowi praskiej Reposty, to zbyt mała liczba zarapowanych przez niego zwrotek. Bo co jak co, ale Siwy nawijać umie dobrze i jego wersy pasowałyby idealnie do każdego z utworów na płycie.

Tradycyjnie wymienię swoich faworytów, bo jest ich kilku: otwierające „Dziwne Miasto”, singlowe „300KM/H” z świetnym featem Łysola z BC, „Przegrana sprawa” z Satyrem, „Czarna torba” z FU i „Nie powiem ci jak żyć” z gościnną zwrotką Sokoła. Na uznanie zasługuje także wokal Ani Kandeger, który można usłyszeć w prawie każdym kawałku na płycie. Do Marysi jeszcze jej sporo brakuje, ale kto wie, kto wie, co czas przeniesie…

Polecam album duetu Parzel/Siwers ludziom otwartym na nowe doznania muzyczne i nie zamykającym się na sztywno określone ramy. Stańcie w opozycji do życiowego motta Adasia Miauczyńskiego („trzymaj się ramy, to się nie posr…”) i sprawdźcie ten krążek!

Janek Stanisławski, wp.pl
oceń
1
0
Podziel się
  • Skomentuj
  • WP
  • FB

Korzystanie z komentarzy FB oznacza akceptację regulaminu

REGULAMIN

Ten materiał nie ma jeszcze żadnej opinii. Twoja może być pierwsza!