szukaj w serwisie

Gorące tematy

gorące tematy


więcej o...

20 LutegoNajnowsze wiadomości

20 Lutego Najnowsze plotki

Metallica , Lou Reed - Lulu

Lou Reed jak Nergal
2011-10-30, autor: Lesław Dutkowski, megafon.pl
  A A A
 

Po co to komu?! - nasuwa się po przesłuchaniu tej monumentalnej, 90-minutowej kooperacji. Odpowiedź na pytanie łatwa wcale nie jest. Fani obu artystów nie mają lekko.

Przetrwanie "Lulu" to zadanie dla ludzi wytrzymałych. A pisze te słowa ktoś, kto kiedyś był zagorzałym fanem Metalliki oraz do dziś ceni wysoko dorobek Lou Reeda. Zarówno solowy, jak ten z Velvet Underground. Koncept albumu autorstwa Reeda, oparty jest na starych niemieckich sztukach poświęconych dręczonej tancerce o imieniu Lulu. Tylko pojąć nie mogę, czemu rozwleczono go do takich granic? Większość kompozycji można by z powodzeniem skrócić i płyta zyskałaby na przyswajalności. Co nie znaczy, że stałaby się materiałem dobrym. To, niestety, nie grozi jej w żadnym przypadku.

Z trudem i niemałym bólem wchłaniałem połączenie mocnej muzyki legendy metalu i w większości nużącej, podawanej zmęczonym głosem recytacji Reeda (na nieszczęście w paru miejscach próbuje on śpiewać, co daje straszny efekt). Tylko o "Little Dog" mogę z czystym sumieniem napisać, że jako całość się broni. W paru miejscach skontrastowano recytację Lou ze śpiewającym Hetfieldem. Śpiewającym dziwnie, śmiesznie, z manierą psiaka radośnie wyjącego z powodu zapełnionej miski żarcia. Na pewno to podobać się nie może. Pomijam już fakt, że obaj panowie parę razy "jadą po lewych" i słychać to aż za dobrze. I żadne ładne, klimatyczne smyczki nie są w stanie odwrócić od tego faktu uwagi.

Zgrzyta tu niemal wszystko. Nie sposób po prostu zatopić się w muzykę, zatracić się w przeżywaniu konceptu, co jest zarzutem pod adresem płyty największym. Miłym zaskoczeniem jest parokrotne pójście Metalliki w stronę łagodniejszą, ilustracyjną, taką psychodeliczno-progresywną. W "Cheat On Me", "Dragon" albo "Junior Dad" wychodzi to ładnie i wielkich The Doors przywodzi na myśl. Może dla Metalliki to drogowskaz na przyszłość? Zmieszać coś takiego z mięsistymi riffami i będzie nowa jakość? Nieźle wypada krótki numer "Iced Honey". Gdyby jeszcze wokalnie nad nim popracować mielibyśmy bez wątpienia fajny rockowy kawałek. Ale niestety, dobrego śpiewu w nim zabrakło.

Poznawszy "Lulu" nasunęła mi się taka myśl - z tą kooperacją było - i przez jakiś czas będzie - jak w początkach związku Nergala i Dody. Wtedy zastanawiano się, po co komu to, ale również, kto na tym zyska. W Polsce wygrał Nergal. A jak będzie z Loutallicą? Artystycznie nie zyska na tym nikt. Komercyjnie Nergalem będzie Lou Reed. Twórca to wielki, szanowany, legendarny, ale nie oszukujmy się, komercyjnie Metallice nie dorastał nigdy do pięt. Dzięki współpracy jego konto wzrośnie znacząco (w żadnym razie nie należy odczytywać, że zarzucam mu, iż nagrał album dla pieniędzy). Fanom Metalliki pozostaje spojrzeć na "Lulu" jako na kolejny, niestety nie najlepszy, kaprys ich idoli. Taką wariację na "St. Anger", przygotowaną ze starszym panem spoza sceny metalowej. I czekać na następny, własny materiał studyjny. A prace nad nim podobno już ruszyły. LIKEBOX

Lesław Dutkowski, megafon.pl
oceń
11
7
Podziel się
  • Skomentuj
  • WP
  • FB

Korzystanie z komentarzy FB oznacza akceptację regulaminu

REGULAMIN
Ocena: -2 [18]
~nkl [2011-10-30 16:14]

To co autor napisał o tej płycie to bzdury wyssane z ch**a ;] Ta płyta to eksperyment. Od początku to było wiadome, wiec nie wiem skąd to rozczarowanie. Poza tym nie jest to płyta Metallici ani Lou Reeda tylko ich wspólne dzieło. Wkładem zespołu w tę płytę była muzyka. Taką opinię mógł wystawić tylko ktoś kto nigdy nie słuchał innych wykonań Lou. Porównywać Metallice do Nergala, Hetfielda do psa ? -.-

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: +7 [11]
~wallerengen otton [2011-10-31 23:41]

za Metallice dałbym się pokroić... tak do 1991 roku... no i troche miesięcy po, ale potem z bólem serca odkrywałem, że to juz nie jest ta moja uwielbiana i wyśniona kochanka, która razem ze mną w tych kilkunastu piosenkach wzniosła się na wyżyny wiązania emocji, dźwięku i słowa... to był to coś ...myślę, że nawet nie muszę pisać że "niestety" żar obrócił się w marazm, energia w pył, bo to nie jest rozczarowanie tylko kolej rzeczy, normalna kolej rzeczy, bo to zwykły zespół, zwykła muzyka i zwykli ludze, cóż, cuda zdarzaja się raz na 2000 lat, i raczej nie częściej... ale... ten album, to wstrętne "Lulu", ten obrzydliwy produkt wymyślony przez managerów dogorywającego Reeda i tkwiącej w bezdennie niekończącej się studni niemocy 'Tallicy, jest NIE DO ZNIESIENIA NIE DO ZNIESIENIA i niech nikt mi nie pierdzieli dyrdymałów że to jest poemat, że to jakaś gra słów i dźwięku, że trzeba to przeżywać, a nie słuchać jak piosenek zwykłych, bo to niby art international level... chrzanię to! chrzanię.. ja chcę Reeda z "Transformers" czy "Magis And Loss", i chłopaków z czasów "Harvestera" i "Orion", a nie nudne bezmyślne rżężenia czterech wypalonych kiedyśzmieniającychświatmuzyków i mamrotanie przebrzmiałej legendy "bez sensu i celu ....podziały i nienawiść, moda, komercja, pieniądze i zawiść..." TO KONIEC... jednych i drugiego, jednego i drugich... Metallica nie skończyła sie na "Kill Em All", Metallica skończyła sie na Lou Reedzie... tak umarła ostatnia nadzieja ... To Live Is To Die,,, recenzja by wallerengen otton

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: -1 [1]
~gooo [2011-11-04 14:18]

ludzie,,,, ta płyta jest słaba , słaba i słaba pod każdym względem,,, nawet jednego porządnego riffu nie ma, nie wspominając juz o słabym brzmieniu, na które meta..a uparła sie juz dawno temu..... teraz widac że metallica nie ma juz nic do zaoferowania nic.... porównując ostatnie płyty megadeth i metallicy to ta ostatnia wypada bardzo słaba albo wcale..... teraz to jadą na legendzie do monemtu czarnego albumu,,,,,, na ostatniej płycie DM tylko 1 utwór sie broni ,, reszta to zlepek riffów i tyle,,,, myslałem że już gorzej się nie da,,,,a tu proszę,,,, płyta z Reedem jest total gównem nie do słuchania,,,,, po co im to było.....

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: 0 [0]
~gregi [2011-11-24 23:30]

Dobra płyta,mocne brzmienie.Ten album to naprawdę eksperyment,słychać,że to Lou decydował o jego charakterze,a Metallica dołożyła się tylko do tego projektu.Nie ma co gadać.Płyta wymaga dużego wyrobienia muzycznego,jest nie do zaakceptowania dla tzw.średnio wyrobionych.A co powiedzielibyście o nowej płycie Toma Waitsa"Bad is me"? Też gówniana ,bo dla mnie to prawdziwa rewelacja.A Metallica?Po koszmarnej ostatniej płycie jakaś odmiana.

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
s_qra [2011-11-18 09:40]

Marna recenzja, słabe porównania, które zapewne miały być dowcipne i trafne, ale zupełnie nie wyszły. A sama płyta jest niezwykła, ciężka w odbiorze, ale to uważam za jej wielki pozytyw, wymaga wyrobienia muzycznego, otwarcia się na eksperymenty i nowości. Z każdym kolejnym odsłuchaniem, coraz bardziej mnie kręci :)

odpowiedz

Ocena: -1 [7]
~Schigolch [2011-10-31 14:01]

Tak tak, wszyscy wiemy na czym skończyła się Metallica. Jak wielka szkoda, że to nie jest jeden z tych wiekopomnych zespołów, które od 30 lat grają to samo i tak samo, bez żenady udając, że mamy nadal lata 80'.

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: +4 [12]
~Rolu [2011-10-30 13:58]

Padaka totalna, dowód na to jak można z thrashowej legendy rozmienić się na drobne... Dobrze, że np. Overkill i Exodus wydają dobre płyty a nie takie gnioty jak to coś...

odpowiedz

pokaż 2 ukryte odpowiedzi

Ocena: 0 [2]
~Radzin [2011-10-31 05:11]

po recenzji poszedłem wymoczyć małego. Zgadzam się 100%

odpowiedz