Warszawski kwintet nie ma lekko. W ich historii można dostrzec analogię do amerykańskiego Exodusa. Razem mieli chyba więcej wokalistów, niż przewinęło się przez Chór Aleksandrowa, pierwszą płytę wydali po siedmiu latach grania, ale nadal są wierni thrash metalowi.
recenzja bardzo dobra, bo mówi prawdę o wielu sprawach. co do Testora, to o ile Next Stop Insanity zrobiło furorę, to Animal Killstinct przeszło bez echa. i w sumie dobrze, bo zespół jest nijaki. umieją grać, ale nie potrafią robić utworów, które by się chciało rozkmniniać. tyle
Świetna płyta, nieźle kopiąca zad. Jak dla mnie najlepsza pozycja w dorobku Testora. Polecam wszystkim tą i poprzednią płyte Next Stop Insanity.