szukaj w serwisie

Gorące tematy

gorące tematy


więcej o...

16 ListopadaNajnowsze wiadomości

16 Listopada Najnowsze plotki

Azarath - Blasphemers' Maledictions

Wyświechtany frazes
2011-07-29, autor: Zbigniew Zegler
  A A A
 

Bywa, że muzycy na pytanie o wybór wytwórni dla której nagrywają, mówią o porozumieniu (czytaj – w wytwórni czasem im płacą), zapewnionej wolności artystycznej (olewają zespół), czy profesjonalnym podejściu (kontaktują się tylko przez prawnika). Z Azarath jest inaczej.

Zespół Inferna (nieomal mitycznego perkusisty Behemoth, którym muzycy Slipknot straszą dzieci, a barmani na widok jego hordy dzwonią po posiłki jeszcze przed pierwszym zamówieniem), ma w swojej wytwórni tak dobrze, że nawet nie musi o tym wspominać. A i tak przed wypuszczeniem albumu ma możliwość wydania dwuutworowego singla w czarnym jewel casie, z piękną tekturową, tłoczoną obwolutą. „Holy Possession”, limitowanym do 666 kopii EP, zespół z Tczewa zasygnalizował, że mamy się czego bać. Tytułowa kompozycja uzależnia i każe przedefiniować sobie „death metal”. To, co dzieje się w tym utworze swobodnie wystarczy na pracę magisterską z muzykologii. Albo z medycyny, jeśli ktoś wyjątkowo wrażliwy zwariuje podczas pierwszego zwolnienia. Lub będzie miał zawał po przyśpieszeniu w końcówce…

A na dużej płycie mamy jeszcze dziewięć równie obrazoburczych, co złożonych i zaskakujących kompozycji.

Niepohamowane dzikość i precyzja instrumentalistów trafiają na absolutną wściekliznę nowego wokalisty Azarath. Necrosodom robi z głosem rzeczy niewyobrażalne. Szczeka (jak w „Behold the Satan's Sword”, „Deathstorms Raid the Earth” i „Holy Possession”), wyje, ryczy i jęczy. Określenie “piekielne wokale” nabiera po wysłuchaniu „Blasphemers' Maledictions” zupełnie nowego znaczenia. A chęć zobaczenia Azarath w akcji rośnie z każdą chwilą spędzoną na słuchaniu tego albumu. Na koncertach Necrosodom przecież równocześnie gra na gitarze!

Niektóre utwory zaskakują pierwotną surowością, jak „Lucifer’s Rising”, inne niepojętymi wręcz podziałami rytmicznymi. Bezwzględnie palmę pierwszeństwa dzierży tu „Holy Possession”, ale dorównują mu i skrzący się śpiewnymi solówkami „Behold the Satan's Sword” i „The Abjection”, w którym perkusyjno – gitarowe tornado przeistacza się po niespełna dwóch minutach w zastygającą lawę. Ale spokój burzy chore gitarowe solo i powracająca burza, którą zwiastują perkusyjne gromy.

Trudno będzie muzykom Azarath nie użyć wyświechtanego frazesu – „nagraliśmy najlepszą płytę w naszej historii”, – i jeszcze trudniej, patrząc na „Blasphemers' Maledictions”, wydaną jak piękny album w foliowanej twardej tekturze, z wklejoną na stałe książeczką, będzie się z nimi nie zgodzić.
Zbigniew Zegler
oceń
4
0
Podziel się
  • Skomentuj
  • WP
  • FB

Korzystanie z komentarzy FB oznacza akceptację regulaminu

REGULAMIN

Ten materiał nie ma jeszcze żadnej opinii. Twoja może być pierwsza!