szukaj w serwisie

Gorące tematy

gorące tematy


więcej o...

4 KwietniaNajnowsze wiadomości

4 Kwietnia Najnowsze plotki

Luxtorpeda - Luxtorpeda

Odbezpieczony granat
2011-05-19, autor: Zbigniew Zegler
  A A A
 

Słuchanie tej płyty jest jak zabawa granatem. Jeśli nie wnika się w sens słów, fajnie śpiewanych i wykrzykiwanych przez Litzę i Hansa, muzyka nadaje się do szybkiej jazdy samochodem, czy na imprezę. Ale wystarczy wyciągnąć zawleczkę…

Teksty Luxtorpedy nie są miłe, tak jak niewiele radości sprawiają żeliwne odłamki wbite w ciało. Granat eksploduje po instrumentalnym wprowadzeniu, w drugim, „Niezalogowanym”. Później robi się jeszcze duszniej i mniej przyjemnie, bo wolniejszy, ale gęsto grany „Od zera” to utwór, w którym niemal namacalny staje się dramat i łaknienie nadziei. Szczerze mówiąc, z dźwięków wynika, że już jej nie ma… Z tekstu – posłuchajcie sami. Trzeci utwór z tekstem to najbardziej przebojowy, „Autystyczny”, z niemal taneczną pulsacją. Także najbardziej uniwersalny w warstwie słownej, więc nie powinno dziwić, że jest jednym z najcieplej przyjmowanym na koncertach. A’ propos koncertów – ta płyta brzmi jakby była nagrana na żywo. Wyprodukowana z poszanowaniem dla analogowego brzmienia, z groovem sekcji rytmicznej (bajecznej!) i nisko strojonych gitar, z lekko cofniętymi wokalami. W wersji finalnej zostawione są też pokrzykiwania „zbierane” z oddali przez mikrofony, co dodaje „Luxtorpedzie” autentyczności i zbliża do zespołu, można się poczuć jak na ich próbie.

Gatunkowo muzyka Luxtorpedy to niezależna i oryginalna mikstura. Najlepiej określa ją sam założyciel – „to taki Litza rock”, w którym odbijają się jego fascynacje i pobrzmiewają echa twórczości zespołów, w których grał. Mamy tu i punka, stoner rocka, metal, a chwilami nawet hardcore. Naprawdę ostro jest na przykład w „7 razy”. Wrzaski Litzy nie tylko w tym utworze świadczą o charakterze zespołu i nie zawsze wymagają kontry w postaci „czystego” głosu Hansa. Wokalista 52 Dębiec przekonuje, kiedy jest bardziej rozemocjonowany, w wersji beznamiętnej przypomina pierwszego wokalistę Sztywnego Pala Azji (np. w śpiewanej części „W ciemności”). Inna sprawa, że jego charakterystyczne melodeklamacje są nie do ominięcia – wbijają się do głowy i każą zastanowić nad tym, co usłyszeliśmy. Lata praktyki w rapowaniu przynoszą efekt.

Ciekawym zabiegiem jest dodanie lekko zmodyfikowanych wersji instrumentalnych większości utworów, po wybrzmieniu ostatniego śpiewanego – „Za wolność”. Mogą posłużyć do rockowego karaoke, ale dobrze sprawdzają się też jako wytchnienie przed ponownym „wyciągnięciem zawleczki”.
Zbigniew Zegler
oceń
4
0
Podziel się
  • Skomentuj
  • WP
  • FB

Korzystanie z komentarzy FB oznacza akceptację regulaminu

REGULAMIN
Ocena: 0 [0]
~Mas22 [2011-05-20 16:30]

pod wrażeniem
niesamowity album! polecam!

odpowiedz