Jeśli przyjąć, że nad Sztuką się cmoka i wzdycha, a rozrywki używa do polepszenia smaku niewyszukanych potraw z grilla (popijanych piwem), to „Baaba Kulka” Baaby Kulki jest czymś pomiędzy.
To Rozrywka przez duże „Ro”:). Niepozbawiona znamion sztuki, ale i nie egzaltowana jak Sztuka. Na szczęście też i nie przaśna jak rozrywka. Czy kaszanka z rusztu.
Utwory Iron Maiden, wielbionego nad Wisłą jak papież (oczywiście nasz, a nie B16) i Małysz (kiedy skakał na nartach, a nie na wertepach) podane są z ogromnym poczuciem humoru, ale i z dozą szacunku dla oryginałów. Moim zdaniem aż za dużą. Zespół (Baaba) pokazuje bowiem, ze mógłby posunąć się jeszcze dalej, że ma możliwości, żeby nawet się lekko z Ajronów podśmiać, ale tego nie robi. Nawet w najbardziej przewrotnym „The Clairvoyant”. Bo można do niego tańczyć, kręcąc bioderkami, ale co z tego, skoro zaczyna się dokładnie jak oryginał – metalowo (motywy z przesterowaną gitarą pojawiają się jeszcze w „mostkach” i zakończeniu). Za to od wejścia wokalu Gaby (bo Dickinsonem i Di Anno jest w tym składzie kobieta!;) akompaniament wędruje w stronę ukochanego, także przez Maidenów, Rio de Janeiro, a przed refrenem nawet mutuje do cytatu z „Lambady”! Południowoamerykański klimat w mniejszym lub większym stopniu występuje jeszcze w kilku innych utworach, ale tylko w zamykającym płytę „Still Life” ma postać czystej bossanovy(!)
Cieszy też, że w każdym utworze Macio Moretti, Bartek Weber, Piotr Zabrodzki i Tomasz Duda operują w zupełnie innych rejonach muzycznych, nie stroniąc od psychodelii z partiami solowymi fletu poprzecznego ("Prodigal Son"), calypso (wstęp do "The Number Of The Beast"), czy egzotyki tabli w tle pięknej popowej ballady ("Flight of the Icarus").
Piosenki są brawurowo przearanżowane, ale nie wywrócone do góry nogami. Gaba Kulka frazuje prawie wszędzie tak jak oryginalni wokaliści Iron Maiden. Z jednej strony świadczy to o wspomnianym szacunku dla zespołu Steve’a Harrisa, z drugiej – nie pozwala na pełne zaskoczenie tych fanów Ajronów, którzy znają materiał, a mają też na tyle duży dystans do pierwotnych wykonań, że chętnie usłyszeliby bardziej zróżnicowane linie wokalne. Dostają to tylko w „Children Of The Damned”, „Flight Of Icarus” i „Still Life”.
“Baaba Kulka” ma szansę stać się nie tylko gadżetem dla fanów Iron Maiden (szczególnie w wersji kasetowej, czy de luxe – kaseta plus walkman!), ale i odrębnym, chilloutowym, bytem dla Słuchaczy Poszukujących. Bo że muzycy projektu Baaba Kulka mają cudowną wyobraźnię muzyczną, a kompozycje Iron Maiden to perły melodyjności i kopalnie harmonii wszelakich, to oczywiste.