szukaj w serwisie

Gorące tematy

gorące tematy


więcej o...

27 MajaNajnowsze wiadomości

27 Maja Najnowsze plotki

Zakupy

Nokautporównaj ceny z nokaut

Kyst - Waterworks

Bez konkretów
2011-04-07, autor: frota
  A A A
 

O tej płycie rozpisała się praktycznie cala polska niezal blogosfera. Człowiek naczytał się tyle dobrego o "Waterworks", że aż strach wyrazić się niepochlebnie o krążku.









Z ogromnym zainteresowaniem przyglądam się działalności polsko-niemieckiego tria Kyst. Młodzi muzycy uważnie śledzą zachodnie trendy i z bardzo dobrym skutkiem przenoszą je na własny grunt. Freak-folkowy eksperymentalny debiut "Cotton Touch" namieszał w polskiej alternatywie a sam kolektyw z dzieciaków grających dla znajomych, stał się częstym gościem krajowych i zagranicznych festiwali. Po pierwszych sukcesach przyszedł jednak czas na nową płytę.

Kyst nie uznaje żadnych kompromisów (i dobrze!) a "Waterworks" to kolejna płyta zrodzona z fascynacji folkiem i muzyką eksperymentalną. Całość przywołuje na myśl zbiór mniej lub bardziej dopracowanych szkiców. Senna perkusja ściga się z marzycielskimi chórkami i delikatną gitarą, gdzieniegdzie ustępując dwu perkusyjnej kakofonii. Ta jednak lepiej sprawdza się podczas koncertów niż na płycie, gdzie zbyt częste wykorzystywanie tego pomysłu jest dla słuchacza męczące. Po raz pierwszy w swojej dyskografii muzycy umieszczają jednak utwór, który można nawet posadzić o bycie konwencjonalną piosenką ("Miss The Sea"). W swoich poszukiwaniach Kyst zdaje się nie tylko odwoływać do nowoczesnego folku, ale także sięgać w głąb post-rockowych tradycji, chociażby w otwierającym "Waterworks" utworze "Friend Now". Marszowa perkusja i pobrzmiewające w tle trąbki, przywołują ducha jednego z najwspanialszych albumowych debiutów w historii muzyki - "F♯A♯∞" kanadyjskiej formacji Godspeed You! Black Emperor. Szkoda, że jest to jeden z niewielu konkretnych momentów na krążku.

Solowe dokonania Touchy Moba i Tobiasza Bilińskiego pełne są fascynujących pomysłów, których na kystowym wydawnictwie po prostu brakuje lub zostały niedopieszczone. Nie jest to zła płyta (wręcz przeciwnie – w tradycyjnej, pięciostopniowej skali, to mocna czwórka), ale po autorach "Pets of Plenty", "Persephone" czy "Cotton Touch" spodziewalam się o wiele wiecej.
frota
oceń
0
0
Podziel się

Zobacz więcej w serwisach WP

No co Ty!?

Pytamy.pl

Ale faceci

Media

Studio

  • Skomentuj
  • WP.PL

Ten materiał nie ma jeszcze żadnej opinii. Twoja może być pierwsza!