szukaj w serwisie

Gorące tematy

gorące tematy


więcej o...

10 GrudniaNajnowsze wiadomości

10 Grudnia Najnowsze plotki

Kat - Biało-Czarna

Pięć tysięcy dni oczekiwania
2011-03-31, autor: Zbigniew Zegler
  A A A
 

Dla ekstremistów nie ma barw pośrednich. Wszystko jest czarne albo białe. Czy "Biało-Czarna" jest aż tak radykalna? Przekonamy się podczas godzinnego spotkania z Katem...

W latach 90. ubiegłego wieku społeczeństwo najlepiej kojarzyło symbolikę określeń "czarny" i "czerwony". Wiadomo – jedni i drudzy byli źli – "czarni" to zachłanny kler, "czerwoni" – jeszcze gorsza komuna. Na okładce najnowszego albumu zespołu Romana Kostrzewskiego czerwień naszej narodowej flagi zastępuje czerń. Ciekawy zabieg, choć w moim odczuciu spóźniony. Kat jednak głęboko siedzi w latach dziewięćdziesiątych. Głównie słychać to w muzyce.

Kompozycje mają średnio po sześć minut, są gęste jak smoła w piekielnych kotłach i pełne gitarowych ozdobników, czy nietypowych rozwiązań rytmicznych (perkusja w "Bara", czy po wstępie do utworu "Kapucyn zamknął drzwi"). Do tego, niepodrabialny, potężny głos Kostrzewskiego i mamy składniki na idealny album thrash metalowy w starym stylu.

Jak wiadomo, same składniki, choćby i najlepsze, nie przesądzają jeszcze o ostatecznym smaku potrawy. Ważne, jak się je wymiesza. Kat & Roman Kostrzewski, jako nasze dobro narodowe, hołduje staropolskiej sztuce kulinarnej i każe tej płycie dojrzewać. Tak jak bigos na początku nie jest tak dobry, jak po jakimś czasie, tak i "Biało-Czarna" nie od początku smakuje wybornie. Otwierający album, "Bara", niemal instrumentalny (stawiam sagan bigosu temu, kto bez "książeczki" rozszyfruje słowa tego utworu), to wprowadzenie słuchacza w odpowiedni nastrój, ale jeszcze niepowalające na kolana.

Kolejne „aromaty” uwalniają się w "Maryja omen", który ma bardziej przejrzystą strukturę i więcej znamion "normalnej" piosenki, ze zwrotkami, mostkami, refrenem i solówkami. Zwolnienia są ciężkie i posępne, ale już nie tak chaotyczne jak wcześniej. Z każdym kolejnym utworem jest lepiej. Drugi, "Szkarłatny wir" jest dość tradycyjny, ale brzmi współcześnie. "Diabelski Dom IV", jak i wcześniejsze części – bardzo melodyjny. Udostępniony jako pierwszy kilka miesięcy temu w internecie, "Milczy trup", wraz z zamykającymi album "Z Boskim zyskiem" i zalatującym muzyką dawną "Kapucyn zamknął drzwi", mają wszystkie atrybuty "katowskich przebojów koncertowych". Z ciężarem sekcji rytmicznej, urozmaiconymi gitarowymi harmoniami i ciekawymi solówkami, są wręcz skazane na granie na żywo. I na owacyjne reakcje.

Najkrótsza na płycie jest ballada, "Wolni od klęczenia". Nie ma tego wdzięku, co "Łza dla cieniów minionych", czy "Niewinność", ale warsztatowo wszystko z nią w porządku. Mniej przekonuje, trochę kanciasty "Kupa świąt", w którym właściwie nic się nie wyróżnia. Pomostem między nim, a bardzo dobrą końcówką płyty jest już w pełni instrumentalny "Bieluń". Przyzwoity, jak to bigos… przepraszam, jak polski thrash metal!

Warto było czekać czternaście lat na ten album.
Zbigniew Zegler
oceń
4
0
Podziel się
  • Skomentuj
  • WP
  • FB

Korzystanie z komentarzy FB oznacza akceptację regulaminu

REGULAMIN
Ocena: 0 [0]
~Bart [2011-04-06 12:30]

recenzja recenzji
Kto pisał tą recenzję, krul bulu Komorowski? Bardzo podobna retoryka, te bigosy itd

odpowiedz

Ocena: -1 [1]
~kudlaty-kat [2011-04-05 22:48]

b-c
KAT powraca w WIELKIM stylu !!! Brawo !!! P.S. Kwestia brzmienia to już zupełnie inna historia.

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~kudlaty-kat [2011-04-05 22:45]

b-c
...na kolana !!!

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~Aro [2011-04-02 17:30]

Na miejscu Romana...
... jakbym dopadł brzmieniowca odpowiedzialnego za to "dzieło" to bym mu...(i tu nie ma czynu adekwatnego do porażki, jaką facet zgotował temu zupełnie przyzwoitemu materiałowi). Jednakże, aby moja opinia była pełna, muszę stwierdzić, że nie ma Kata zarówno bez Romka, jak i bez Piotra. Żaden z Nich nie da się podrobić i kropka! Gitary na Biało-Czarnej są poniżej oczekiwań. Udziwnienia i "łąmańce", charakterystyczne dla Kata, tym razem są wymuszone i chwilami wręcz śmieszne. Szczerze mówiąc, ani "Mind Cannibals", ani "Biało-Czarna" mają się nijak do czegokolwiek, co razem stworzyli. Obydwie płyty są zupełnie niepotrzebne w karierze tego, jakże zacnego bandu (pomijając jakieś profity), choć chwilami wyziera z nich zaprzepaszczony przez wzajemną niechęć potencjał. Jeżeli panowie K. i L. nie zechcą się porozumieć, obydwaj z godnością powinni zrzec się prawa do nazwy KAT i nie grzebać tego, na co przez 20 lat pracowali. Gdyby jakiś nieznany zespół nagrał ten materiał, byłbym mile zaskoczony, jednakże marka Kat zobowiązuje. Jedyne porównanie, jakie mi przychodzi do głowy, abstrahując od klimatu, to G'n R i ich "Chinese Democracy"

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: 0 [0]
~Aro [2011-04-02 18:54]

Byłbym niesprawiedliwy...
...gdybym się nie odniósł do fenomenalnych liryków, które są esencją całej płyty. W sferze tekstowej, to najlepszy concept album, jaki wydała ta biało-czarna kraina! Tutaj moje pełne uznanie dla Twórczości Romana, może trochę subiektywne, gdyż przekaz jest w 100% zbieżny z moimi odczuciami, do tego okraszony wyśmienitą formą. Niezaprzeczalnie to spora cegła w budowaniu naszej świadomości. Myślę nawet, że może dobrze się stało, iż wybitny tekst wyraźnie góruje nad przeciętną muzyką, choć nie sądzę, aby to było zamierzone działanie.

odpowiedz