Zespół Stop Mi! reklamuje się jako „alternatywny”, „indie” i „rockowy”. Wbrew temu, w opisie płyty, przygotowanym przez wydawcę, często pada słowo „przyjemny”. Dźwięki są przyjemne, melodie są przyjemne i całości słucha się przyjemnie.
Nieprawda.
Problem w nomenklaturze. W ciągu ostatnich lat pojęcia niegdyś precyzyjnie określające rodzaj muzyki, wykonywanej przez danego wykonawcę, straciły swój pierwotny sens. Kiedy na początku lat 90. mówiło się o „indie”, to na myśl przychodziły The Pixies, czy rozwrzeszczani Sonic Youth. A teraz mamy „przyjemne” Stop Mi. „Alternatywny” był Nick Cave, ale z Birthday Party, a nie z Kylie Minogue! A „rockowy” – Motӧrhead do pioruna!
Inna sprawa, że te etykietki, tak nielubiane przez artystów, którzy są naprawdę kreatywni i robią coś swojego, powstały dla wygody fanów i dziennikarzy. I może należy docenić przewrotność tych opisów? Może Stop Mi założyli przebiegle, że słuchając śpiewu Macieja Faryny nie zauważymy, że bywa podobny do głosu wokalisty Feel? Szczególnie, jeśli w opisie płyty użyli dla zmylenia słowa „przyjemny”.
Prawda jest taka, że parę razy zwymiotowałem, słuchając „Metamatyki”. Ale, tak jak staram się nie jeść kilka godzin przed słuchaniem najnowszych dokonań U2, tak i uprzedzony o rzeczywistej zawartości debiutanckiej płyty Stop Mi, przygotowałbym się na to odpowiednio. Tymczasem, nikt z wytwórni nie mówi, że to dobrze wyprodukowana (bębny i bas jak na polskie warunki i ten rodzaj grania brzmią rewelacyjnie!), popowa propozycja dla konsumentów kosmetyków antytrądzikowych. Jak oni niedookreślona. A to by wystarczyło, żeby uniknąć nieporozumień. I pucowania porcelany. Z rozpatrywania „Metamatyki” w kategoriach „gimnazjum: klasy 1-3” płyną już krzepiące wnioski. Melodie w większości piosenek są… przyjemne. Słucha się tego… przyjemnie. Tylko emocji nie wzbudza żadnych.
Po wybrzmieniu zamykających album obu części „Metamorfoz” możemy skorzystać z rady zawartej w tekście i pójść na spacer. Co z pewnością zrobi nam dobrze. Gorzej (dla zespołu), że z dużą dozą prawdopodobieństwa natychmiast zapomnimy o Stop Mi i "Metamatyce".