szukaj w serwisie

Gorące tematy

gorące tematy


więcej o...

27 MajaNajnowsze wiadomości

27 Maja Najnowsze plotki

Zakupy

Nokautporównaj ceny z nokaut

The Transgress - Oneirism op. 1

Muzyka pachnąca książkami
2011-02-06, autor: Zbigniew Zegler
  A A A
 

Za każdym razem, kiedy włączałem tę płytę, zapominałem, że mam napisać jej recenzję. "Oneirism op. 1" wciąga, resetuje i wprawia w półsen. Zgodnie z zapowiedzią w tytule.

Chcąc osiągnąć taki stan, do niedawna należało sięgnąć po „Sklepy cynamonowe” Bruno Schultza, albo – jeśli ktoś dłużej miał wolne;) – po „W poszukiwaniu straconego czasu” Marcela Prousta. Obie pozycje w mojej biblioteczce mają już swoje lata i specyficzną woń. Dlatego „Oniryzm, opus pierwsze” będzie mi się już zawsze kojarzył z zapachem tych książek i… jabłka! Wykorzystane jako jeden z instrumentów w „Funny Furrier”, brzmi tak sugestywnie, że niemal czuć sok, ściekający po membranach głośników.

The Transgress to niespokojne duchy, artyści zaprzyjaźnieni z awangardowym Orange The Juice (którzy wreszcie nagrywają „The Messiah is Back”, swoją drugą płytę). Gitarzysta „pomarańczowych”, Dawid Lewandowski, pomaga im w „Peter’s theme”, a w pełnym wymiarze łączą składy Marcin A. Steczkowski, który poza instrumentami klawiszowymi i trąbką, gra tu też na rogu, fortepianie i zajmuje się programowaniem, oraz kontrabasista i basista Marcin Jadach.

Dominujące w muzyce The Transgress są instrumenty częściej wykorzystywane w kameralistyce i jazzie (dla ułatwienia wydawca właśnie jako jazzową określa tę płytę), niż w muzyce rozrywkowej, jaką znamy z radia. Mamy więc współpracujące saksofon tenorowy, altówkę i skrzydłówkę. Jest przepyszny dialog, czy bardziej kłótnie klarnetu z fortepianem, a nawet klezmersko brzmiące skrzypce w „Forgo”. Miniaturka dokładnie w połowie płyty, „Bagneux Gitbit Motel”, przywodzi na myśl relaksacyjny styl Jobima, „Brass Call” jest momentami Coltrane’owy (kojarzy się ze spokojniejszymi fragmentami „My Favorite Things”), a w remiksie kolektywu Gitbit Papilot jeszcze bardziej nierzeczywisty, z syntezatorowymi kroplami i swingującym bitem. Świetna robota.

Korzyści dla ewentualnych nabywców „Oneirism op. 1” są więc niepodważalne. Jeśli chcecie popisać się umiejętnością odróżnienia Stalowej Woli (The Transgress) od Żelazowej (Chopin), kupcie tę płytę. Chcecie mieć oryginalne karaoke? Wyłączając gwizdanie w „Funny Furrier” to płyta instrumentalna, więc i w tym wypadku warto. Wreszcie, jeśli po prostu nie chce się wam chodzić na siłownię, możecie wyrwać laskę „na inteligenta”, kupując i słuchając tej płyty w samochodzie, z odkręconymi szybami.

A serio – polecam „Oneirism op. 1” każdemu, kto nie tylko słucha muzyki, ale się nią ekscytuje.
Zbigniew Zegler
oceń
3
0
Podziel się

Zobacz więcej w serwisach WP

Wikipedia WP

Pytamy.pl

Kobieta

Studio

Turystyka

  • Skomentuj
  • WP.PL
Ocena: +1 [1]
~Jacek K. [2011-02-21 22:54]

Jestem pod ogromnym wrażeniem.
Ten zespół to największy sukces polskiego jazzu na świecie z zeszłego roku, miejmy nadzieje, że my polacy docenimy go na naszym rodzimym podwórku . Co do płyty to jest niespotykane jak na polską scenę, połączenie jazzu z blusem i z czymś jeszcze. Mianowicie z magią. Ta muzyka przenosi w inny wymiar, i sprawia, poczucie zawieszenia w światoprzestrzeni. Co najprzyjemniejsze, to to, że wszystko dzieje sie w sposób nie świadomy dla nas słuchaczy. POLECAM na 100%

odpowiedz

Ocena: +1 [1]
~SamSlucham [2011-02-20 17:23]

Rewelacja
Znam płytę. Zgadzam się z recenzentem. To jedna z najlepszych płyt, jakie ostatnio ukazały się na naszym rynku Polecam!!!!

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~NNN [2011-02-06 19:11]

słąse
Umiejącym odróżnić pierwotne feromony Trujijo od emocji kastrata Prousta coś to powie :)

odpowiedz