Ostatnia płyta Christiny Aguilery, "Bionic", delikatnie rzecz ujmując, nie podbiła świata. Komu zatem nie odpowiadało mocno współczesne, elektroniczne oblicze wokalistki i woli ją w bardziej klasycznym repertuarze powinien sięgnąć po soundtrack do "Burlesque".
Piosenki pochodzą z filmu, w którym gwiazda zadebiutowała jako aktorka. Wciela się tam w młodą dziewczynę, która wyrusza do Los Angeles w nadziei na karierę. Bohaterka rozpoczyna pracę jako artystka burleskowa w jednym z wielkomiejskich klubów. Nic dziwnego więc, że większość piosenek z soundtracku idealnie nadaje się do kręcenia biodrami (przy bluesowych nutach), wymachiwania nogami (do rytmu dyktowanego przez dęciaki) czy zrzucania fatałaszków (do miauczących dźwięków). Piosenki są seksowne i zmysłowe, a kiedy trzeba landrynkowo słodkie. Christina czasem mruczy, czasem jęczy. Muzycznie natomiast nagrania osadzono gdzieś pomiędzy popem i R&B z bigbandowymi aranżacjami. Są chórki, trąbki i puzony, pstrykanie palcami, oklaski. Można by pomyśleć, że na "Burlesque" mamy wyłącznie klasyczne brzmienia rodem z pierwszej połowy XX wieku, jednak w "Express" pojawia się elektronika, "Bound to You" przypomina po prostu kolejną fortepianowo-skrzypcowa balladę gwiazdy, a cover "The Beautiful People" z repertuaru Marilyn Manson to osobliwa, niestety ciężkostrawna mieszanka świdrująco-laserowej elektroniki, pozytywkowego popu, hip-hopu i ostrych gitar.
Piszę cały czas o Aguilerze, ale należy jednak wspomnieć również o Cher, która wykonuje dwa numery - "Welcome to Burlesque" i "You Haven't Seen the Last of Me". Pierwszy z nich to rzecz lekko cygańska, drugi natomiast szybująca ballada. Szkoda, że chociażby na potrzeby płyty panie nie pokusiły się o duet, na pewno byłby to miły dodatek.
Na albumie nie brakuje znakomitych piosenek. Aguilera wspaniale radzi sobie z "Something's Got a Hold on Me" Etty James, jest szalenie przekonująca w striptizowym "Guy What Takes His Time", a "Show Me How You Burlesque" z całym swoim rozbieganiem ma w sobie spory przebojowy potencjał. Soundtrack ma jeszcze jedną zaletę - przypomina, jak fantastycznym, przyprawiającym o ciarki głosem dysponuje Aguilera.