Seal znów zaprasza do tañca. Tym razem jednak nie do skocznego, dyskotekowego, lecz raczej przytulanego.
Po elektronicznej zabawie ("System") i przygodzie z czarnymi brzmieniami ("Soul"), Seal wraca do swego klasycznego wcielenia. Celuje w spokojne nagrania, w których g³ównym bohaterem jest jego niezmiennie elektryzuj±cy g³os. Du¿o tu subtelnych fortepianowych d¼wiêków i zwiewnych, szybuj±cych smyków gdzieniegdzie udekorowanych syntetycznymi dodatkami. Artysta stawia na przepe³nione emocjami ballady, miêdzy które czasem przemyci jakie¶ bardziej energiczne ("Weight of My Mistakes") czy rozbujane rytmy ("Best of Me", "The Way I Lie").
"Commitment" to tak naprawdê wszystko to, za co lubimy pana z ochryp³ym g³osem. S± piêkne melodie, romantyczna oprawa i szykowny pop. Jest ³adnie, przyjemnie, czasem nawet dostojnie ("Secret"). Piosenki snuj± siê elegancko, tworz±c klimat do spotkania we dwoje, ale.... No w³a¶nie. Jest jedno zasadnicze "ale". To tak naprawdê utwory, które s³yszeli¶my ju¿ setki razy. Seal nie pokazuje niczego nowego, niczego wyj±tkowego, nie odkrywa ¿adnego sekretu. Z sobie w³a¶ciw± gracj± nosi znany od kilku sezonów doskonale skrojony strój.
Najnowsza p³yta Seala to kawa³ solidnej, popowej roboty. Rzecz ¶licznie za¶piewana i g³adko brzmi±ca. Problem w tym, ¿e akurat od tego wokalisty nie oczekujê rzemie¶lniczego perfekcjonizmu, lecz magii. Tej tu jednak nie ma.