Zespół Terror z Los Angeles widzi sens swojego istnienia w graniu koncertów. Ale, żeby podczas nich publiczność mogła szaleć jak dotąd, muszą nagrywać bardzo udane piosenki. No to nagrywają.
Mimo, że są z Miasta Aniołów, grają jak nowojorczycy. Z szacunkiem dla zasad, które stanowią o tym, że hardcore pozostaje hardcorem. Nawet, jeśli najnowsze kompozycje są trochę bardziej miękko wyprodukowane i zdecydowanie bardziej przebojowe. Z takim „You're Caught” (w wersji z wyciszonymi przekleństwami) spokojnie zawojują stacje radiowe. Podobnie z tytułowym, czy „Return To Strength”, które wciąż niepozbawione zadziorności przede wszystkim zadowolą wytatuowanych młodzieńców i koleżanki z piercingiem wszędzie, ale mogą też być już spookojnie (to dobre określenie;) grane obok radiowych pewniaków rockowych stacji w Stanach, jak Rancid, Circle Jerks, Minor Treat, czy Sick Of It All.
Trzynaście piosenek o braterstwie i wolności zachowuje moc dzięki swojej prostocie i naiwności. Tak potrzebnych w czasach, kiedy wszyscy są cwaniakami i nie szanują nikogo, ze sobą włącznie. Płyty prawdziwych hardcorowców cechuje też przekonanie o bezwzględnej nieomylności i obowiązku walczenia o swoje przekonania. Kurczę, w kościołach ich powinni puszczać:) Mamy więc „Stay Free” ze zwolnieniami, podczas których „rodzina”, czyli publiczność, która przyjdzie na ich koncerty, będzie mogła wtargnąć na scenę i wyściskać wokalistę, Scotta Vogla. Jeśli na obecnej trasie koncertowej nie zmienią zasad, jakie obowiązywały na ich klubowych koncertach do niedawna.
Jest też pełen nawiązań do hardcore’owej klasyki „The New Blood”, którego wstęp na basie i wchodząca z wyciszenia gitara, jako żywo przypominają „Just Look Around” SOIA i kilka innych pieśni, nagranych między 1992 rokiem, kiedy wyszła klasyczna płyta braci Koller, a współczesnością, uatrakcyjnioną albumem „terrorystów”. Nawet ostatni na „Keepers Of The Faith” – „Defiant” – świadczy o niewymuszonej przebojowości tego materiału. Wściekły wokal i interludia na gitarach z wyłączonym fuzzem, to jawna próba pokazania, że Terror dorośleje, ale nie zamierza odcinać się od swoich korzeni. I robi udanie, to czego od nich oczekują fani – nagrywa bardzo udane piosenki. Oby tylko wrócili do Polski i zagrali to na koncercie.