szukaj w serwisie

Gorące tematy

gorące tematy


więcej o...

26 MajaNajnowsze wiadomości

26 Maja Najnowsze plotki

Acid Drinkers - Fishdick Zwei (The Dick Is Rising Again)

Ucząc bawią, bawiąc uczą
2010-09-06, autor: Zbigniew Zegler
  A A A
 

Nie wiem, jak teraz wyglądają lekcje muzyki w szkołach, ale kiedyś, jak się trafiło na dobrego nauczyciela, można było słuchać płyt, z których później próbowało się coś samemu zagrać. „Fishdick Zwei…” nadawałby się do tego idealnie.

Lekcja z "Fishdick Zwei – The Dick Is Rising Again" (po wykluczeniu tłumaczenia tytułu:) dałaby nauczycielowi możliwość zaprezentowania bardzo różnych utworów z niemal pięćdziesięcioletniej historii muzyki rozrywkowej. Zestawienie wersji oryginalnych z acidowymi to już niezła zabawa, a próba zmuszenia dzieciaków do zagrania ich na flecie, czy cymbałkach, to robota na cały semestr:)

Mamy tu bowiem klasyczne country przerobione na radosny czad ("Ring Of Fire" Johnny'ego Casha) i ponury czad zamieniony w szalone country ("Seasons In The Abyss" Slayera, za które już kilku sleja-maniaków wypowiedziało Acidom jihad;). Jest dociążony gitarami, ale nie pozbawiony dęciaków "New York, New York" Franka Sinatry, czy mocno panterowe "Hot Stuff" Donny Summer (nawet solówka, wzorem Dimebaga zagrana jest tylko na podkładzie z sekcji rytmicznej i bardzo w stylu niedżałowanego pana Abbotta). Mamy singlowe, niewiele różniące się od wersji pierwotnej "Love Shack" B-52's, którego szczerze nienawidziłem w oryginale, a dzięki kilku cięższym riffom jestem w stanie przełknąć. Jest też popisowy numer $limaka, niemiłosiernie sfałszowany wokalnie, ale w ogólnym odbiorze bardzo przyjemny, "Et Si Tu N’Existais Pas" Joe Dassina. Poza dołożonymi pod smyki partiami gitar i gęstszą grą bębnów nie zmieniony tak, żeby go nasze matki nie poznały. Więcej aranżacyjnej zabawy mamy w "2000 Man" Stonesów i "Bad Reputation" Thin Lizzy, które zostały przerobione na bliskie thrashu ewidentnie acidowe kawałki. Bo, co należy podkreślić z całą mocą, drogie dzieci, Acid Drinkers pielęgnuje swój styl nawet nagrywając cały album z coverami.

Świetną zabawą może być wynajdywanie cytatów z artystów niewymienionych w opisie. Żeby nie psuć Wam zabawy podpowiem tylko, że znaleźć można m.in. Jimi'ego Hendriksa, Panterę i Damageplan, Metallikę z czasów przedmultimilionerskich, czy Faith No More albo Beastie Boys.

Największe zaskoczenia w stosunku do pierwowzorów, obok wspomnianego Slayera w wersji country, "Hot Stuff", "Hit The Road Jack" i "Ring Of Fire", stanowi przeróbka "Nothing Else Matters". Czesław Mozil i jego świta w swój, niepowtarzalny sposób, wykonuje zwrotki (szczególnie przekonująco brzmiące dla wszystkich, znających zamiłowanie Czesława do… zakochiwania się:), żeby w refrenach ustąpić Acidom, grającym ciężej i ostrzej, niż Metallica. Gwiazdorska obsada wspierająca Acids to kolejny atut "drugiego Fishdicka". W aż trzech utworach zagrał Vogg z Decapitated, jest Ania Brachaczek z Biffa, Perła, rodzina $limaka i dwanaścioro (sic!) innych gości. Największe gratulacje kieruję jednak do zespołu, za to że nie spie***li "Bring It On Home" Led Zeppelin. Brawo, a teraz do roboty nad nową autorską płytą!:)

Zbigniew Zegler
oceń
0
0
Podziel się
  • Skomentuj
  • WP
  • FB

Korzystanie z komentarzy FB oznacza akceptację regulaminu

REGULAMIN

Ten materiał nie ma jeszcze żadnej opinii. Twoja może być pierwsza!