szukaj w serwisie

Gorące tematy

gorące tematy


więcej o...

22 MajaNajnowsze wiadomości

22 Maja Najnowsze plotki

CF98 - Nic do stracenia

Kalifornia w Krakowie
2010-05-15, autor: Zbigniew Zegler
  A A A
 

Po próbach zespołu IRA w latach dziewięćdziesiątych, teraz CF98 propaguje amerykańskie granie w Polsce. Dla odmiany - bez obciachu.

Oczywiście Ceefy nadal mają co robić na próbach. Czy może bardziej w studiu. Bo gryzie mi się obśmiewanie zdziadziałych rówieśników, którzy nie czają postpunkowej bazy, z użyciem auto-tune'a w "Razem znaczy więcej". Nie, żebym miał uczulenie na to urządzenie, ale wolę, kiedy Karolina bawi się klawiszami. Vocoder i auto-tune zostawiłbym sobie, na jej miejscu, na projekt solowy. Za to życzyłbym więcej konsekwencji w komponowaniu takich riffów, jak otwierający "Grubymi Nićmi Szyty". Dodałoby to płycie przynajmniej jednego łysego, grubawego fana po trzydziestce. Niestety riff już nie wraca, ani nie znajduje swojego sukcesora. Samotnie pozostaje najcięższym fragmentem całej "Nic do Stracenia".
Krakowski kwintet jest jedną z tych kapel, których stanowczo wolę słuchać w wersji live, niż na płycie. Nawet jeśli jej producentem był coraz bardziej zapracowany (i dobrze!) Perła, znany z Guess Why, a najbardziej z gitarzenia w Acid Drinkers. Wspominam charyzmatyczną postać Przemka Wejmanna, bo przypuszczam, że pełne powietrza brzmienie krążka to głównie jego zasługa. Choć w opisie płyty w rubryczce "produkcja i nagranie" figuruje też zespół. Właśnie – zespół. Nie chcę tu rzucać górnolotnych haseł o jedności i przyjaźni, ale dziś największą zaletą CF98 jest to, że brzmią jak bardzo dobrze zgrany zespół, w którym wszyscy rozumieją się w lot. I mają taki sam cel. A nie musiało tak być. Skoro są w punkcie zwrotnym – po raz pierwszy Karolina śpiewa po polsku i stawiają na przełomowe zmiany w aranżach. Przy pięcioosobowym składzie, założeniu, że gra się post-punka i gorącej krwi, w dwudziestoparoletnich żyłach mogło być naprawdę słabo. A nie jest. Elektronika wykorzystana do urozmaicenia partii gitar nie przeszkadza, a wnosi dokładnie tyle, żeby zauważyć, że dodano ją świadomie. Klawisz w "OK." ma nawet poważniejszą rolę. Szczególnie, że w przeciwieństwie do riffu z początku "Grubymi Nićmi Szytego", nikt go nie chowa głęboko w dalszej części utworu. Powraca, a nawet rozwija się w mini-solówce. Brawa za odwagę.
CF98 nagrali udaną płytę i szkoda byłoby tego nie uświadomić społeczeństwu. Kompozycji jest trzynaście, brzmią spójnie, a każda ma jakiś łatwy do zapamiętania motyw. Mam to przemilczeć, albo napisać, że jadą za lajtowo? To nie death metal. To bardzo kalifornijska, pop-punkowa płyta pięciorga młodych, ambitnych i bardzo pomysłowych muzyków, którzy świetnie bawią się robieniem muzyki. I, choć fanem na razie nie zostanę, to szczerze im kibicuję.
Zbigniew Zegler
oceń
0
0
Podziel się
  • Skomentuj
  • WP
  • FB

Korzystanie z komentarzy FB oznacza akceptację regulaminu

REGULAMIN

Ten materiał nie ma jeszcze żadnej opinii. Twoja może być pierwsza!