Gdyby Mike Patton przeniósł się w czasie o kilkadziesiąt lat wstecz i wylądował na festiwalu w San Remo, być może zrobiłby furorę. Współcześnie "Mondo Cane" pozostanie co najwyżej średniego kalibru ciekawostką w jego bogatym dorobku.
bzdety
Bzdety, panie...
Widać, że autor nie zadał sobie trudu, żeby się wsłuchać. To jeden z lepszych projektów Pattona, genialny...
kolejna nieudana recenzja...
Nie ma pan w ogóle pojęcia o muzyce...Lepiej niech pan się zajmie pisaniem przepisów kulinarnych, a nie recenzowaniem.
oczywiście ale niekoniecznie
Przyznaję, że w studiu coś nie wyszło, ale wersje koncertowe są moim zdaniem rewelacyjne - jest w nich świeżość aranżacji, jest "pazur". Koncertowo jest po prostu bardziej "mięsiście". Z tych względów z recenzentem stanowczo się nie zgadzam. Radzę pojechać na koncert do Wrocławia. Ja mam już bilet :)
Tradycyjnie - jedno wielkie pieprzenie na WP.PL !