szukaj w serwisie

Gorące tematy

gorące tematy


więcej o...

16 WrześniaNajnowsze wiadomości

16 Września Najnowsze plotki

Triptykon - Eparistera Daimones

Doskonałe dźwięki do torturowania
2010-04-21, autor: Zbigniew Zegler
  A A A
 

Cisza po zgrzytnięciu gitar wieńczącym siedemdziesiąt minut „Eparistera Daimones” zaskakuje. I prowokuje ponowne włączenie odtwarzacza. Natychmiast.


Wiem, że to najmniej odpowiednie, co można powiedzieć słuchając muzki kolejnego zespołu Toma G. Warriora, ale pierwsze, co mi się wyrwało na początku „Goetii” to „O mój Boże…” Słowa niedowierzania i niemy zachwyt. Podczas pierwszego przesłuchiwania „Eparistera Daimones” to dwa podstawowe przejawy aktywności słuchającego. Przy piątym utworze, „A Thousand Lies” dochodzi odruchowe machanie głową. Szybkie. Wyczekiwane. Niepohamowane. Pierwotne odruchy towarzyszą dźwiękom zebranym w ponad godzinną całość, o których nie można powiedzieć „rozrywka”.

Owszem, nadal poruszamy się w rejonach sztuki, ale to raczej dzieło skłaniające do odkrywania siebie, zgłębiania podatności na zewnętrzne bodźce i obserwowanie prymitywnych zachowań, niż zabawa. Doskonale informuje o tym już okładka płyty. To obraz „Vlad Tepes” Hansa Rudolfa Gigera, z którym Toma Fishera łączy znajomość, pozwalająca wyciągnąć z archiwum malarza dzieło z 1978 roku praktycznie za bezcen. Oczywiście to nie ma znaczenia dla odbioru sztuki, ważniejsze, że obraz koresponduje z muzyką. Jednostajnie posępną. Zagmatwaną, mimo pozornej prostoty. Hipnotyzującą. I zaskakującą. Kiedy już wydaje się, że wiemy, “co autor miał na myśli”, gitarzyści wyłączają przestery i grają „czysto”, choć nadal beznadziejnie smutno.

Tak samo jest z okładką płyty. Odkrywanie powiązań kilku figur wydaje się banalne, dopóki nie spostrzeżemy po godzinie wgapiania się w obraz, że równocześnie wszystko się przenika i nic się nie łączy. Chaos idealny. Do tego teksty bez niedomówień. „Jestem Twoim Sanktuarium/ Jestem Twoim Łonem (…) Będę Cię chronić moją Nienawiścią/ Ja Cię począłem/ Ja Ciebie zniszczę.” Czy „Panie, miej litość nade mną!/ Przewina pustoszy me ciało/ Panie, miej litość nade mną!/ Twoją będzie ma śmiertlena dusza!” i żeby nie było wątpliwości podmiot liryczny jest jednoznacznie określony w pierwszym wersie „Goetii”…

Nie wyłączając najbardziej zaskakujących fragmentów, zagranych na fortepianie i przyozdobionych kobiecym szeptem lub syrenim śpiewem, pozornie łagodnym, ale w głębi złowrogim i zwodniczym, Tom ryczy melizmatycznie. Jakby wykonywał chorały greogoriańskie. Oczywiście w negatywie. Nowi, młodzi muzycy, dzięki którym (poniekąd) ta inkarnacja Celtic Frost nazywa się Triptykon, grają na niemożliwie nisko nastrojonych instrumentach precyzyjnie i z wyczuciem. Po pierwszych koncertach, zagranych w Japonii i Holandii, ci którzy słyszeli i widzieli twierdzą też, że z maestrią nieosiągalną dla poprzedniego składu. Oby dane nam było sprawdzić te entuzjastyczne doniesienia na koncercie w Polsce. W oczekiwaniu słuchajmy w skupieniu „Eparistera Daimones”, bo to poważna kandydatura do tytułu metalowej płyty pierwszego kwartału 2010 roku.
Zbigniew Zegler
oceń
1
0
Podziel się
  • Skomentuj
  • WP.PL
  • FB

Korzystanie z komentarzy FB oznacza akceptację regulaminu

REGULAMIN

Ten materiał nie ma jeszcze żadnej opinii. Twoja może być pierwsza!