szukaj w serwisie

Gorące tematy

gorące tematy


więcej o...

17 GrudniaNajnowsze wiadomości

17 Grudnia Najnowsze plotki

Coma - Live

To nie tani pornos...
2010-03-30, autor: Zbigniew Zegler
  A A A
 

Większość polskich wykonawców wydających DVD ma do dyspozycji budżet porównywalny z kosztem wyprodukowania taniego pornosa.

Coma to wyjątek. Jej grudniowy koncert miał oprawę godną jednego z najlepszych polskich zespołów rockowych, a sami muzycy przyznają, że nagranie koncertu „wyszło najlepiej, jak mogło wyjść”. Produkcja sceniczna była imponująca. Mur, z którego wyszli muzycy (poza Adamem) w „Zaprzepaszczonych Siłach Wielkiej Armii Świętych Znaków”, to niby tylko ileś tam styropianowych bloków, ale jednak robił duże wrażenie. Szczególnie, że jego zburzenie na początku „Pierwszego Wyjścia z Mroku” było naprawdę zaskakujące i bardziej spektakularne, niż demontowanie „tej pierwszej ściany”, watersowskiej.

Kiedy pierwszy raz zetknąłem się muzyką Comy, myślałem, że będą polskim Toolem. Później poszli w gigantomanię, bliską zadęciu Pink Floyd. Ale po obejrzeniu obu płyt, koncertowej i dodatkowej, nie mam wątpliwości, że mają swój niepowtarzalny styl. Najdobitniej świadczą o tym przerywniki, lekko schizujące, a niepodobne do niczego innego. Także momentami zabawny film dokumentalno-metafizyczny „W poszukiwaniu straconego… czegoś”, z wplecionymi fragmentami koncertu symfonicznego z Gdańska jest przedsięwzięciem prekursorskim, nie tylko w Polsce. Acz, dla wszystkich fanów, nie tylko tych, którzy byli 9 grudnia w warszawskiej Arenie Ursynów, najważniejszy jest sam koncert.

Dwie godziny pełnego ekspresji połączenia refleksyjnej delikatności i nie powstrzymywanego czadu z bardzo ciekawą scenografią powinien zadowolić każdego. Ci, którzy dotychczas sarkali na Comę, też będą pod wrażeniem, ale nadal, dla zachowania twarzy, będą udowadniać, że to tylko przeintelektualizowany bełkot z ciężkimi gitarami. Zostawm więc ich z własnymi frustracjami, a skoncentrujmy się na tym, na czym skupić się podczas oglądania tego DVD.

Najlepiej wypadają ujęcia „z ręki” kręcone z tłumu. Kilku operatorów pokazujących to, co widać na scenie z perspektywy zwykłego widza, robi świetny klimat. Oczywiście są to tylko kilkusekundowe „przebitki”, ale świetnie korespondują z bardziej statycznym obrazem z kamer ustawionych na scenie i umieszczonych na wysięgnikach. Dźwięk, to pełne, przestrzenne 5.1, które robi największe wrażenie, kiedy publiczność reaguje na muzyczne fajerwerki. Ciarki na plecach to naturalny stan podczas oglądania tego koncertu. Przyczynia się też do jego powstawania Roguc, który często konferansjerkę łączy ze śpiewem, albo skanduje niesiony adrenaliną „Łapy do góry, łapy do góry!”… Dodatki zaś to konkretne, stworzone specjalnie na potrzeby tego wydawnictwa miksy, reportaż, klipy i wspomniany film, a nie odpady na szybko zebrane, żeby tylko były.

Słabo jest nie mieć tego DVD. Bo można się obejść bez zapisu koncertów Kombi, czy Gosi Andrzejewicz, ale Coma na żywo to za poważna sprawa, żeby ją sobie odpuścić.
Zbigniew Zegler
oceń
3
0
Podziel się
  • Skomentuj
  • WP
  • FB

Korzystanie z komentarzy FB oznacza akceptację regulaminu

REGULAMIN
Ocena: 0 [0]
~slashka [2010-04-04 00:12]

Comy nie Komy nauczcie się czytać.... A tani pornos do Comy ma tyle, że za pieniądze pozwalające stworzyc jedynie takiego pokroju film, zespól Coma stworzył najlepsze DVD koncertowe w Polsce:)

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~lol [2010-03-31 02:15]

a co ma porno do jakiejs komy
i co to jest w ogole, tanie chwyty na promocje

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~OLEK [2010-03-30 18:22]

CZY SĄ [POLSKIE PORNOSY?
A SA POLSKIE PORNOSY?

odpowiedz