szukaj w serwisie

Gorące tematy

gorące tematy


więcej o...

27 MajaNajnowsze wiadomości

27 Maja Najnowsze plotki

Zakupy

Nokautporównaj ceny z nokaut

Helloween - Unarmed: Best Of 25th Anniversary

Dyni nie jest do śmiechu
2010-02-26, autor: Maciek Popiołek
  A A A
 

Nagranie utworów (często nieśmiertelnych klasyków)w wersji orkiestrowo akustycznej to rzecz niecodzienna i trochę karkołomna. Jednocześnie pomysł jest na tyle ciekawy, że nie sposób przejść obok niego obojętnie. Problem pojawia się w momencie gdy szczytna idea zaczyna kuleć a jej realizacja zostawia sporo do życzenia.

Przyznaję, po pierwszym przesłuchaniu tej płyty miałem niecny zamiar jej zmiażdżenia i bezlitosnego sponiewierania. Dzięki kolejnym odsłuchom mordercze zapędy poszły raczej w stronę uporczywych prób akceptacji i zrozumienia zamysłu muzyków Helloween. Podstawową i w zasadzie najważniejszą kwestią jest fakt, że utwory nie zostały wyłącznie wzbogacone o nowe aranżacje, one zostały całkowicie zmienione, nagrane na nowo z efektem… słabszym niż to było zapewne zamierzone. Na liście znajdziemy między innymi „ Dr. Stein”, „ Future World”, „ I Want Out”, „A Tale That Wasn’t Right”. Pierwszym ogarniającym mnie uczuciem już przy otwierającym „Dr. Stein” była kompletna konsternacja. W najśmielszych snach nie spodziewałem się, że w tym świetnym utworze można użyć saksofonu, pianina i chórków (sam w sobie pomysł posłużenia się tymi zabiegami zły nie jest). Jeśli pamiętacie wspaniały luz i lekkość cechujące „Dr. Stein” zapomnijcie o nich. W jakiś niewytłumaczalny sposób z genialnie pozytywnego i humorystycznego kawałka została wymęczona zwykła średniawa pioseneczka stanowiąca jego nieudolną parodię (choć osobiście się nie śmiałem). „Future World” robi lepsze wrażenie, trochę mu bliżej do oryginału i gdyby był dodany w postaci bonusu do regularnych wydawnictw Helloween mógłby zostać przyjęty z uśmiechem i akceptacją. Analogicznie ma się sytuacja w przypadku „If I Could Fly”, płynie to wszystko bardziej naturalnie i robi wrażenie przemyślanego. Warty wspomnienia jest z pewnością „The Keepers Trilogy”, w którym postawiono na symfonikę, i chóry z prawdziwego zdarzenia, co płycie wyszło na dobre. W większości utworów co prawda podobne smaczki występują ale jest ich za mało, zabrakło tu chyba u autorów nieco konsekwencji. Trochę szkoda, że Niemcy nie poszli za ciosem i nie zrealizowali tego pomysłu na całym „Unarmed”.

Wszystko powyższe blednie jednak przy „I want Out”. Motyw w nim zastosowany zaskakuje i przynajmniej u mnie prowadzi do całkowitego braku możliwości jego oceny. Nie zdradzę co w tym utworze najbardziej dziwi ale jeśli słyszeliście kiedyś „Another Brick In The Wall” możecie już w tej chwili mieć pewne podejrzenia co w nim znajdziecie.

„Unarmed: Best Of 25th Anniversary” brzmi słabiej niż można było się spodziewać po takim pomyśle i realizujących go muzykach. W swoich nowych wersjach kawałki całkowicie tracą ogień i zwalniają. Helloween nigdy nie był demonem prędkości czy metalowego czadu ale na tej płycie kawałki zrobiły się tak delikatne, że fragmentami niemal popowe. „Unarmed: Best of 25th Anniversary” traktuję tylko i wyłącznie w kategoriach ciekawostki, bo inaczej się tej płyty traktować nie da. To rzecz skierowana tylko do zagorzałych fanów niemieckiej formacji i to fanów na śmierć i życie. Jeśli nie pochłaniacie Helloween w każdej formie i ilości, jeśli w waszym domu głównym elementem wystroju wnętrza nie jest dynia z wydrążonym na niej wrednym uśmieszkiem, nie zbliżajcie się do tej płyty na rzut kamieniem, może zaboleć.
Maciek Popiołek
oceń
0
0
Podziel się

Zobacz więcej w serwisach WP

Euro

Pytamy.pl

Gazetki.wp.pl

Sport

Praca

  • Skomentuj
  • WP.PL
Ocena: 0 [0]
~herr [2010-03-02 10:23]

TAK
Dokładnie, płyta jest kiepska aż strach, szkoda czasu.

odpowiedz