Najnowszy album Massive Attack skrywa wszystkie niezbêdne elementy muzyki zespo³u, wymieszane jednak w sposób, który rzadko przypomina Massive Attack.
"Heligoland" to wci±¿ elektronika, hipnotyczne, transowe rytmy, loopy, zamulenia i nietuzinkowe g³osy, ale bez charakteru Massive Attack. Nawet kawa³kom z udzia³em Horace'a Andy'ego, który niemal z automatu kojarzy siê z dokonaniami grupy, brakuje tego "tajemniczego" pierwiastka. Nie znaczy, ¿e jest ¼le. Wrêcz przeciwnie.
Na dzieñ dobry zachwyca Tunde Adebimpe z TV on the Radio. Jego wokal w "Pray for Rain" po prostu wci±ga. Efekt dodatkowo potêguje zapêtlony perkusyjny motyw. Ponadto utwór kapitalnie siê rozwija. Chocia¿ w innych kawa³kach próbowano powtórzyæ ten wielow±tkowy schemat, zabrak³o podobnej dramaturgii i zwrotu akcji. Mimo wszystko nagranie znakomicie wprowadza w mroczny klimat dzie³a. Dominuj± tu bowiem w³a¶nie niepokoj±ce, intryguj±ce kompozycje, nierzadko pozbawione jako takiej melodii, wymagaj±ce.
Wa¿niejsza jest atmosfera, swoista nerwowo¶æ, zabawa d¼wiêkiem, aran¿acjami, g³osami, czego najlepszym przyk³adem "Flat of the Blade" z udzia³em Guya Garveya z Elbow na podk³adzie rodem z Radiohead. Zreszt±, "poszatkowana" elektronika przypominaj±ca erê "Amnesiac" pojawia siê nie raz, co bynajmniej nie stanowi zarzutu. Minus jest inny. Zabrak³o piêknych utworów. Anglicy potrafi± pisaæ genialne piosenki, pora¿aj±ce jednocze¶nie prostot± i urod±. Czy to "Unfinished Sympathy", czy "Teardrop" czy chocia¿by nie tak odleg³e "Live with Me". Najbli¿sze tym wspania³o¶ciom jest "Paradise Circus" z szepcz±c± Hope Sandoval. Cudownie sprawdzi³ siê równie¿ Damon Albarn, choæ nie sposób oprzeæ siê wra¿eniu, ¿e ascetyczne, delikatne "Saturday Come Slow" to jego autorski numer. Tak jak "Psyche" z Martin± Topley-Bird brzmi jak The Knife.
"Heligoland" to album ze wspania³ym g³osami i znakomitymi utworami. To p³yta z kilkoma niezwyk³ymi pere³kami, które na sta³e zagoszcz± w naszych sercach. Ca³o¶ci zabrak³o jednak magii.