szukaj w serwisie

Gorące tematy

gorące tematy


więcej o...

10 GrudniaNajnowsze wiadomości

10 Grudnia Najnowsze plotki

Proghma-C - Bar-do Travel

Bar-do dobra płyta
2010-01-08, autor: Igor Starczak
  A A A
 

Proghma – C nie jest debiutantem na polskiej scenie. Trójmiejski zespół istnieje praktycznie od 2002 roku, ale dopiero teraz wydał swoją pierwszą długogrającą płytę. Czemu to tak długo trwało?

Grupa przechodziła zmiany personalne i dopiero niedawno jej skład ustabilizował się. Dobrze jednak, że czekaliśmy, bowiem tylko zgrana ekipa mogła nagrać album o tak wielopoziomowej konstrukcji.

Gdy sięgnąłem po tę płytę, zaintrygowała mnie ona od pierwszej chwili. Profesjonalnie i ciekawie wykonana okładka nasunęła mi skojarzenia z progresywnym graniem. Niby nie ocenia się książki po okładce, ale było już późno i postanowiłem zapoznać się tylko z graficzną stroną wydawnictwa, resztę zostawiając sobie na rano. Oprawa została zaprojektowana przez Katarzynę Sójkę i w niczym nie odbiega od zachodnich produkcji. Intrygujący kolaż zaostrzył tylko mój apetyt na muzykę. A jak prezentuje się zawartość krążka?

Żeby nie dać się zaskoczyć, mam zwyczaj czytania wkładki i pozdrowień zawartych w niej przez zespół. Proghma – C wymienił w nich nazwy Niya i Blindead, do tego miejsce produkcji albumu – Studio X w Olsztynie, realizacja – Szymon Czech, wszystko to naprowadziło mnie na trop ciężkiego i progresywnego grania. Nie ocenia się książki po okładce, tak? Hmm...

Rano wrzuciłem płytę do odtwarzacza. Siedmiostrunowe gitary, łamane rytmy, plamy klawiszy, od pierwszych taktów muzyka broni się swym poziomem. Po pierwsze – w realizacji: Szymonaz nie jest nowicjuszem, cieszy się estymą na rynku mocnego grania i zna doskonale swój warsztat. Album nie ma polskiego brzmienia, czego niestety większości krajowych produkcji nie udaje się osiągnąć. Na „Bar – do Travel” jest ono chropowate i jednocześnie klarowne. Może czasem brakuje trochę basu, moim zdaniem jest on zbyt ukryty pod warstwą gitar, klawiszy i wokaliz. Ale poza tym jest przestrzennie i świeżo.

W sferze kompozycyjnej słuchacz może oczekiwać pewnych schematów i rzeczywiście pojawiają się takowe. Myliłby się jednak ktoś sadząc, że płyta jest schematyczna i nudzi. Mógłbym tu rzucić parę nazw, powiedzmy Meshuggah, Devin Townsend, The Architects, może Spastic Ink, na pewno Tool, bo są to oczywiste skojarzenia. Mógłbym też oblepić Proghmę etykietką math-core’a, polecić studentom ostatniego roku matematyki i zakończyć recenzję, ale wtedy po prostu skrzywdziłbym chłopaków. A mają świetny warsztat, zarówno jako instrumentaliści, jak i kompozytorzy. Partie agresywne, wsparte growlami wokalisty płynnie przeplatają się z czystymi gitarami grającymi jazzujące akordy, śpiewem przypominającym czasem Maynarda z Toola, to znów kojarzące się (w moim subiektywnym odczuciu) z Vince’m z Anathemy. Rytm w nieregularnych metrach po jakimś czasie wskakuje z gracją w tak ulubione przez większość słuchaczy 4/4, wszystko to okraszone partiami synth’ów, nadającymi muzyce przestrzeni i wielowymiarowości. Co jakiś czas można również wyłowić smaczki w postaci cytatu z muzyki progresywnej lat 70 – tych, za chwilę jednak Proghma – C powraca do ostrzejszych brzmień. Tu pojawia się pytanie: komu polecić tego typu granie :)? Niby wszystko jasne, przesterowane gitary i growl wskazywałyby rzeszę osób ukierunkowanych na metal/nu metal, aczkolwiek pojawiają się inspiracje rodem z fusion czy prog rocka, na deser jest cover Björk i wszystko to sprawia, że płyta nie jest jednoznaczna i łatwa do sklasyfikowania. Takie pewnie było założenie jej autorów. Chłopcy nie poszli na łatwiznę i nie skomponowali sztampowej młócki, dosyć popularnej w polskim światku opanowanym przez zespoły death metalowe. Nagrali płytę trudną w odbiorze, wymagającą od słuchacza skupienia i analizy, ale nagrali ją z kunsztem i pomysłem, paradoksalnie tworząc album, którego dobrze się słucha. Dodatkowo wstrzelili się w taki trend mocnego grania, który jest ostatnio popularny na Zachodzie. I jeśli wydawca, którym jest Mystic, nie będzie się bał zainwestować w promocję kapeli poza granicami kraju, to świat może wkrótce usłyszeć o kolejnym odkryciu w New Wave Of Polish Prog Rock (parokrotnie już spotkałem się z tym określeniem w angielskiej prasie muzycznej).

Czyli kto to kupi? Każdy, kto lubi mocne granie, ma otwarty umysł i nie boi się muzycznych eksperymentów. A ja sam nie mogę się nadziwić, że w Polsce można tak grać i tak brzmieć. Brawo! Czekam na następną Proghmę, bo poprzeczkę ustawili sobie wysoko.
Igor Starczak
oceń
1
0
Podziel się
  • Skomentuj
  • WP
  • FB

Korzystanie z komentarzy FB oznacza akceptację regulaminu

REGULAMIN
Ocena: 0 [0]
~zz [2010-01-08 18:18]

progma_c
komu polecić takie granie?? właśnie to zrobiłeś Igor. jak przesłucham to dam Ci cynk co i jak czuję... recenzja spox m8. tarala ps. jak sama nazwa zespołu wskazuje progresywna matematyka na wysokie C

odpowiedz