szukaj w serwisie

Gorące tematy

gorące tematy


więcej o...

6 KwietniaNajnowsze wiadomości

6 Kwietnia Najnowsze plotki

Timbaland - Shock Value II

Szokująca przeciętność
2009-12-07, autor: Rafi, megafon.pl
  A A A
 

Nowy album Timbalanda przypomina wyprawę do sprawdzonej restauracji, która jednak od pewnego czasu znacznie obniżyła loty, niebezpiecznie zbliżając się do fast foodu.

Amerykański producent był jeszcze niedawno, kontynuując kulinarne porównania, kucharzem wprost genialnym. Doskonale mieszał składniki, często zaskakiwał oryginalnym łączeniem brzmień, a w dodatku jego bity były równie tłuste, jak on sam. Nie było ważne, czy bierze się za hip-hop, R&B czy pop, bo zawsze wychodziło świeżo i hitowo. Niestety w ten sposób o pracy Timbalanda można pisać już tylko w czasie przeszłym.

Teraz Timbo zwyczajnie przynudza, nie mając żadnego pomysłu na swoją muzykę. Bo nie dość, że "Shock Value 2" zaskakuje tylko listą gości (JoJo? Miley Cyrus? Chad Kroeger?) to jeszcze - o dziwo - trudno wytypować tutaj hity na miarę "Give It to Me", "The Way I Are" bądź "Apologize". Numer z Timberlakiem nie porywa, "If We Ever Meet Again" brzmi przyzwoicie, ale nie ma w sobie takiego ognia jak autorskie single gościnnie tu występującej Katy Perry. Kilka utworów zahacza o klimat europejskiego dance'u i techno, a to "poletko" opanowali ostatnio Will.I.Am z Black Eyed Peas i David Guetta, którym Timbaland raczej nie dorównał.

Trudno odmówić Amerykanowi fantastycznego warsztatu. Jest doskonałym aranżerem, wszystko dopieszcza w 100 procentach. Tylko jakoś trudno odnaleźć w tym prawdziwą frajdę.
Rafi, megafon.pl
oceń
0
0
Podziel się
  • Skomentuj
  • WP
  • FB

Korzystanie z komentarzy FB oznacza akceptację regulaminu

REGULAMIN
Ocena: 0 [0]
~MaxMaximus [2009-12-08 17:48]

Timbaland - Shock Value II
Niestety nie da się zaprzeczyć temu co już napisano o Shock Value II. Przydałyby się nawet ostrzejsze słowa krytyki. Płytki, kiczowaty i kompletnie bez polotu. Jedynym naprawdę dobrym "kawałkiem", który dotrzymał "ducha" produkcji Timbalanda jest... Intro! Zamiast kończyć na 48 sekundach należało rozwinąć pomysł i zrobić z tego coś więcej. To i tak nie poprawiłoby jakości ogółu, ponieważ poza niewieloma lepszymi momentami jest to niestety muzyka dla melomanów na poziomie co najwyżej liceum. Jedyne kawałki znośne dla ucha to "Carry Out" "Meet in tha middle" i promujący album "Morning after Dark" - pomimo komercyjnego tonu i uległości amerykańskiej modzie na wampiry - jest całkiem znośny. Ogólnie wielkie rozczarowanie. Szkoda, że Timbaland nie popracował z bardziej "sprawdzonymi" artystami. Chociaż po jego stwierdzeniu jakoby to Miley Cyrus była zalążkiem gwiazdy na miarę Justina Timberlake`a nie powinniśmy spodziewać się innego albumu... Szkoda Timbo! Dobry był z Ciebie chłop!

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~luck [2009-12-08 20:07]

Niskie loty Timbelanda
Niestety poziom artystyczny,produkcja i aranżacja jest niskich lotów,a nawet mniej niz niskich....Po komercyjnym sukcesie SHOCK VALUE1,ta płyta jest bardzo słabiutka,niczym nowym nie zaskakuje a wręcz odwrotnie zniechęca po przesluchaniu jej w całości.Brak tu hitów i brak wartosciowych artystów poza Furtado i Timberlake są tu same popowe gwiazdki jednego sezonu.O Boże nie wiem co tu robią na tej płycie takie miernoty dla dzieciaków jak Miley Cyrus czy Kathy Perry.Plyta beznadziejna i napewno nie powtórzy sukcesu pierwszej częsci a nawet nie zbliży się do połowy jej sukcesu.Dobrze,że tym razem nie chciała go MADONNA do współpracy nad swoją kolejną płytą,chyba wyczuła że czas Timbelanda już minął.....Płyta beznadziejna,nie polecam.

odpowiedz