Czeski metal. Wiadomo, fryzura „krótko z przodu, długo z tyłu i wąsy na przedzie”, plus sandały i śmieszne zdrobnienia, nawet, jak nam grożą. Ciężko pozbyć się uśmiechu, pisząc o tym zjawisku, ale znam kilka sposobów na poważniejsze traktowanie naszych południowych sąsiadów.
Pojedźcie do Czech samochodem, przekroczcie znacznie dopuszczalną prędkość na autostradzie, następnie zaparkujcie samochód w niedozwolonym miejscu, a później poruszajcie się komunikacją miejską bez biletu. Zapewniam, że każdemu odechce się śmiać z Pepików po spotkaniu z ich nieprzejednanymi służbami. Drugi sposób jest znacznie przyjemniejszy i tańszy. Należy poderwać bezpruderyjną Czeszkę:) A trzeci z pewnością oburzy większość domorosłych obrońców naszej ojczystej mowy, którzy nawet nie zdają sobie sprawy z tego, że język polski śmieszy Czechów jeszcze bardziej, niż nas czeski…
Wyzbywszy się stereotypowego podejścia do Czechów można posłuchać czeskich metalowców. Na albumie „Restart” po raz trzeci śpiewa Honza Touzimsky, który jest trzecim wokalistą w 27-letniej historii Arakain. Zajmuje się też ostatecznym miksem i masteringiem płyt Arakain. Z powodzeniem.
Ich muzyka w mocniejszych fragmentach brzmi, jak połączenie Disturbed i Sepultury. W pierwszym „Pojd’ dál” linia wokalna nawet kojarzy się z genesisowym „Land Of Confusion”, przypomnianego kilka lat temu przez Disturbed. Nie znaczy to jednak, że Arakain koncentruje się tylko na cytowaniu młodszych kolegów zza Oceanu. W dość spokojnym „Osudnej den”, pod śpiewającym nastrojowo Janem udanie eksperymentują instrumentaliści. Kilka nakładek gitar i dialogujący z nimi bas brzmią oryginalnie i udanie. Po uważnym przesłuchaniu znajdziemy więcej takich zwyżek formy. Jednak Jiři Urban, szef i główny kompozytor zespołu, nie ustrzegł się też ewidentnych nawiązań do już istniejącej muzyki (gitary, bębny i solówka w „Prázdno v hlave” brzmią zatrważająco podobnie do Sepultury z czasów „Chaos A.D.”). Może więc to sygnał, żeby muzykę tworzyć bardziej kolektywnie…
Płyta „Restart” mogłaby trwać krócej, niż swoje 69 minut, ale rozumiem, że dla Czechów Arakain znaczy mniej więcej tyle, co dla nas Turbo, czy Kat Romana Kostrzewskiego. Niech więc gra na zdrowie, a wszystkim, którzy „słyszeli już wszystko” polecam zapoznanie się z „Restartem”, to bardzo odświeżające doświadczenie, nawet jeśli Arakain nie jest Hrabalem metalu.