Jak wiadomo w grupie zawsze raźniej, a kto nie chciałby się bawić z tak wesołą ferajną? Tym bardziej, kiedy dzieje się tyle, że nie sposób się nudzić.
Dziewiąte studyjne wydawnictwo muzyków Farben Lehre jest mocno zróżnicowane. Obok radosnych gitarowych piosenek jest miejsce dla pozytywnego reggae, orientalnych wycieczek i odrobiny metalowej agresji. Zarówno okładka jak i zamieszczona w książeczce sesja zdjęciowa przywołuje skojarzenia z klasyką kina gangsterskiego. Jeśli już mamy doszukiwać się jakiejś gangsterki w warstwie tekstowej, to będzie to raczej ta podwórkowa, jak w kawałku „Dintojra”. Utwór oprócz tego, że przypomina o podstawowych regułach koegzystencji („Złodziej nie kradnie na swoim kwadracie”), jest chyba jednym z ostrzejszych (jeśli nie najostrzejszym) numerem w historii Farben Lehre.
Zamiast brutalnej powagi znajdziemy natomiast sporo humoru, specyficznego romantyzmu i życiowych problemów. „Piłkarze” to radość z kolekcjonowania wycinków ze sportowcami przypieczętowana entuzjastycznym okrzykiem Tomasza Zimocha. W kawałku „Urwis” mamy do czynienia z palącą potrzebą kobiety, bo kto inny jest w stanie ukoić nieznośny ból po wyrwanym zębie? Jest i tytułowa „Ferajna” – idealna ścieżka dźwiękowa dla każdej suto zakrapianej alkoholem biesiady.
Wspomniany wcześniej „Urwis” to przerobiony kawałek słowackiej grupy Ine Kafe opatrzony tekstem Wojtka Wojdy. Muzycy wykonali również własne wersje „Niech się stanie” Tiltu, „Fort BS” formacji o tej samej nazwie, jak również „Autobusy i tramwaje” T.Love z gościnnym udziałem Muńka Staszczyka.
Oprócz lidera T.Love na płycie pojawiają się Robert "Cichy" Cichocki z Fort BS, Sławek "Melon" Świdurski z grupy Prawda („Ferajna”, „Piłkarze”), Marek Maklus z Habakuka w przesiąkniętym pozytywną rasta-energią „R.P.A.” (skrót od „Reggae-Pozytywna-Atmosfera”), natomiast w utworze „Arabica” słyszymy Magdę Rutkowską z metalowo-gotyckiej formacji Rain Of Sorrow. Choć kawałek z jej udziałem traktuje o tajemniczym lesie i zapewne niełatwej dyscyplinie jaką jest strzelanie do gwiazd, głos wokalistki i orientalne rytmy przenoszą nas do pokoju przepełnionego dusznym aromatem kadzideł.
Całość w dużej mierze pozytywna i dowcipna może zadziałać jako idealna szczepionka na jesienną ospałość i sprostać zapotrzebowaniu na łatwo wbijające się do głowy teksty. Te, na pewno przydadzą się na koncertach. Bo, gdy w mieście gra ferajna…