


Przyznaję, że przez długi czas byłam obrażona na Jerry'ego Cantrella. Pomysł, by wskrzesić Alice In Chains bez Layne'a Staleya wydawał mi się odrażający i na znak protestu nie pojechałam na koncert do Spodka.
Przesada
Trzeba być wielkim hipokrytą żeby pisać iż ta płytka jest godna Nirvany... Może i jest niezła, ale mało w niej ciągłości i melodyjności, a porównanie Alicji do Nirvany kazało mi się zastanowić nad tym czy warto pisać recenzję "na gorąco". Nie warto.
płyta roku?
No przecież płyta roku ukazała sie 21 września!:)
Chociaż i na ta czekam z niecierpliwością!
e tam
czepiasz się trochę, recenzja ok i w pełni oddaje klimat i moc tej płyty. nie ma się co o nirvanę spinać, bo mimo że obie kapele z grungu się biorą to muzycznie inna bajka, alice zawsze mocno w metalu siedziało i tutaj dają radę, pysznie łącząc mięsiste riffy z melodyką podbijaną dwugłosami i specygicznym "oleistym" ciągiem:) super płyta, łza się w oku kręci że kapele z dzieciństwa i młodości naszej tak wysoko poziom trzymają