szukaj w serwisie

Gorące tematy

gorące tematy


najpopularniejsze galerie

najnowsze teledyski

Bittersweet Melodies Bittersweet Melodies

więcej

27 MajaNajnowsze wiadomości

27 Maja Najnowsze plotki

Zakupy

Nokautporównaj ceny z nokaut

Sentymentalna podróż

  A A A
 

Niewykluczone, że "Ten" byłby najważniejszą gitarową płytą lat 90., a przynajmniej wizytówką sceny grunge, ale… miesiąc po jego premierze w sklepach pojawił się krążek z bobasem goniącym pod wodą banknot.

Nirvana ze swoim "Nevermind" zmieniła wszystko. Dzieło z miejsca stało się kultowym, definiującym gatunek, przełomowym. Sukces tria przyćmił nieco Pearl Jam nie zmienił jednak faktu, że album "Ten" był najzwyczajniej znakomity. Szczere, zaangażowane teksty Eddiego Veddera i genialne melodie zawładnęły sercami nastolatków i nie tylko. Okazuje się, że po blisko 20 latach utwory nic nie straciły. Wciąż poruszają i zachwycają. Nadal przede wszystkim genialnie się ich słucha.

Przygotowując reedycję muzycy postanowili tchnąć w "sędziwy" materiał nowe życie. W zestawie poza oryginalnym materiałem znalazła się więc wersja, którą na nowo zremiksował Brendan O'Brien. Słuchanie "nowej" płyty, doszukiwanie się zmian to dla każdego fana niebywała frajda. I nie jest to zabawa dla tylko dla audiofilów. O'Brien znany z zamiłowania do szczegółów nie mógł sobie odmówić tej przyjemności przy "Ten", przez co całość brzmi bardziej selektywnie, wielowarstwowo. Udało się pięknie wyeksponować niektóre partie gitary i perkusji.

Szczególnie udana okazała się obróbka numeru "Why Go", który nabrał przestrzeni, głębi oraz większej zadziorności i surowości, z kolei "Garden" za sprawą bardziej wyrazistych gitar stał się jeszcze bardziej dramatyczny. Wśród bonusowych kawałków, które nie trafiły na oryginalny "Ten", największe wrażenie robią te już znane, czyli "State of Love and Trust" (w okrutnie surowej wersji) oraz wyśmienity "Breath and a Scream", które uświetniły ścieżkę muzyczną do filmu "Samotnicy" (ten drugi funkcjonował na soundtracku po prostu jako "Breathe"). Całkiem udany jest też utwór "Brother", reszta słusznie zakończyła swój los jako odrzuty z sesji.

To, na co sympatycy Pearl Jam czekali w związku z reedycją to jednak głównie DVD z pamiętnym koncertem "MTV Unplugged". Kto nie zachował taśmy VHS z nagranym z telewizji występem nie miał szans oglądać akustycznych popisów formacji. Kolejnej z dziwacznych czapek Jeffa, akrobacji Eddiego na stołku, a przede wszystkim pięknych wykonań "Black" i "Jeremy", niezawodnego "State of Love and Trust" oraz pełnego pasji "Porch". Niestety, ponownie Nirvana okazała się lepsza. Sesja Pearl Jam bez prądu jest bardzo udana, na pewno jednak nie tak zjawiskowa jak Nirvany.

Wznowienie "Ten" ukazało się w kilku wersjach, na tę najbogatszą składają się poza powyższymi krążkami, wersje winylowe oraz wydany na analogu materiał "Drop in the Park" z występem Amerykanów w Magnuson Park w Seattle z 20 września 1992 roku, a także replika "Momma-Son" - kasety demo z utworami "Alive", "Once" i "Footsteps". Całość uzupełniają wspaniałe dodatki - duży plakat ze zdjęciem znanym z okładki, fotografie na grubym papierze, koncertowe passy, naklejki, pocztówki i album z "wycinkami", który trzydziestolatkowie przeglądać będą z takim samym rozrzewnieniem i rozbawieniem, jak własny dziennik. No bo jak się nie wzruszyć i nie uśmiechnąć, widząc plakat zapowiadający wspólny koncert Pearl Jam i Soundgarden czy fotkę młodziutkiego Veddera z równie młodym Anthonym Kiedisem.

Wznowione "Ten" to pozycja obowiązkowa dla fanów, szczególnie tych sentymentalnych. Po wydawnictwo powinni sięgnąć jednak też młodsi. Po pierwsze, aby zobaczyć jak namacalna może być muzyka (Ament naprawdę znakomicie spisał się przygotowując oprawę graficzną), jak pachnie świeżym drukiem i ile waży zamknięta na czarnych płytach, a po drugie, to kawał cholernie dobrego grania.
Anna Szymla / megafon.pl
oceń
0
0
Podziel się

Zobacz więcej w serwisach WP

Pytamy.pl

Pytamy.pl

Pytamy.pl

Wiadomości

KobiecyPoradnik.pl

  • Skomentuj
  • WP.PL
Ocena: 0 [0]
~marekk [2009-06-02 11:28]

jak można porównywać ???
Jak można porównywać w ogóle Pearl Jam do Nirvany. Nirvana to zespół dla lumpów, wrzask, hałas, zero emocji i przesłania, przereklamowany kicz. Pearl Jam to fenomen tekstów, gitar, muzyki. Niepowtarzalny klimat i magia !!!

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~alice_in_chains [2009-03-26 13:26]

...
Kurt[*]

odpowiedz

pokaż 4 ukryte odpowiedzi

Ocena: -1 [1]
~staruh [2009-03-26 14:02]

muzyka Pearl Jam byla wtedy traktowana jako grunge dla grzecznej mlodziezy w odroznieniu do tego co graly Nirvana,Soundgarden czy Alice In Chains i mimo ze pare fajnych piosenek PJ zrobili to nigdy nie zblizyli sie nawet do geniuszu Nirvany

odpowiedz

pokaż 2 ukryte odpowiedzi

Ocena: 0 [0]
~andisz [2009-05-29 11:49]

opinia ale tylko moja
byłem na koncercie grali z dobrymi kapelami ale oni nie tylko grali to była więź na poziomie emocjonalno-duchowym.Na pewno mają coś do przekazania coś co zostanie na zawsze jak Led Zeppelin Pink Floyd Deep Purple...........chyle czoła i dziękuje.

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: +1 [1]
~ws [2009-05-28 02:25]

"na pewno jednak nie tak zjawiskowa jak Nirvany"??!!
jeśli można się z czymś milion razy nie zgodzić, najmocniej jak to możliwe z siłą świata.. to ja się z tym stwierdzeniam tak właśnie całym jestestwem totalnie nie zgadzam. O CZYM TY MóWISZ????!!!!!

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~actio [2009-05-21 08:43]

the best
PJ to najlepszy zespół bo zespół z dusza i zasadami oraz cudowną muzą !!!

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
jaccenty0000 [2009-03-28 13:11]

PEARL JAM na zawsze
może TEN jest mistrzostwem świata, to ostatnia płyta PEARL JAM - PEARL JAM jest mistrzostwem galaktycznym a NARWANA niech spoczywa w pokoju lub w łazieńce

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~www.tnij.com/nader [2009-03-26 13:17]

najlepszym albumem z lat 1990-1995
jest debiut KoRna

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~wit [2009-03-25 08:54]

amen ;)

odpowiedz