szukaj w serwisie

Gorące tematy

gorące tematy


więcej o...

24 LutegoNajnowsze wiadomości

24 Lutego Najnowsze plotki

Morrissey - Years Of Refusal

Energetyczny 50-latek
2009-02-16, autor: Lesław Dutkowski / megafon.pl
  A A A
 

Fani The Smiths, marzący o powrocie grupy, mogą o tym zapomnieć. Morrissey w takiej formie do niczego nie potrzebuje swoich dawnych kolegów. Doskonale da sobie radę bez nich.



Mozzer dumnie spogląda z okładki, trzymając w ręce synka swojego menedżera. Wie, że wykonał znakomitą pracę. Klimat Los Angeles mu służy. W Mieście Aniołów nagrano następcę wychwalanego pod niebiosa w ojczyźnie artysty "Ringleader Of The Tormentors", z odpowiedzialnym za brzmienie wcześniejszej płyty - "You Are The Quarry", Jerrym Finnem. Producent niestety nie doczekał premiery materiału (zmarł w sierpniu 2008).

Morrissey za kilka miesięcy skończy 50 lat, a nagrał album kipiący młodzieńczą energią, z ostrymi rockowymi gitarami, mocno grającą sekcją rytmiczną, jakby chciał przypomnieć, że jego pierwszą miłością były punk i glam rock. Tuzin piosenek trwa nieco ponad 40 minut. Słuchałem ich z mieszanką miłego zaskoczenia i podziwu. Tak dynamicznego materiału Mozzera się nie spodziewałem. Nawet spokojniejsze numery na płycie mają potężną siłę rażenia. Wszystko nagrano "na setkę". Naturalność, swobodę i niewymuszony luz słychać w każdej kompozycji. Rzecz jasna nie mogło zabraknąć melancholijnych piosenek, które Morrissey śpiewa jedynym w swoim rodzaju rozmarzonym, wibrującym głosem. To jego znak firmowy. Ale znakomicie wypada również w rockerach - "All You Need Is Me", "Sorry Doesn't Help", czy nieco mroczniejszym "Black Cloud" z gościnnym udziałem Jeffa Becka. Ładnie buja mocno taneczny i latynoski "When I Last Spoke To Carol" z solową partią trąbki. Kapitalna jest ballada "You Were Good In Your Time" z wplecionym dialogiem po francusku i niepokojącym instrumentalnym fragmentem pod koniec, jakby wziętym z dreszczowca. Siłą materiału jest to, że jest on równy. Ciężko byłoby wskazać kawałek, który absolutnie się nie broni i mógłby zostać wyrzucony z zestawu.

Mozzer śpiewa: "Będziecie za mną tęsknić, gdy odejdę". Skoro jest w takiej dyspozycji prędko nie odejdzie. W każdym razie nie chciałbym. Zawsze żal, jeśli odchodzi artysta wyjątkowy, a Morrissey nim jest. Warto zastosować się do wskazówki na rewersie okładki i słuchać płyty głośno. Razi jeszcze skuteczniej.
Lesław Dutkowski / megafon.pl
oceń
0
0
Podziel się
  • Skomentuj
  • WP
  • FB

Korzystanie z komentarzy FB oznacza akceptację regulaminu

REGULAMIN
Ocena: 0 [0]
m.czepukojc [2009-02-19 09:28]

dlaczego?
Dlaczego nikt w polsce nie zorganzuje jego koncertu tylko sam chlam u nas gra?????

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: 0 [0]
~tallpony [2009-02-16 23:14]

every day is like sunday
to bedzie moj 3 raz z MOZEM,mysle ze nie bedzie wystepowac na nia,bo ta hala jest bez klimatu,nie wbilem sie do symphony hall ale tam sie siedzi,to jest zenada,jak mozna siedziec na koncertach,nigdy nie siedze i nie bede,pozdrawiam

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~fan [2009-02-16 21:13]

warto...
naprawde swietna plyta... a bilety na jego koncerty w UK juz sprzedane...

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~Smisiak [2009-02-16 20:57]

Moz rules
Steven jest coool

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~seldomseenkid [2009-02-16 18:50]

czy będziemy tęsknić za Morrissey'em?
Ja na pewno będę tęsknić :)

odpowiedz