Tak naprawdę gdyby nie w stu procentach polskie imię i nazwisko wokalistki, mało kto po przesłuchaniu tego krążka stwierdziłby, iż jest on dziełem naszej rodaczki.
Płyta genialna, jak sama wokalistka
Świetna, genialna, niesamowita... brakuje mi słów żeby opisać nowy krążek Natalii. Cała płyta to po prostu kolekcja soczystych kąsków dla każdego, trzymających światowy poziom. Nie zgadzam się z autorem tej recenzji że to europejski standard i jeszcze nie do końca. Światowy styl wyczuwa się od razu, przy pierwszych kawałkach. Każda kolejna ścieżka na tej płycie to nowe doznania i emocje. A właśnie jeśli o emocje chodzi. Natalia przebywa już tyle lat w USA że raczej rozumienie tekstu i tego o czym się śpiewa nie stanowi problemu, a emocje przesiąkają każdy kawałek w nieopisany sposób. Także stwierdzenie że tekst nie wyszedł z pod jej pióra nie do końca jest prawdą. Natalia miała znaczący wpływ na tworzenie tekstów piosenek i blisko współpracowała z tekściarzami. Polecam gorąco płytę panny Lesz, bo dziewczyna przedstawiła na naszym rynku muzycznym coś co jeszcze u nas długo się nie pojawi. Cieszmy się z tego co mamy, a nie ciągle krytykujmy że mogło być lepiej. Polska raczej mało albo w ogóle dotyka światowego poziomu.