Je¶li Britney Spears nie porazi ludzko¶ci swym zamroczeniem, czyli albumem "Blackout", królow± jesieni 2007 bêdzie odwa¿na Jennifer Lopez. Po ¶rednio porywaj±cym "Rebirth" i godnym wy³±cznie przemilczenia hiszpañskojêzycznym dziele "Como Ama una Mujer", nowojorska piêkno¶æ powraca z pe³n± przebojów p³yt± "Brave".
Roz¶piewana i roztañczona, ¿e a¿ mi³o. Zachwyca nie tylko potencjalnymi pogromcami parkietów, lecz tak¿e balladami, które utrzymane w stylu R&B, delikatnie rozedrgane i pulsuj±ce ani przez chwilê nie wydaj± siê ckliwe. No, mo¿e poza fortepianowym, wzdychaj±cym kawa³kiem "Wrong When You're Gone".
Nie ma jednak co ukrywaæ. Si³a piosenkarki tkwi w szybszych numerach. Po³amany rytm zwrotek "Stay Together" jest wielce zachêcaj±cy, zabawa naprawdê rozkrêca siê jednak wraz z trzecim w zestawie "Hold It, Don't Drop It", które porywa wy¶mienicie wplecionymi dêciakami i dyskotekowym drygiem. Nawet forma wokalna naszej bohaterki imponuje. Nastêpnie mamy zdecydowane "Do It Well" oraz kolejn± pere³kê, czyli "Gotta Be There". Za spraw± wspamplowanego utworu Michaela Jacksona ("Gotta Be Where You"), utrzyman± w ¶rednim tempie kompozycjê, naznaczono niezawodnym brzmieniem Motown.
Zaskakuj±co dobrze spisuj± siê równie¿ przemycone do "Mile In These Shoes" syntezatorowe motywy. I nawet bonusowa wersja singlowego kawa³ka z udzia³em Ludacrisa okazuje siê ca³kiem udana. Pojawiaj± siê co prawda koszmarki w stylu "Forever" z egzotycznymi nalecia³o¶ciami, ca³o¶æ jest jednak na tyle przebojowa, ¿e kilka potkniêæ mo¿na Lopez wybaczyæ.
Krótko mówi±c... Jenny, naprawdê zrobi³a¶ to dobrze.