Próbowałam rano i wieczorem. W łóżku, w kuchni, przy biurku, a nawet w tramwaju. I nic. O żadnej porze dnia i nocy, w żadnych okolicznościach nowa płyta zespołu Basement Jaxx mnie nie zachwyca.
"Crazy Itch Radio" nie jest popisową pozycją angielskiej grupy. Dlaczego? Właśnie nie za bardzo wiem... Niby mamy jak zawsze taneczny tygiel, pełen z pozoru nie pasujących do siebie dźwięków. Z tym, że dotychczas owe dziwaczne zestawienia porywały do zabawy, tymczasem te najświeższe nie wywołują większych reakcji. Nie pomaga banjo i niewytłumaczalne zapędy w stronę country ("Take Me Back To Your House"), ani też słowiańsko-bałkańskie chwyty ("Hey You"). Po prostu premierowe kompozycje Felixa Buxtona i Simona Ratcliffe'a nie są najwyższych lotów. Znacznie mniej hałaśliwe, jazgotliwe i krzykliwe, niż te z krążka "Kish Kash", a i nie tak skoczne jak kawałki z albumu "Remedy". Duet tym razem składa ukłony w stronę soulu i klasycznego disco. Mało tu również hip hopu, chociaż gdy już się pojawia, robi się znakomicie ("Run 4 Cover", "Everybody"). I tak naprawdę nie jest źle, po prostu gorzej niż wcześniej.
Niewykluczone, że wielu sympatykom owo łagodniejsze oblicze Basment Jaxx przypadnie do gustu. Ja znacznie bardziej wolę londyńczyków rozszalałych i porywających.