Sprawa nie jest prosta jak, ma się na swoim koncie 50 milionów sprzedanych płyt i wszelkie możliwe nagrody fanów i branży. Co można zrobić, żeby namieszać jeszcze bardziej, no i przy tej okazji zarobić jeszcze więcej? Odpowiedź na to pytanie znalazły panie z Destiny’s rnChild - należy ogłosić rozwiązanie zespołu i wydać składankę z największymi hitami. Sukces gwarantowany, bo każdy oddany fan poleci do sklepu i z łezką w oku kupi "ostatnią" płytę ukochanego zespołu. Prosta rnprawda. Bo któż, kto ma w swojej płytotece album "Destiny’s Child", nie chciałby mieć składanki "#1", tym bardziej, że przez ostatnich kilka lat było ich mnóstwo.Krążek podsumowujący karierę Beyoncé i jej koleżanek znakomicie pokazuje jak na przestrzeni lat dziewczyny dojrzewały i jak dojrzewała przy tej okazji ich muzyka. Co więcej, zbiór hitów z lat 1998 - 2004 rnwzbogacono o dwa nowe kawałki grupy i solowy numer ich frontmanki. Gorąco polecam wersję limitowaną albumu - wzbogaconą o DVD z klipami. Bo Destiny’s Child jakoś tak zawsze lepiej mi brzmiało w telewizji niż rnw radiu. No i chyba nie muszę tłumaczyć dlaczego.