szukaj w serwisie

Gorące tematy

gorące tematy

11 GrudniaNasze relacje

11 GrudniaNajnowsze wiadomości

11 Grudnia Najnowsze plotki

Backstreet Boys w Warszawie

  A A A
 
Sto trzydzieści dwa ręczniki - (Zbigniew Zegler, Jedynka - Polskie Radio, 2014-02-23)

Nawet jeśli ktoś nie przepada za rozrywką tego typu, powinien docenić profesjonalizm Backstreet Boys. Niemal dwie godziny w niemal nieustannym ruchu, w niemal nieustannym hałasie jaki robiły fanki, Nick Carter, Kevin Richardson, Brian Littrell, Howie Dorough i A.J. McLean znieśli naprawdę dzielnie.

Występ Backstreet Boys poprzedził półgodzinny show innych Amerykanów, grupy The Exchange. Zaczęli od beatboksu, kończyli też a capella (co było u nich tradycją na pierwszej płycie – z samymi coverami), po drodze zabawiając swoimi wersjami takich hitów jak „Waka Waka” Shakiry z wplecionym fragmentem „Tarzan Boy” Baltimory, czy „Payphone” Maroon 5. Choć chłopcy też grają na instrumentach. Głównie na gitarach i perkusji, ale nie tego wieczoru. W Warszawie ograniczali się do śpiewania, a tylko muzyka z nowej płyty (którą na dwa dni przed premierą Polacy mogli kupić jako pierwsi na świecie) wykonywana była z towarzyszeniem podkładów z maszyn.

W przerwie pomiędzy występami na 18-metrowym ekranie były wyświetlane promocyjne klipy z zachętami do polubienia Backstreet Boys na portalach społecznościowych, dołączenia do fan clubu żeby kupować wejściówki vipowskie i pamiątki, a także informacje o rejsie z „chłopcami”, który wyruszy z Miami w październiku. Akurat jest czas na wystaranie się o wizę. Do tego reportaże video z wcześniejszych występów (które będą też umieszczone w filmie o BSB, który niebawem trafi do kin) i namowy do kupienia nowej płyty "In A World Like This". Czyli szczyt marketingowego zawodowstwa.

Chwilę po wybrzmieniu „Get down” z ich pierwszej płyty, jakieś dziesięć minut po dwudziestej zgasły światła. Intro poprzedzające wejście Nicka, Kevina, Briana, Howie’ego i A.J.’a przeszlo płynnie w „The Call”. Pierwsze takty piosenki i pojawienie się maszerujących karnie „chłopców” spowodowały taką wrzawę, że mimo naprawdę dobrego nagłośnienia, przez chwilę nie było słychać w wypełnionej do cna sali Torwaru nic poza piskiem i oklaskami.

Na początku bez instrumentów, w ciągłym ruchu z zausznymi mikrofonami, Backstreet Boys koncentrowali się tylko na układach choreograficznych i śpiewaniu, w „Incomplete” zaś Nick - po lewej stronie sceny – grał na gitarze, a Kevin – po prawej – na klawiszach. Pozostali BSB zakotwiczyli na górnym „pokładzie” sceny śpiewając, na ile pozwalała im publiczność, ochoczo wyręczająca wokalistów. Po czym wreszcie nadszedł moment powitania. Znad krawędzi wybiegu w kształcie litery "T" wyszedł Nick, który zaczął od słów „To już 18 lat, a Wy wciąż tu jesteście, ślicznoty warszawskie, które wita Back Street Boys! Zaszalejmy jak ostatnio!”. Dołączali do niego kolejni, z Kevinem i Brianem na końcu.

Po oficjalnym „dzień dobry” panowie ruszyli ostro, zgodnie z zapowiedzią, i nie zwolnili aż do końca. No, może poza kilkunastominutowym setem akustycznym, podczas którego zaprosili na schody łączące oba „piętra” sceny posiadaczy specjalnych wejściówek, i wykonali „I Want It That Way”, „Safest Place To Hide”, „10,000 Promises”, „Madeleine” z nowej płyty i „Quit Playing Games (With My Heart)” z elementami “Non Puoi Lasciarmi Cosě”.


Ogłuszający aplauz wzbudzało właściwie wszystko, co działo się na scenie. Od pierwszej nowej piosenki („Permanent Stain”), przez gesty (o nich za chwilę) po zwracanie się do publiczności per „beautiful people of Poland”. Mniej przykuwały uwagę (i chyba o to chodziło) wizualizacje na monstrualnym ekranie. Atrakcyjne, ale nie oszałamiające. Za to bezrefleksyjne do bólu.

Obserwując bez emocji wszystko, co generowało szaleńcze reakcje publiczności, można podzielić piski na dwie grupy. Te, które znamionowały początek szczególnie ulubionej nad Wisłą piosenki (czyli prawie wszystkich), oraz będące reakcją na gesty i pozy samych Backstreet Boys. W drugiej grupie warto wyróżnić: pokazywanie serduszka z dwóch dłoni, wyciąganie ręki imitujące chęć podania jej którejś z fanek, zdejmowanie i zakładanie synchroniczne kapelutków, rozkładanie rąk jak księża, podskakiwanie jak koniki, zamieranie w ciszy w pozach mniej lub bardziej nienaturalnych, zwykłe podnoszenie rąk, tulenie misia wrzuconego na scenę i stawanie tyłem do publiczności.

Jeśli i taki zestaw atrakcji nie zadziałałby na któregoś z ośmiu tysięcy uczestników niedzielnej zabawy, zespół przygotował kilka filmów, a to o najśmieszniejszym, „najbardziej sexy”, czy najbardziej dbającym o swój wygląd i najpoważniejszym członku BSB, nagrany w jakimś teatrze. A to o początkach grupy, z wzbudzającymi wesołość zdjęciami archiwalnymi. A to bardziej współczesny o przygotowaniach do trasy i wcześniejszych koncertach. Wszystko świetnie zmontowane, pozostawiające wrażenie obcowania z naprawdę równymi gośćmi, którzy nigdy nie mają kiepskiego humoru i są najsympatyczniejszymi facetami na świecie. Ktoś jeszcze nie wie, skąd ich popularność i ponad 130 milionów sprzedanych płyt?:)

Średnio co dwie, trzy piosenki pojawiał się na wybiegu któryś z „chłopców” i zabawiał tłum krótkimi pogaduszkami. A.J. przed „Breathe” nawoływał „Warsaw... Warsaw…”, a już podczas tej piosenki Kevin pokazał wszystkim biało-czerwoną flagę, którą ktoś wręczył mu chwilę wcześniej. Nick w tym czasie zbierał części garderoby...

Cały show trwał niemal dwie godziny i z pewnością usatysfakcjonował wszystkie ex-nastolatki (o dziwo wcale nie dominujące wśród publiczności – równie dużo było dziewcząt przed trzydziestką;), które dały się zabrać w sentymentalną podróż ze swoimi „ukochanymi”. Mniej byli ukontentowani melomani, którzy liczyli, że dorośli Backstreet Boys zaprezentują się z prawdziwym zespołem, a nie podkładami z laptopa. A organizatorzy z dumą podali do publicznej wiadomości, że „chłopcom” dostarczyli stu trzydziestu dwóch ręczników w kolorze białym i czarnym, oraz, że BSB spożyli przed, w trakcie i po koncercie mnóstwo zdrowej żywności, z tagliatelle z cukinią, sałatą radicchio z suszonymi pomidorami, szpinakiem i parmezanem na czele.

Zbigniew Zegler, Jedynka - Polskie Radio
oceń
29
2
Podziel się
  • Skomentuj
  • WP
  • FB

Korzystanie z komentarzy FB oznacza akceptację regulaminu

REGULAMIN
Ocena: 0 [2]
~Monique [2014-02-27 18:14]

Nie wiem skąd taka opinia. Po części się zgadza, ale zgadzam się z poprzednikiem, że jest to raczej opinia antyfana. Koncert był fenomenalny, ich nowa płyta jest zupełnie inna od poprzednich. A ze względu na to, że fani są od początku z BSB ciężko nie było wracać do wspomnień z przed tylu lat - to było cudowne zobaczyć ich na żywo

odpowiedz

Ocena: 0 [4]
~Basia [2014-02-25 21:30]

co za frajer to pisał Żenada

odpowiedz

Ocena: +3 [3]
~me [2014-02-25 12:54]

muza szla z dzwiekowki, nie z lapka

odpowiedz

Ocena: +7 [7]
~Pati [2014-02-25 10:38]

To ja wrzucilam "części garderoby..." ktore zbiral Nick!:) Bylo BOSKO!

odpowiedz

Ocena: +1 [7]
~ja [2014-02-25 09:53]

to nie jest prawdziwa relacja z koncertu, to jest relacja antyfana. ŻAŁOSNE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

odpowiedz