szukaj w serwisie

Gorące tematy

gorące tematy

16 CzerwcaNasze relacje

16 CzerwcaNajnowsze wiadomości

16 Czerwca Najnowsze plotki

Coldplay w Warszawie

  A A A
 
Nie dla daltonistów - (Zbigniew Zegler, Jedynka Polskie Radio, 2012-09-20)

Coldplay jest na dobrej drodze do przejęcia tytułu najlepszego zespołu świata. Na niemal pełnym Stadionie Narodowym Chris Martin wykrzyczał to między wierszami, wytańczył, wyskakał i wyleżał na scenie. W sukurs przyszły mu „magiczne” wielobarwne opaski wręczane publiczności przy wejsciu, lasery, confetti, balony i wszystko, co może wprawić w zachwyt fanów.



ZOBACZ ZDJĘCIA Z KONCERTU


Także znakomity repertuar i dobrze dobrane supporty. Szczególnie Marina & The Diamonds, która publiczność, a przede wszystkim siebie, rozgrzała tak, że ostatnie dwie piosenki śpiewała boso. Przez trzy kwadranse udowodniła, że współczesna muzyka pop nie zna granic. Ślizgała się z powodzeniem po tak różnych stylistykach, jak muzyka alternatywna, indie rock, czy wręcz nowoczesna muzyka taneczna. I jakimś cudem uniknęła wplecenia w to wszystko dubstepu;)

W przeciwieństwie do otwierającej ten Wieczór Wielkich Wrażeń, Charli xcx, Marina kilkoma utworami wzbudziła entuzjastyczne reakcje rosnącego tłumu. Burzę braw zebrała przed „Primadonną” i „Hollywood”. Ten drugi utwór zadedykowała Polsce, „którą z niezrozumiałych przyczyn kocha, choć jest tu po raz pierwszy, a nas wszystkich by wycałowała”, i wykonała z rekwizytami w postaci retro kapelusika i żółtego pompona cheerleaderki.

Diamenty Mariny (podobno w rozmiarze 75D), za które większość facetów dałaby się obedrzeć ze skóry i wrzucić do kontenera z solą drogową (ale spożywczą) po chwili kontemplacji rozpłynęły się w feerii barw, znanych z oprawy graficznej ostatniego albumu Coldplay, „Mylo Xyloto”. Na żywo jednak są one jeszcze intensywniejsze i bardziej spektakularne. Barwy.

Zespół zaserwował nam bowiem spektakl „światło i dźwięk” na pięciu ogromnych, okrągłych ekranach i trzech scenach! Do kompletu zostaliśmy wyposażeni w różnokolorowe opaski na ręce, z wklejonymi diodami, które dawały oszałamiający efekt na początku i pod koniec występu, zdalnie włączane przez oświetleniowca. Do tego dziesiątki rozłożonych za sceną kolorowych płacht z nazwami miast, w których Coldplay już grał, kolorowe piłki i balony podczas „Paradise”. A także wieże nagłośnieniowe „płonące” z zaskoczenia w „Yellow” i trochę bardziej spodziewanie w „Up In Flames”, podświetlane lampiony w różnych miejscach dość przestronnego stadionu w czasie „Fix You”, czy lasery, przeszywające przestrzeń nad głowami widzów pod koniec koncertu.

„In My Place” po orgii świateł, fajerwerków i confetti w „Mylo Xyloto” i „Hurts Like Heaven” mógł być oprawiony skromniej, bo sam w sobie jest tak doskonały, że publiczność już zaczęła wyręczać Chrisa Martina w śpiewaniu. Lider z gitarzystą, Johnem Bucklandem, kilkukrotnie „pojedynkował się” na kilkudziesięciometrowym wybiegu, który dzielił sprawiedliwie golden circle na dwie połowy. Chris powitał nas nienagannym „Dobryvietchoor” i komplementował od samego początku określeniami „fuckin’ best crowd”, „unbelievable audience”, czy „amazing people”. Wszystko jak najbardziej uzasadnienie.

Wrzawa publiki zagłuszyła początek akustycznej wersji „Speed Of Sound” i „The Scientist”, a także „Violet Hill” (chyba najbardziej energetyczny i bezwzględnie rockowy fragment całego występu). Przebój z genialnego albumu „X&Y” zespół wykonał na bis, na podeściku, umieszczonym naprzeciwko sceny, wśród tłumu. Fantastyczny pomysł! Równie dobre wrażenie wciąż robi dobrze pożytkowane sceniczne ADHD Chrisa Martina, przemieszczającego się po wszystkich trapach, scenach i wybiegach ze zwinnością Usaina Bolta. Sympatię tłumu zjednuje mu też pomysłowe wplatanie pozdrowień dla warszawskiej publiczności w „God Put A Smile Upon Your Face” i kilku innych piosenkach. Wszystko niewymuszenie i naturalnie.

Wielki przebój z „A Rush of Blood to the Head” wieńczył kolejny gitarowy pojedynek Chrisa i Jonny’ego na wybiegu oraz wyrzucenie przez Martina gitary w powietrze. O tak oczywistych kwestiach, jak perfekcyjne wykonanie większości utworów, czy jakość dźwięku najbliższa hi endowym cacuszkom, pisać wręcz nie wypada. Można za to zastrzec, że koncerty Coldplay podczas tej trasy zdecydowanie nie są dla daltonistów. Zaś dla osób ceniących dobrą zabawę – zdecydowanie.

Na finał, w końcówce „Every Teardrop Is A Waterfall” Chris Martin po raz ostatni wykonał taniec derwisza na szczycie wybiegu, tym razem z polską flagą. Po czym, niknąc wśród wszystkich możliwych efektów specjalnych, wrócił na scenę. Tam, po trzech pokłonach całego zespołu, szef Coldplay ucałował jeszcze scenę „na ministra Siwca”.

Dla takich wydarzeń warto było czekać na Stadion Narodowy. Fakt, bez centrum rekreacyjnego, sali widowiskowo – sportowej, czy nawet porządnych parkingów i chodników (wszędzie jest tłuczeń zamiast płyt czy asfaltu), ale dźwięk brzmi na nim doskonale.

Zbigniew Zegler, Jedynka Polskie Radio
oceń
33
0
Podziel się
  • Skomentuj
  • WP
  • FB

Korzystanie z komentarzy FB oznacza akceptację regulaminu

REGULAMIN
Ocena: +1 [1]
~zachwycona<3 [2012-10-31 14:50]

Na płycie z przody słychac było niesamowicie! W ogóle nie żałuje ani grosza wydanego ! Cudowny koncert, niesamowite przezycia! Come back soon! <3 Cała atmosfera, magia świateł, i nieziemski głos Chrisa Martina:) Uwielbiaam ich :)

odpowiedz

Ocena: +1 [3]
~mama [2012-09-22 21:50]

moja córka dostała bilet od przyjaciółek na 18 tkę na COLDPLAYA,powiedziała,że koncert był przeuroczy i niesamowity......fajnie i cieszę się razem z nią.

odpowiedz

Ocena: +5 [5]
~ja [2012-09-22 19:10]

to nie był kapelusik tylko wielki pluszowy hamburger :P

odpowiedz

Ocena: -2 [2]
~theicyspace [2012-09-22 13:10]

" Wszystko jak najbardziej uzasadnienie. " <- czy to jest po polsku ? Dziwnie napisana recenzja. Zwłaszcza uwagi o 75D trochę niesmaczne. Koncert był naprawdę wspaniały. Coldplay należy do tych zespołów, które na koncertach dają z siebie wszystko i, które, co ciekawe, brzmią o wiele lepiej na żywo, niż na nagraniach. Byłam na ich koncercie w Gdyni, zagrali tam podczas festiwalu Opener, jednak to, co zaprezentowali w Warszawie przeszło moje najśmielsze oczekiwania.

odpowiedz

Ocena: +3 [3]
~Klaudia [2012-09-20 19:32]

Bawiłam się na płycie i jak dla mnie dźwięk był niesamowity i tak, ale prawdopodobnie byłam przygłuszona przez śpiewających kilkadziesiąt tysięcy ludzi. :)) Bądź co bądź, był to dosłownie NAJLEPSZY koncert, na którym byłam do tej pory. Jako pasjonatka zespołu Coldplay mogę również śmiało powiedzieć, że był to również jeden z lepszych wieczorów mojego życia. Ludzie stworzyli niesamowitą atmosferę i za to wszystkim bawiącym się dziękuję! :))

odpowiedz

Ocena: -1 [5]
~ucho [2012-09-20 18:32]

Tak, " szoł" i szał niesamowity !!!! Wybawiłam się super. Co do dźwięku to nie do końca potwierdzam super jakość. Wg. mnie było albo za głośno albo coś nie ten teges , muzyczne doznania zdecydowanie w wersji studyjnej . Ale zespół jest super i widownia też była amazing.

odpowiedz

Ocena: 0 [4]
~YO [2012-09-20 16:13]

Na płycie z tyłu z dźwiękiem był dramat :( Tyle fajnie, że nagle obok mnie stanęła mała scenka i mogłem z bliska popatrzeć jak chłopaki grają :)

odpowiedz

Ocena: 0 [6]
~Była i widziała [2012-09-20 15:55]

Z tym dźwiękiem to bym się nie zgodziła. Bynajmniej na trybunach momentami to była po porostu katastrofa dla uszu... Jednakże wszystko inne się zgadza! KONCERT REWELACJA!

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: +5 [5]
~Zaklin [2012-09-20 14:02]

Bylo niesamowicie, wspaniala atmosfera! Mam nadzieje, ze jeszcze wpadna do Polski;)

odpowiedz

Ocena: +3 [5]
~Jaasia [2012-09-20 13:54]

Zgadzam sie, koncert byl genialny. Zespol caly czas utrzymywal kontakt z widownia. Bylo fantastycznie!!! Dzwiek rowniez super, nie bylo zadnego echa!!!

odpowiedz

Ocena: +9 [9]
~Paula [2012-09-20 12:18]

Najlepszy koncert w moim życiu ;o Coldplay bezkonkurencyjnie zasluguje na miano najlepszego zespołu na świecie po tym co wczoraj na Stadionie Narodowym zaprezentował przed pełną widownią ! Będąc pod sceną do teraz nie moge wyjść z szoku po całym tym widowisku... ;o było cudownie !!! „unbelievable audience”

odpowiedz

Ocena: +7 [7]
~jig [2012-09-20 11:10]

Koncert genialny do dziś nie słyszę na jedno ucho , ale nie żałuje ani 1 złotówki. Niestety z nagłośnieniem faktycznie było jakoś nie do końca dobrze.

odpowiedz

Ocena: +13 [13]
~mm [2012-09-20 11:01]

Potwierdzam. Koncert na światowym poziomie i zniewalający głos Chrisa. Było nieziemsko!

odpowiedz

Ocena: -10 [18]
~fearpoland [2012-09-20 10:03]

wszystko się zgadza , oprócz dźwięku , Pan redaktor pewnie przygłuchy i kolosalnego echa nie słyszał. To jednak wina samego stadionu a nie sprzętu czy ustawień. Stadion nie nadaje się i tyle , pozostaje wspominać genialne koncerty na stadionie śląskim R.I.P

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: +23 [23]
~banyyy [2012-09-20 09:46]

Powiem tak... byłem tam i to trzeba poczuć, nie żałuję ani złotówki wydanej na bilet! Koncert był dosłownie powalająco niesamowity, a Chris ja zawsze genialny! Wspaniałe przeżycie którego żadne słowa nie są wstanie opisać!:)

odpowiedz

Ocena: +25 [25]
~megs [2012-09-20 02:13]

wszystko prawda, koncert niesamowity, zapamieam go na długo ! ;)

odpowiedz