szukaj w serwisie

Gorące tematy

gorące tematy

17 StyczniaNasze relacje

17 StyczniaNajnowsze wiadomości

17 Stycznia Najnowsze plotki

Azarath i Bulldozer w Warszawie

  A A A
 
Płonące pentagramy i zakrwawiona ambona - (Zbigniew Zegler, 2011-09-09)

Trwa Blasphemers' Campaign z Azarath i Bulldozer w rolach głównych. O ile Inferno z kolegami podchodzi śmiertelnie poważnie do swojej twórczości i towarzyszącej jej otoczki, to włoski Bulldozer z Alberto Continim w wampirzej pelerynce i za „zakrwawioną” ambonką już nie bardzo…

Blasphemers' Campaign 2011 to także okazja do zapoznania się z nowym projektem Necrosodma i Inferna – Deus Mortem, oraz – zależnie od miasta – Witchmaster lub Infernal War. Ze względu na skromny repertuar (na razie zespół jest w fazie opracowywania utworów, gra tylko dwudziestominutowy set) jako pierwszy zaprezentował się Deus Mortem. Zobaczenie i usłyszenie perkusisty Azarath i Behemoth w roli gitarzysty to spore przeżycie. Szczególnie, że instrument w jego rękach nie jest tylko rekwizytem, a Orion – basista w Behemocie i śpiewający gitarzysta w Vesanii – ocenił nawet, że sam nie zagrałby tak dobrze na perkusji, jak Inferno na gitarze:) I to po ledwie kilku miesiącach prób i długim wahaniu się, czy wybrać gitarę, czy bas. Równie dobrze usłyszeć wokalistę i gitarzystę Azarath w bardziej blackmetalowym wydaniu, od jakiego większość zespołów odchodzi, mieszając black z deathem.

Jednym z lepiej radzących sobie w tej konkurencji jest śląski Infernal War. Zespół Zyklona i Warcrimera zaprezentował morderczą dawkę najpierw nowszych utworów, z wyróżniającym się „Spears Of Negation”, a później „klasyki”, ze „Spill The Dirty Blood of Jesus” na czele. Nie mam nic do zarzucenia przyzwoitemu występowi Infernal War, ale skoro w Progresji byli już Zyklon i Herr Warcrimer, to aż się prosiło, żeby urozmaicić zestaw Blasphemers’ Campaign o Iperyt. I perkusista – Stormblast – by sobie odpoczął (tego wieczora grał i w Deus Mortem i w Infernal War). A może właśnie miało nie być urozmaicenia. Tylko „trve fuckin’ death/ black metal”…

Jeśli tak, to Azarath potwierdził to z całą mocą. Płonące wierzchołki odwróconych pentagramów ustawionych po bokach sceny dawały dodatkowe ciepło i ożywiały statycznie, ale bardzo skrupulatnie odegrany set gwiazdy (dla wielu głównej i jedynej na tej trasie) Blasphemers' Campaign. Może więc to nie brak ruchu, a posągowość..:) Bart z Necrosodomem wymieniali się solówkami i brzmieli odpowiednio ostro i ciężko, ale szczególną uwagę przyciągała ekstremalna gra Inferna. Obserwowanie techniki jego gry może wpędzić niejednego perkusistę w kompleksy. Gra wszystko z ogromnym luzem i nieludzką precyzją. Aż przyjemnie patrzeć. Do czasu jednak. Bo po kilku utworach pozbawił nas tej przyjemności wokalista, który zaordynował oświetleniowcowi wyłączenie „tych białych świateł”. Przez co do końca występu Azarath na scenie panował mrok, rozświetlany sporadycznie czerwonym albo niebieskim, przytłumionym światłem.

Zagrali sporo materiału z najnowszej płyty, „Blasphemers' Maledictions”, oraz z czterech poprzednich. Usłyszeliśmy m.in. „Azazel”, „Baptized in Sperm of the Antichrist”, czy „Beast Inside”, ale mnie osobiście zespół najbardziej usatysfakcjonował końcówką, kiedy – jak na najnowszym albumie – pojawiły się dwa ostatnie utwory. „Holy Possesion” przed „Harvester of Flames” zabrzmiał… obłędnie. Doskonale. Idealnie. Skończenie - przepraszam za wyrażenie;) - dobrze.

Ambonka zbroczona "krwią" i pelerynka, którą A.C. okrywał czasem gitarzystę, kiedy ten grał solo, to znaki rozpoznawcze Włochów z Bulldozer. Speed metal w starym stylu, ocierający się chwilami o black, miał jednak tej nocy znacznie mniej zwolenników, niż nowoczesna fuzja death metalu i blacku ich poprzedników. Po hipertechnicznej zawierusze w wykonaniu Azarath zabrzmieli wręcz punkowo. Nawet klawisz w prawym rogu sceny, na którym grał „mnich” – G.C., nie mógł tego zmienić… Owszem, przez oldskulowe podejście Bulldozer zapewnił trochę więcej ruchu na scenie, lepszy kontakt z publicznością (prawie każdy utwór był komuś dedykowany) i trochę poczucia humoru. Inteligentnego, jak w „Use Your Brain”, pro-rekreacyjnego, jak w „The Derby” (z życzeniami powodzenia w Euro; zwykle jest to numer dedykowany AC Milan, ale ze skandowaniem "Poland" wypadł jeszcze lepiej;), czy prokreacyjnego w „Ilona The Very Best”, gdzie Alberto oddaje hołd Ilonie, czyli Cicciolinie, „która była i jest fantastyczną babką”. Prawdziwy, wściekle szybki thrash/ black z pewnością do dziś ją urzeka..;).

Jednak niknąca z minuty na minutę publiczność potwierdzała swoją nieobecnością, że mimo sympatii do włoskich weteranów, to Azarath zachęcił ich do przyjścia na ten koncert…

Zbigniew Zegler
oceń
13
0
Podziel się
  • Skomentuj
  • WP
  • FB

Korzystanie z komentarzy FB oznacza akceptację regulaminu

REGULAMIN
Ocena: 0 [0]
~PETER [2011-09-15 20:08]

Byłem na tym koncercie i mogę powiedzieć, że Bulldzoer zagrał również obłednie. Nie jest również prawdą, że ilość ludzi z każdą minutą malała. Wielu zespołom życzyłbym takiej energii w czasie swoich występów. Dla wielu niż sam gig Bulldozer może być znacznie bardziej szokujące to , że Alberto Contini aka AC Wild z Bulldozer jest nie tylko muzykiem metalowym ale również jednym z najważniejszych twórców włoskiej muzyki dyskotekowej tak zwanego Italo Disco i Eurobeat. Ma nawet swoją wytwórnię poświęconą właśnie ITALO DISCO i tanecznemu EuroBeat. Pozdrawiam Piotrek

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~Stary [2011-09-14 11:42]

Większość zespołów w jakich Necrosodom był/jest na stałe chyba jednak była black metalowa, Panie Autorze Relacji: Devotee, Blitzkrieg, Thunderbolt, Deus Mortem, a po drugiej stronie tylko Anima i Azarath.Gdzie ta większość niby?

odpowiedz