szukaj w serwisie

Gorące tematy

gorące tematy

27 MajaNasze relacje

27 MajaNajnowsze wiadomości

27 Maja Najnowsze plotki

Zakupy

Nokautporównaj ceny z nokaut

Orange Warsaw Festival 2011

  A A A
 
Na rękach tłumu - (Zbigniew Zegler, 2011-06-18)

Skin ma tyle zalet, że tylko nimi można by wypełnić całą relację z koncertu Skunk Anansie. Towarzyszą jej muzycy, o których też można pisać w samych superlatywach. A razem komponują i grają piosenki równie głośne, co piękne. Jeśli miewacie mdłości od nadmiaru lukru, to nie czytajcie dalej;)



ZOBACZ ZDJĘCIA Z KONCERTU


Przypuszczalnie wszystkie atuty tego zespołu biorą się z inteligencji jego członków. Już podczas konferencji prasowej przed koncertem, Skin tłumaczyła różnice między uczestnikami talent shows, a muzykami, którzy od początku sami tworzą i wykonują swoją muzykę. Przy czym nie potępiała ich za udział w Idolach i X Factorach, a tylko uświadamiała, że to ma więcej wspólnego z telewizyjną rozrywką, niż muzyką, powstającą w mozole, a później jeszcze promowaną na koncertach, bez wsparcie telewizji. Przyznała też, że sami korzystają z dobrodziejstw dobrego czasu antenowego tych programów i wystąpili w charakterze gości w którymś z nich. Ten obraz elokwentnej kobiety przeradza się na scenie w wulkan nieokiełznanych emocji. Widać je na jej twarzy i w gestach.

Od pierwszych sekund wściekłego, antyestablishmentowego „Yes It’s Fucking Political” wiadomo, że to, co się dzieje na scenie, to nie tylko wyreżyserowany spektakl, ale działanie w pełni autentyczne, które ze scenariuszem się idealnie zgrywa. Burza piór przy lśniącym kombinezonie dodaje demonicznej wokalistce jeszcze większej mocy. Przez pierwsze utwory wygląda dostojnie i groźnie równocześnie. Co dobrze koresponduje z dźwiękami, bo jako drugi zespół gra przepotężny „Charlie Big Potato”! Wprawdzie ze skróconym, grooviącym, jungle'owym wstępem, ale za to tak ciężko, że wielu metalowców mogłoby im pozazdrościć.

W przeboju z „Post Orgasmic Chill” publiczność już nie wytrzymała napięcia i śpiewała za Skin najspokojniejsze „Alone brother, alone sister, A home cover” zostawiając artystce pole do popisu w zamykającym wers, najbardziej dramatycznym „Alone!”. Grając motoryczny riff szalał też gitarzysta Ace, a Cass prezentował do kamery szpanerskie, czerwone struny swojego basu, które musiał szarpać krótkimi seriami, jeszcze bardziej wzmacniając ciężar „Charlie Big Potato”. Kolejne połączenie nastrojowości i agresji zespół zaprezentował w następnym, przełomowym, bo pierwszym po reaktywacji utworze, „Because Of You”. Skin pozbyła się pióropusza, co tylko pozwoliło jej na jeszcze bardziej radykalną gimnastykę w rytm muzyki, a za niedługo ułatwiło też pierwszy zgrabny zeskok do fosy. Nie ostatni.

O ile na początku koncertu Deborah głównie miotała się po scenie, nie roniąc nic z poruszających partii wokalnych, to z biegiem czasu przestały jej wystarczać śpiew, skoki i dodatkowe zajęcia, jak granie na drugiej gitarze w „My Ugly Boy”, czy na wielkim bębnie w „Tear The Place Up”. Podczas „I Can Dream” i „Weak” zapuszczała się pod scenę i witała z fanami, co zwieńczyła wejściem za barierki i triumfalnie stanęła na rękach kilkunastu krzepkich gości z pierwszych rzędów. To symboliczne zjednoczenie skończyło się bezwładnym opadnięciem Skin w zachwycony tłum. Towarzysząca temu aktowi zaufania muzyka od teraz brzmi zupełnie inaczej…

Najnowszy album wydany po reaktywacji, czy jak chcą sami muzycy Skunk Anansie, po odwieszeniu działalności, miał godną reprezentację w postaci czterech utworów, ale w amok wpadaliśmy przy klasykach sprzed lat, które zdominowały początek i finał tego doskonałego koncertu. Końcówka z „On My Hotel TV”, wspomnianym „Tear The Place Up” i „The Skunk Heads” to spełnienie marzeń każdego, kto ceni w muzyce energię i wyrafinowanie, a nie tylko walenie w łeb obuchem miałkich melodii. Dla mnie koncert wieczoru, choć Moby też wypadł nieźle…
Zbigniew Zegler
oceń
4
0
Podziel się

najnowsze

obrazek

Zawsze w ruchu

2011-06-19

Podczas koncertu Jamiroquai wszyscy, którzy nie mieli szansy tego doświadczyć, bo nie było ich jeszcze na świecie, mogli poczuć klimat disco lat 70. Nieocenione uczucie i znakomita zabawa towarzyszyły nam przez pełne dwie godziny...

więcej »

obrazek

Ani słowa o kreacji Natalii

2011-06-19

Oczywiście, że nie mogłem nie zauważyć sukienki Natu, która była drugim "planem B" na scenie podczas występu Sistars. Gdyby dziewczyny źle zaśpiewały, a chłopcy krzywo zagrali i tak większość by tego nie zauważyła...

więcej »

  • Skomentuj
  • WP.PL
Ocena: 0 [0]
~M. [2011-06-20 13:38]

Zarąbisty koncert, Skin po prostu wymiata. Generalnie "dziadki" czyli Skunk i Moby górą.

odpowiedz