szukaj w serwisie

Gorące tematy

gorące tematy

23 LutegoNasze relacje

23 LutegoNajnowsze wiadomości

23 Lutego Najnowsze plotki

Zakupy

Coke Live Fresh Noise 2011

  A A A
 
Balanga z rywalizacją w tle - (Zbigniew Zegler, 2011-05-21)

Imprezy tego typu kojarzą mi się z rysunkiem Andrzeja Mleczki, na którym szef, z jadowitym uśmieszkiem, proponuje dwóm zdziwionym panom o aparycji stereotypowego księgowego: „Ten, który zabije drugiego, dostanie podwyżkę.”



ZOBACZ ZDJĘCIA Z KONCERTU


O większą stawkę, ale w mniej bezpośredni sposób walczyło pięć zespołów, występujących między koncertami uznanych gwiazd. Dzięki zwycięstwu w Coke Live Fresh Noise jeden z pretendentów: New New, Dead On Time, Last Blush, Hajva lub Vallium, zagra podczas właściwego Coke Live Festivalu w Krakowie. Żeby każdy miał szansę zaprezentować się godnie, zabawa musiała się zacząć dość wcześnie, co pozbawiło mnie możliwości posłuchania pierwszych dwóch konkursowiczów.

Jednak na koncert ubiegłorocznego laureata CLFN, kwartetu Irena, zwarty i gotowy oczekiwałem przed wciąż zapełniającą się salą Palladium. Wnętrze klubu mogło robić wrażenie. Coca Cola rozstawiła, poza lodówkami z napojami, kilka plazm, na których można było pooglądać jurorów tegorocznego konkursu (bez fonii, co rozumiem z technicznego punktu widzenia, ale im bardziej na nich patrzyłem, tym bardziej chciałem usłyszeć, co mówią, bo byli to Agim z Ӧszibarack, duet Plan B, Marcin Bors, L.U.C. i Bartek Dziedzic), telebim w foyer i jeszcze większy na scenie. Do tego niemal stadionowe oświetlenie estradowe i spore reflektory doświetlające salę z balkonu. A gdyby ktoś jeszcze narzekał, że w Palladium nie jest jasno jak w dzień, to na ścianach wyświetlały się logotypy – imprezy i sponsora.

Irena (obok zespołu Video chyba najbardziej niewyszukiwarkowa nazwa świata;) zaprezentował(a) piosenki z wciąż niewydanej, debiutanckiej płyty (w prima aprilis żartowali, że będzie nosiła tytuł jak z dyskografii Comy – „Wykorzystane zasoby niedużej grupy pospolitych symboli”;) i znanej od dwóch lat EP-ki „Wczesna Jesień”. Po „Co chcesz” Tomek Pamrów powitał publiczność, ucieszył się, że znów mogą zagrać podczas imprezy, którą rok wcześniej wygrali. Trzy kamery na scenie pokazywały z bliska pracę muzyków, a efekt widzieliśmy w powiększeniu na tej samej scenie, za tymi samymi muzykami. Może to nie najmądrzejsze, ale efektowne:) Pop-rock z prawie niesłyszalnymi klawiszami, jaki proponuje Irena, to muzyka z potencjałem na radiową zmianę Feela, czy Pectusa, tylko bez obciachu. Za to z patentami urozmaicającymi kompozycje, jak dośpiewywanie chórków przez policyjną szczekaczkę przez gitarzystę, Antka Opolskiego, czy klawiszowe wtręty klawiszowca, który jest chyba nowym nabytkiem w zespole, a z pewnością nieujawnionym z imienia i nazwiska.

Sprawność organizacyjna była tak duża, że już podczas trzeciej piosenki Ireny bezceremonialnie na wyższym poziomie sceny zaczął instalować się Dead on Time. Na szczęście zaczęli grać dopiero, jak Irena skończył(a). Najmocniejszy z finalistów (w sensie muzycznym; nie wskazuję na kogo macie głosować;), zdecydowanie rockowy kwintet z androginicznym wokalistą, chudziutkim jak budżet Grecji grał ciekawie, głośno i skomplikowanie. Co kolidowało z drżącym chwilami głosem wokalisty, który rozgrzał się i okrzepł dokładnie wtedy, kiedy musieli już kończyć.

Następnym uznanym wykonawcą, który zgromadził już pokaźną publiczność, był L. Stadt. Pierwszy raz miałem przyjemność zobaczyć ich w wydaniu na dwie perkusje. Na początku zagrali wolno, zupełnie inaczej, niż ostatnio, podczas „Don’t Panic! We’re from Poland”. Pojawiły się utwory z debiutanckiej płyty, z „Superstar” na czele, ale dopiero gdy przeszli do materiału z „EL.P” wszystko się zmieniło. Dwie perkusje już nie tylko ładnie wyglądały, ale obaj perkusiści grali co innego, pięknie się uzupełniając. W „Ciggies”, wreszcie żwawszej piosence (o papierosach), Łukasz Lach zaczął brzmieć jak Caleb Followill i od tego momentu zaczął się fajny występ. Oczywiście do tego, co dzieje się na koncertach SBB z dwiema perkusjami jeszcze im daleko, ale cały koncert wypadł bardzo korzystnie.
Zbigniew Zegler
oceń
1
0
Podziel się

najnowsze

obrazek

Wielki Jabba z planety L.U.C. i electro-Kamp!

2011-05-21

To, co Łukasz Rostkowski (zwany L.U.C.iem) wyprawiał na scenie Palladium podczas swojego performance’u zasługuje nie tylko na kolejny Paszport Polityki, ale i Honorową Nagrodę Psychiatrów Polskich…

więcej »

Opinie (0)

Ten materiał nie ma jeszcze żadnej opinii. Twoja może być pierwsza!

Polecane: Pogoda | Wyznaczanie trasy | BMI | Tarot | Program tv | Plotki | Moje IP | Wiadomości | Sport | Top News
Copyright © 1995-2012 Wirtualna Polska