szukaj w serwisie

Gorące tematy

gorące tematy

23 KwietniaNasze relacje

23 KwietniaNajnowsze wiadomości

23 Kwietnia Najnowsze plotki

Metal Attack Tour 2011 (Incantation, Christ Agony, Pandemonium, Relikt)

  A A A
 
Wzorzec kultowości - (Zbigniew Zegler, 2011-05-03)

Ośmiokoncertowa Metal Attack Tour amerykańskiego Incantation i rodzimego Christ Agony miała swój drugi przystanek w warszawskiej Progresji. Ekstremalnych metalowców z Pensylwanii i Morąga wspierali weterani z Pandemonium i debiutujący, stołeczny Relikt.

Deathmetalową burzę rozpoczął kwintet z Warszawy. Podobno wypadli nadspodziewanie dobrze. Choć z pewnością nie mogli liczyć na takie przyjęcie i oprawę, jaką zaserwowali sobie nawzajem Pandemonium i ich fani. Po bardzo długiej przerwie technicznej, dzięki której wszyscy spóźnieni mogli zdążyć na ich występ, doświadczyliśmy bardzo profesjonalnie przygotowanego misterium, z wysokogatunkowym metalowym sztafażem. Były kurtyny z „aniołkami”, statywy z krzyżami i pochodniami, czy „najbardziej srogi przystanek tramwajowy”;), do którego Paul miał przytwierdzony mikrofon. Wszystko to tonęło w czerwonej poświacie i gęstym dymie. I nawet lepiej, że grali na małej scenie, bo elementy scenografii wyglądały jeszcze bardziej okazale.

Bardzo dobrze zabrzmiały premierowe utwory, które trafią na przygotowywany album „Misanthropy”, a póki co można ich posłuchać z multimedialnej EP-ki „Promo 2010”, która dodawana jest do winylowej reedycji „Devilri”. „God Delusion” i „Black Forest” mają, przy oczywistych deathmetalowych fundamentach, niesamowity swing, który każe pamiętać, że cały czas mamy do czynienia z muzyką rozrywkową. Podobnie skutecznie bujają utwory z ostatniego albumu, „Hellspawn”, czy klasyki z początku działalności łodzian. Usłyszeliśmy m.in. „Frost”, „Memories”, czy „Whispered In The Dark” z czasów Domain. Na zamykający koncert Pands, „Unholy Existence”, na scenie zameldował się były wokalista Revelation Of Doom, Paweł Klimowicz, który zaśpiewał praktycznie cały hymn mrocznego undergroundu z początku lat 90., dopuszczając tylko Paula do mikrofonu na refreny. Jak znam życie, sprawa wyszła spontanicznie, ale efekt był godny jednej z najbardziej kultowych polskich metalowych hord.

Dzień wcześniej w rodzinnym mieście Reyasha, Zielonej Górze, zespół Cezara zagrał bardzo udany koncert. Był to absolutny debiut z Paulem, czyli Pawłem „Pavulonem” Jaroszewiczem, perkusistą najlepiej znanym z gry w Soul Snatcher i Vader. Miejmy nadzieję, że to koniec roszad personalnych (na powstającej nowej płycie partie bębnów zarejestrował Inferno z Azarath i Behemoth) i Christ Agony dotrwa w tym składzie do jesiennych koncertów promocyjnych albumu „NocturN”. W Progresji zaprezentowali się dobrze i z – jak zwykle – wielkim zaangażowaniem. Jednak po spektaklu, jaki zafundował nam Pandemonium, wypadli wręcz punkowo. Surowość jednej gitary, basu i perkusji równoważyły dwa wokale Cezara i Reyasha (w niektórych utworach, jak „Mephistospell”, właściwie oba główne). Podczas krótkich przerw między utworami nie zabrakło „złych nowin”, dzięki którym poznaliśmy m.in. datę wydania nowej płyty (11 września), czy dowiedzieliśmy się, że „Eternal Desires” dedykowana jest „tym w sukienkach i koloratkach”. Być może to rezultat tej ascetycznej otoczki, ale bardziej przekonująco wypadły nowe rzeczy, do tego stopnia, że po powrocie do domu rzuciłem się na „Condemantion” i nie mógłbym przestać jej słuchać, gdyby nie… Incantation.

Amerykanie odważnie zdecydowali się zagrać w Polsce osiem razy. Dobra frekwencja na dwóch pierwszych koncertach może wróżyć powodzenie przedsięwzięcia także w Lublinie, Olsztynie, Gdyni, Poznaniu, Wrocławiu i Katowicach. Szansa usłyszenia na żywo jednego z najgłębszych metalowych głosów, jakim dysponuje John McEntee, w pełnym, ponadgodzinnym programie, może się prędko nie powtórzyć. Kiedy ostatnio grali z Vaderem, cztery lata temu, mieli dla siebie tylko 25 minut, co frontman Incantation doskonale pamiętał i wspominał… powiedzmy, że z nostalgią:)

Po improwizowanej, wulgarnej manifestacji siły, przez którą widowni śledziony mogły zamienić się miejscami z wątrobami, zaczęli od „Thorns Of Everlasting Persecution”. I nikt już nie miał wątpliwości, że żarty się skończyły.

Incantaion ma wszelkie cechy zespołu kultowego – właściwie nie nagrał kiepskiej płyty, słynie ze skrajnie niskich, wolnych partii, ocierających się o doom, czy drone, skontrastowanych z nieziemsko szybkimi zrywami, przy czym jedno i drugie gra perfekcyjnie. I tylko bezkompromisowość, za którą są wielbieni, nie pozwala im na wyjście z podziemia i pokazania swoich umiejętności szerszemu audytorium. I może niech tak zostanie, bo dzięki tak stanowczej postawie mieliśmy okazję usłyszeć m.in. „Blasphemous Cremation”, „Rotting Spiritual Embodiment” (z debiutanckiej płyty sprzed niemal dwóch dekad, z której publiczności nie udało się wymusić zagrania „Golgothy”), „Dying Divinity”, czy „The Ibex Moon” i zamykającego koncert, zagranego na bis „Impending Diabolical”.

Grubo po północy Incantation zszedł ze sceny. A ich wyznawcy jeszcze długo tułali się oszołomieni po pustoszejącym korytarzu Progresji. O co nietrudno, kiedy przyjmie się tak potężną dawkę deathmetalowego hałasu na najwyższym poziomie. Stara Szkoła ma się dobrze.
Zbigniew Zegler
oceń
3
0
Podziel się
  • Skomentuj
  • WP.PL
  • FB

Korzystanie z komentarzy FB oznacza akceptację regulaminu

REGULAMIN

Ten materiał nie ma jeszcze żadnej opinii. Twoja może być pierwsza!