szukaj w serwisie

Gorące tematy

gorące tematy

17 LipcaNasze relacje

17 LipcaNajnowsze wiadomości

17 Lipca Najnowsze plotki

SUM 41 i Turboweekend na zimowej odsłonie Ursynaliów

  A A A
 
Turbo-electro-pop-weekend - (Zbigniew Zegler, 2010-12-03)

Turboweekend specjalnie na ten koncert przylecieli z rodzinnej Kopenhagi. Mimo, że pełnili rolę gościa wspierającego gwiazdę, zespół Sum 41, wiele osób z publiczności przyszło właśnie na nich...



ZOBACZ ZDJĘCIA Z KONCERTU


Trochę mogło to dziwić niezorientowanych, ale szybko okazało się, że Duńczycy z Turboweekend robią niezły teatr. Zaczynają od syntezatorowego wstępu, granego przez charyzmatycznego wokalistę, Silasa Bjerregaarda i (nieprzedstawionego) klawiszowca koncertowo-sesyjnego. Po rockowym występie radomskiego Carriona zmiana stylistyki była dla jednych lekko szokująca (i ci przez niemal cały występ domagali się Sum41), a dla wielu – ożywcza. To urozmaicenie szczególnie nabiera sensu, kiedy dołączają basista, Morten Křie i bębniarz, Martin Petersen. Niepokoi brak gitarzysty, ale okazuje się, że w electropopie, granym z zaangażowaniem, taki stan da się zaakceptować. Przede wszystkim dlatego, że Silas jest kolesiem ostro wkręconym w to, co robi, a przy tym świetnie wykorzystuje naturalne atuty, jak mocny wokal i dobry kontakt z publicznością. Teksatmi w stylu „Robimy imprezę! My zapewniamy muzykę, a wy zabawę, pasuje?!” podkręca atmosferę o tyle skutecznie, że mówi to cały czas tańcząc na dynamicznym pochodzie basowym. Program koncertu oparty głównie o ubiegłoroczną, drugą płytę Turboweekend, „Ghost Of A Chance”, okazał się dobrym pretekstem do zabawy. Zagrany, jako drugi tego wieczora „Holiday”, z mocną pracą sekcji rytmicznej i trochę schowanymi klawiszami przekonał już nawet „ortodoksyjnych” fanów Sum41. Wszyscy, którzy odważyli się wejść z tętniącego życiem towarzyskim korytarza, do głównej sali Palladium trafiali na roztańczony tłumek, wsysający każdego chętnego. Najprzyjemniejsze w występie Turboweekend jest wyważenie proporcji wszystkich składników, które nie zaburzają odbioru dojrzałego, melodyjnego śpiewu Silasa. Wokalista ujmuje też kindersztubą. Pewna koleżanka była zachwycona, kiedy rozlał piwo i grzecznie po sobie posprzątał, niemal przepraszając. Miłe chłopaki. I zdolne.

A co z teatrzykiem? Otóż podczas bisu zagrali „Almost There”, podczas którego Silasowi udało się posadzić publiczność i „wystrzelić” w powietrze „aż pod sufit” na umówiony znak. Na koniec Turboweekend zaserowali udaną dyskotekę z przyjemnym pulsem rozedrganego basu i prosto, ale konkretnie grającej perkusji. Mimo, że to ryzykowne zestawienie z post-pop-punkowym Sum 41, to udane. O czym świadczyła też żywiołowa reakcja publiczności.

OK., ale między żywiołową a histeryczną jest ta różnica, którą mogliśmy zaobserwować tego czwartkowego wieczora. Co dla miłośników Turboweekend jest umiarkowanie krzepiące, a o czym fani Sum 41 mogą poczytać sobie gdzie indziej...
Zbigniew Zegler
oceń
0
0
Podziel się

najnowsze

obrazek

Wrestling z gitarami

2010-12-03

Zespoły, które grają wielokoncertowe trasy często wypracowują pewien schemat, który w mniej lub bardziej modyfikowanej formie jest podstawą każdej kolejnej sztuki. Może to się kojarzyć z wrestlingiem…

więcej »

  • Skomentuj
  • WP
  • FB

Korzystanie z komentarzy FB oznacza akceptację regulaminu

REGULAMIN

Ten materiał nie ma jeszcze żadnej opinii. Twoja może być pierwsza!