szukaj w serwisie

Gorące tematy

gorące tematy

21 StyczniaNasze relacje

21 StyczniaNajnowsze wiadomości

21 Stycznia Najnowsze plotki

Decapitated w Warszawie

  A A A
 
Najwyższy poziom - (Zbigniew Zegler, 2010-10-25)

Decapitated są bardzo towarzyscy, podczas trwającej polskiej trasy koncertowej grają aż z pięcioma innymi zespołami.



Wszyscy dają z siebie sto procent, ale wyróżniają się Włosi z Nerve, na których występ, otwierający całą zabawę, warto zdążyć, jeśli ktoś ma taką możliwość (i lubi techniczny death metal w rozumieniu techniczny = zahaczający o industrialny) oraz dwie kapele bezpośrednio poprzedzające koncert gwiazdy. Bo o samym Decapitated nie wspominam. To – z całym szacunkiem dla pozostałych – zupełnie inna liga i znacznie wyższa jakość. Takie są fakty.

Podczas występu tria z Morąga nachodzi refleksja ″Jak to możliwe, że jest tylko jeden człowiek, który wszystkich i wszędzie jest w stanie dobrze nagłośnić?″ Malta, czyli Arek Malczewski, niegdyś akustyk Behemotha, później realizator i reżyser dźwięku, na nasze szczęście coraz częściej wychodzi ze studia i udostępnia swój talent na koncertach innych grup.

Christ Agony zagrał w jeszcze bardziej odświeżonym składzie, niż po reaktywacji. Za bębnami zasiadł słynny warszawski erudyta, bawidamek i bardzo sprawny perkusista – Hellrizer (znany dotychczas ze współpracy m.in. z Hate, Carnal, czy Hellectricity). W roli basisty i wokalisty, coraz śmielej wspierający Cezara wokalnie – Mścisław, słynny lubelski erudyta i bawidamek, znany m.in. z Deivos, Eclipse, Engraved, Profundis, Ulcer, Blaze of Perdition, Blasphemy Rites, Abusiveness i Pripegal. Cezar ze swoim pierwszym zespołem zagrał set, który otwierał i zamykał utwór z najnowszego albumu ″Condemnation″, nagranego tuż po powrocie Christ Agony. Usłyszeliśmy z niego ″BloodSeedNation″ na początku i tytułowy na zakończenie. ″Po drodze″ Christ Agony zagrali klasyczne ″Paganhorns″, ″Devilish Sad″ i przebojowe ″Mephistospell″ z ″Moonlight″. Usłyszeliśmy także ″Inceremonical″ z ″Unholyunion″ i poprzedzone bliskowschodnią introdukcją ″Sadnes Of Immortality″ z ″Elysium″. Wszystko brzmiało świetnie, a repertuar był – jak na warunki i miejsce w line-upie imprezy – najwłaściwszym, jakiego można sobie było życzyć.

Hate, pod wodzą gitarzysty i wokalisty Adama (The First Sinnera), wciąż skleja z ulubionych motywów każdego fana, bardzo dobrze sprawdzające się na żywo deathmetalowe walce. Oczywiście walce drogowe, a nie wiedeńskie. Naprawdę ciężkie i tak samo wyrafinowane… Podczas ″Ressurrection Machine″ basista, Mortifier, niemal zakręcił sobie warkocz, machając włosami. Adam zagadywał do publiczności pomiędzy kolejnymi utworami, a całość – mimo czynionych przez złośliwców kąśliwych uwag na temat podobieństwa scenicznego entourage’u Hate do Behemotha – wypadła dość przekonująco.

Nie ulegało jednak wątpliwości, że gros publiczności zjawiło się w Progresji dopiero po 22:00, czyli celując z przyjściem na koncert Decapitated. Za heblami znowu Malta, a na scenie Vogg. W efekcie - pierwszy deathmetalowy koncert (poza Morbid Angel), na którym był wyraźnie słyszalny efekt stereo. W kilku momentach tego kompletnie obłąkanego show, Wacek grał dwie partie gitary, które Arek separował na konsolecie, a my słyszeliśmy je raz w lewym, raz w prawym zestawie głośników. Co warte podkreślenia, siła Decapitated tkwi nie tylko w geniuszu lidera, ale w idealnym dopasowaniu wszystkich elementów układanki. $virus doskonale dyryguje tłumem, tak jak i bezbłędnie śpiewa. Heinrich zagrzewa fanów do walki, podchodząc do krawędzi sceny, grając w swoim firmowym stylu, z basem opartym na udzie. Nie wspominając o Kerimie, który może odrobinę za cicho, ale hiperprecyzyjnie napędza swoją grą ten chory twór. Niektórzy już nazywają młodego perkusistę ″austriacką maszyną″.

Podobnie, jak w Poznaniu Popcorn, czy w Gdyni Inferno, w Warszawie na scenie także pojawił się gość specjalny. Orion z Vesanii i Behemotha zaśpiewał ″Conquer All″ z ″Demigod″. Rzecz jasna, utwór był dedykowany Nerowi, za którego zdrowie polecam wychylić teraz, co kto ma. Usłyszeliśmy bardziej przekrojowy repertuar, niż podczas zimowego koncertu na początku roku, choć niezmiennie w setliście dominowały utwory z ostatniej płyty sprzed wypadku. Najgorętsze przyjęcie miały ″Mother War″, ″Day 69″ i ″Invisible Control″, który zamykał set, a był dedykowany Witkowi… Zespół pozostawił niedosyt, nie dając szans na wyłudzenie bisu. Natychmiast po ostatnich dźwiękach ″przeboju″ z ″Organic Hallucinosis″ rozbrzmiał stadionowy hit zespołu Turbonegro - ″City Of Satan″, a przekrzyczeć załogę Hanka po kilku godzinach darcia się na chwałę death metalu, było ponad siły nawet wspaniałej i naprawdę licznie przybyłej warszawskiej publiczności.

Poza wymienionymi w skład Rebellion Tour vol. II wchodzą także warszawski Vedonist i Nammoth z Ełku.
Zbigniew Zegler
oceń
0
0
Podziel się
  • Skomentuj
  • WP
  • FB

Korzystanie z komentarzy FB oznacza akceptację regulaminu

REGULAMIN

Ten materiał nie ma jeszcze żadnej opinii. Twoja może być pierwsza!