szukaj w serwisie

Gorące tematy

13 LutegoNasze relacje

13 LutegoNajnowsze wiadomości

13 Lutego Najnowsze plotki

Zakupy

Gary Moore w Polsce

  A A A
 
2009-11-11, Torwar - Warszawa
Brzydki stary dziad - (Zbigniew Zegler, 2009-11-12)

Zapewne słysząc hasło „Gary Moore” myślicie sobie „A, ten irlandzki gitarzysta, taki brzydki, stary dziad z gitarą.. Nagrał kiedyś fajną balladę.”

Choć oczywiście na głos tak nie mówicie, bo nie wypada. Od znajomości muzycznych annałów zależy, czy macie wówczas na myśli „Still Got The Blues”, czy „Parisienne Walkways”. I czy pamiętacie i lubicie te utwory tak bardzo, żeby chcieć je usłyszeć na żywo, siedząc pośród pięciu tysięcy fanów bluesa…

Im nie przeszkadza, że Gary Moore jest brzydki. I nie narzekają przez pierwszą godzinę koncertu, że jest jazgotliwie. A nawet ballady, jak już są, to też z solówkami na przesterze! Oni go kochają. Wielbią. I okazują to bezwstydnie. A on to z radością wykorzystuje.

Najwyraźniej było to widać pod koniec koncertu, kiedy publiczność dała się wciągnąć artyście w grę sprawiającą radość obu stronom. Kiedy po kolejnej palcołomnej kaskadzie dźwięków w ramach sola po „Too Tired” Gary pozwalał wybrzmiewać ostatnim piskom, cały Torwar zrywał się do ich oklaskiwania. Kiedy brawa stawały się głośniejsze niż gitarowy ryk, mistrz zaczynał kolejne solo. I tak kilka razy.

Także wspólne klaskanie i śpiewanie „Mojo Boogie” świadczyły o tym, że elektryczny blues może dawać sporo radości. A nie tylko wspomnienia życia w Delcie Missisipi, pracy na polu bawełny i wyskrobywania kozikiem kolejnych karbów na stole, symbolizujących kobiety, które odeszły..:)

Z promowanej właśnie, ubiegłorocznej płyty, usłyszeliśmy „I Love You More Than You'll Ever Know” Ala Koopera i wspomniany cover „Mojo Boogie” Lenoira. Także tytułową „Bad For You Baby” i „Down The Line”.

Wszystkie utwory zespół zagrał z ogromną energią. Zespół, bo Garemu oczywiście towarzyszyli basista i perkusista, oraz zmiękczający trochę brzmienie, klawiszowiec, wściubiony w prawy kąt sceny.

Techniczny co kilka utworów zamieniał gwieździe jaśniejszego Les Paula na ciemniejszego. Przy czym, co ciekawe, nie ograniczał się tylko do podania instrumentu, ale pomagał wygodnie przewiesić go przez ramię i nawet wpinał kabel. A Gary tylko robił swoje. Grał.

Także śpiewał i to naprawdę dobrze. Jego mocny głos, może nie rozmiękcza serc niewieścich, ale od tego Gary ma gitarę. Zawodzenie i łkanie w wykonaniu faceta może być tylko żałosne. Ale w wykonaniu faceta grającego na gitarze, w formie smutnego sola, to już coś zupełnie innego. I pięknego.

Panowie oczywiście też to doceniali. Szczególnie, że prawie każdy utwór zawierał rozbudowane, gitarowe partie, które mogły zadowolić najbardziej wyposzczonego fana gitarowej wirtuozerii.

Gary Moore nawet w czasach heavy metalowych (do końca lat 80.), kiedy tylko włosy miał dłuższe, grał tak samo. Może trochę szybciej. Od zawsze jednak posiadał umiejętność trzymania dźwięku do tego magicznego momentu, kiedy publiczność jest już zachwycona i reaguje ekstatycznie, ale za następne pięć sekund zaczęłaby się już nudzić. Gary Moore dokładnie wie, w której sekundzie zacząć grać następny motyw.

Zbigniew Zegler
oceń
1
1
Podziel się

Opinie (7)

Ocena: 0 [0]
~Dorsaj [2009-11-23 22:41]

niesamowite przeżycie zobaczyć Go na żywo,
a Parisienne Walkways na końcu to już była totalna ekstaza...i kompletnie nie podzielam zdania Pani z pierwszego postu-siedziałem na samym końcu i bez lornetki nic bym nie widział,ale i tak czułem więź artysty z publicznością,a z tego co widziałem to wokół mnie ludzie czuli to samo i nie ważne czy to był ktoś młodszy,czy na oko 60-latek,czy też 3 panie w wieku około 40 lat-wszyscy bawili się doskonale i żywo reagowali na wirtuozerię Gary Moore'a

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~NA SIEDZĄCO... [2009-11-21 21:56]

PUPY NAS BOLALY...
jakos bylo mi dane bywac na roznych koncertach, jednak nigdy nie doswiadczylismy z mezem takiego braku poszanowania artysty jak i sluchaczy...Juz na samym poczatku trzeba zaznaczyc,ze znalezienie miejsca parkingowego graniczylo z cudem...Kompletny brak organizacji!!!!! A juz w srodku?....Te "krzesełka"wygladajace jak z podrzednego baru z piwkiem i numeracja - przyprawily nas o zawrot glowy...Wystrój sceny...zaden....Światła - to samo, jak w wiejskim domu rolnika...Tak bardzo czekalismy na ten koncert do tego 10 godzinna podroz i....wielki zawod...Dziwie sie tylko ze Garemu w takiej scenerii chcialo sie w ogole grac...Poza tym odnieslismy wrazenie - ze gdyby nie publika - zszedlby ze sceny juz po niespelna godzinie...Jakby sie gdzies spieszyl.Trzebabylo owacjami "wymusic"ponowne wyjscie na scene...Koncert powinien trwac minimum 2 godziny i to bez bisow... gitara - oczywiscie ok, wokal - juz nieco mniej... no i brak kawalka (emty rooms) na ktory tak czekalam..ale to juz szczegol... - tylko jakos brak "porozumienia" z publicznoscia... nie "czulo sie" magii ktora zawsze wynosilismy w duszy z innych koncertow jak chocby np. Satriani - G3...Ogolnie - jaka otoczka calego koncertu - takie nasze odczucia...Rozczarowalismy sie i to bardzo...Wielki minus dla organizatorow...

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~mini [2009-11-14 15:59]

relacja
Kto jest autorem tej relacji?! Czy muzyczny dział WP nie ma redaktorów wydania? Jak można puścić taki tekst na ogólnopolskim portalu? DNO. Pismacki gniot, pisany przez człowieka, który nie zna się na stylistyce, a tym bardziej na muzyce.

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~db [2009-11-13 19:53]

who knows
kto napisał tę relację?

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~karolina [2009-11-12 21:46]

Koncert
Było fantastycznie !! szkoda tylko że tak krótko....

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~WowoS [2009-11-12 15:50]

Ten, kto wymyślił żeby ochrona świeciła laserami po ludziach powinien dostać chyba pokojowego Nobla... widać tu wszechstronne znajomości zasad bhp i sam profesjonalizm nadpobudliwej firmy ochroniarskiej... przed koncertem (40 min) podszedłem sobie do sceny pooglądać instrumenty i już po 10s stał obok mnie ochroniarz z tekstem "proszę zająć swoje miejsce!"... co to już patrzeć nie można ?? A już z fotografowaniem to już jakaś masakra była: o laserku po oczach albo aparacie już nie wspominam, ale ci pr0 ochroniarze biegali do wszystkich (nie ważne czy miałeś 14mp lustrzankę, 2mp komórkę, czy po prostu pisałeś smsa) albo laserem po oczach.... Ale ogólnie koncert świetny :D

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~Fox [2009-11-12 15:35]

Dokładnie tak było!
wielka uczta dla fanów....

odpowiedz

Polecane: Pogoda | Wyznaczanie trasy | BMI | Tarot | Program tv | Plotki | Moje IP | Wiadomości | Sport | Top News
Copyright © 1995-2012 Wirtualna Polska