szukaj w serwisie

Gorące tematy

gorące tematy

10 GrudniaNasze relacje

10 GrudniaNajnowsze wiadomości

10 Grudnia Najnowsze plotki

Per Gessle w Polsce

  A A A
 
Wspomnień czar - (2009-04-23)

"C'mon join the joyride". Śpiewał Per Gessle na zakończenie zasadniczej części solowego koncertu. Jeden z największych przebojów Roxette doskonale obrazował atmosferę panującą w warszawskim klubie Stodoła.






ZOBACZ ZDJĘCIA Z KONCERTU


Nie ma co owijać w bawełnę. Wiadomo, że najbardziej lubimy te piosenki, które już znamy. Nikogo nie dziwiło więc, że z największym odzewem zgromadzonych spotykały się przeboje Roxette. Szwed co prawda odwiedził nasz kraj promując najnowszy samodzielny album, "Party Crasher", ale od pierwszych dźwięków wiadomo było, że nie solowymi numerami sprawi, że dziewczęta (czy raczej już panie) będą piszczeć a cała sala zmieni się w gigantyczny chór.

Na scenie artystę wspomagali m.in. pracujący z nim jeszcze od czasów Roxette klawiszowiec i bębniarz oraz śpiewająca Helena Josefsson. Radośnie podskakujące dziewczę w sukience ze złotych cekinów udzielało się jednak wyłącznie w chórkach. Partie piękniejszej połowy duetu Roxette, Marie Fredriksson, przejął sam Per. Ze sceny jednak ciepło wspomniał koleżankę, mówiąc iż jest jedną jego ulubionych wokalistek.

Oczywiście znakomitego głosu Szwedki brakowało, szczególnie w balladach pokroju "Listen To Your Heart" (to była chwila na wzruszenia) i "It Must Have Been Love" (podczas tego numeru pojawiły się oldschoolowe zapalniczki zamiast świecących komórek). Zresztą nawet solowe, spokojne kawałki Pera wypadały średnio. Zupełnie inaczej sprawa wyglądała przy mocniejszych kawałkach z rockowym zacięciem, gdzie szarpiąc struny gitary Gessle czuł się jak ryba w wodzie. "Dressed for Success", "The Party Pleaser", "Joyride" i przede wszystkim "The Look" wypadły znakomicie. Ostatnie z wymienionych hitów szczególnie rozruszały publikę, która nie szczędziła gardeł wspomagając, a wręcz zagłuszając Pera. Warto wspomnieć też udane "Doesn't Make Sense" z ostrym finałem i klasyczne już "Dangerous".

Miło było patrzeć na trzydziesto-, trzydziestoparolatków beztrosko poddających się młodzieńczym sentymentom. Dziewczyny przytargały stare plakaty (i w niektórych przypadkach nieco znudzonych mężów/ narzeczonych/konkubentów) a panowie, którzy później rozmawiali o Slayerze, ochoczo wymachiwali rękami, klaskali i śpiewali w najlepsze. Jeden nawet pokusił się o miłosne wyznanie pod adresem Pera. Na głos. A sam Gessle? Był wyluzowany, uradowany gorącym przyjęciem i zdawał się mieć taką samą frajdę z koncertu, jak jego fani. Może głosu nie ma najlepszego na świecie, ale za to... he's got the look.

(Gloria Kawalerowicz/ fot. Joanna Kurkowska)
oceń
0
0
Podziel się
  • Skomentuj
  • WP
  • FB

Korzystanie z komentarzy FB oznacza akceptację regulaminu

REGULAMIN
Ocena: 0 [0]
~PawelVFR [2009-04-23 12:03]

Refleksja po koncercie
Byłem tam wraz z Zonką i to naprawde warto spędzilismy te 1,5 godzinki!Teraz wiem dlaczego Roxette był na topie w tamtych czasach.To dzięki Perowi mielismy takie kawalki jak Joyride!Ale zagranie ,,Listen To Your Heart'' dla mnie było hitem!Oby wszyscy 50-cio latkowie tak sie trzymali jak on.Pozdrawiam wszystkich fanów Roxette!

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: 0 [0]
~Joyrider22 [2009-05-03 20:08]

Koncert Gessle
Co ta kobita chce od głosu Pera? Per ma fantastyczny głos, pisał świetne kawałki i czekam z niecierpliwością na comeback Roxette'a.

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~Kamila [2009-04-23 21:37]

Per Gessle
Dziewczęce sentymenty, wyciąganie zakurzonych plakatów!? Nic z tych rzeczy. Moja fascynacja Roxette, a w szczególności Perem i właśnie jego solowymi dokonaniami trwa od dobrych 17 lat. Szkoda, że zdecydował się zaśpiewać tyle kawałków Roxette, bo wolę go w solowych piosenkach.

odpowiedz