szukaj w serwisie

Gorące tematy

gorące tematy

więcej o...

Mona Lisa - Amerykańskie piosenki

Mona Lisa - Amerykańskie piosenki

Krzysztof Krawczyk


  • Data wydania: 2004-11-18
  • Dystrybutor: ITI Cinema
  • Gatunki: Blues/Jazz
  • Ocena ogólna:

    0 /5
    [0 głosów]

    Oceń:


Wspaniałym recitalem na tegorocznym Festiwalu Sopockim obchodził 40 lecie swojej kariery artystycznej. Zwany już dziś królem polskiej piosenki, 10 lat z tych 40-tu spędził w Stanach Zjednoczonych. Występował tam nie tylko w polonijnych klubach, bawiąc (...)

Wspaniałym recitalem na tegorocznym Festiwalu Sopockim obchodził 40 lecie swojej kariery artystycznej. Zwany już dziś królem polskiej piosenki, 10 lat z tych 40-tu spędził w Stanach Zjednoczonych. Występował tam nie tylko w polonijnych klubach, bawiąc rodaków „PAROSTATKIEM” czy „RYSUNKIEM NA SZKLE”. Występował także na amerykańskich scenach w Las Vegas, Reno, Nowym Yorku, Los Angeles czy San Francisco. Tam nie wystarczały przeboje z Polski. Wtedy sięgał z powodzeniem do klasyki amerykańskiej piosenki... To pierwsze źródło płyty, którą Państwu proponujemy, płyty zaskakującej po sukcesach, jakie Krzysztof Krawczyk odnosi na polskim rynku muzycznym od 4 lat. Tym razem wraca do tradycji muzycznej w najszlachetniejszym jej wydaniu. Źródło drugie: końcówka lat pięćdziesiątych, chwilowa odwilż w Polsce. Do kin wchodzi film z Louisem Armstrongiem. Armstrong gra na trąbce i śpiewa swoim chropawym głosem. Na ekranie, tuż przy scenie mały murzyński chłopiec wpatrzony jak urzeczony w zwalistą postać artysty... Na widowni wraz ze swoim Ojcem Krzysztof Krawczyk widzi siebie w roli tego małego chłopca... Czy mógł wtedy przypuszczać, że za niespełna pięćdziesiąt lat zaśpiewa utwory z repertuaru wielkiego Sutchmo? Początek roku 2004, jeden z największych wokalistów rockowych świata, Rod Stewart (widocznie też miał kiedyś podobne fascynacje, bo nagrał 2 płyty z cyklu American Song Book), po sukcesie drugiej płyty wpada na pomysł, żeby w krajach, w których sprzedano najwięcej tych właśnie płyt towarzyszył mu, w jednym z utworów, piosenkarz popularny w danym kraju. W Polsce wybór padł na Krzysztofa Krawczyka. W utworze „DON’T GET AROUND MUCH ANYMORE” kilka fraz należy do Krzysztofa, śpiewają wspólnie w refrenach. Rod komentuje: „...brzmimy z tym facetem z Polski jakbyśmy całe życie śpiewali wspólnie w Las Vegas...”, zaś w Polsce spotykamy się z pytaniem: dlaczego tak mało Krawczyka w tym duecie? Odpowiedź może być jedna: mało? Zabieramy się do pracy... Sięgamy do bogatej skarbnicy piosenki amerykańskiej, od symbolu Ameryki Georga Gershwina, przez Cole Portera, Duke Ellingtona, Jaya Levingstona do komedianta z Europy Charlie Chaplina. A ponieważ zbliżają się Święta, czemu nie dodać bożonarodzeniowej ścieżki muzycznej, która od 60 lat zapowiada na świecie ten dzień szczególny „WHITE CHRISTMAS” Irvinga Berlina!? Ten wspaniały materiał muzyczny dał Krzysztofowi wielką możliwość pokazania melodyjności swego głosu, a jednocześnie nieprawdopodobne wyczucie swingu. Wydawało się, że źródłem artystycznej drogi Krawczyka był Elvis Presley. Przy całym szacunku dla Mistrza i dla późniejszych: Beatelsów i Toma Jonesa, wydaje się, że tą płytą Krawczyk odkrywa jeszcze inne, nieznane szerzej źródła inspiracji. Wraca do tego, co usłyszał ten mały chłopiec u stóp wielkiego Louisa Armstronga, a wraz z nim mały Krzysio w mroku łódzkiego kina...

  • Skomentuj
  • WP
  • FB

Korzystanie z komentarzy FB oznacza akceptację regulaminu

REGULAMIN

Ten materiał nie ma jeszcze żadnej opinii. Twoja może być pierwsza!