szukaj w serwisie

Gorące tematy

gorące tematy

więcej o...

Symphonicum

Krzysztof Herdzin


  • Nośnik: CD
  • Data wydania: 2010-10-08
  • Wytwórnia: Universal Music Polska
  • Gatunki: Blues/JazzKlasyczna
  • Ocena ogólna:

    0 /5
    [0 głosów]

    Oceń:


Oczyma wyobraźni widzę słuchaczy, którzy sięgnąwszy po najnowszą płytę Krzysztofa Herdzina zachodzić będą w głowę, dlaczego właśnie taką muzykę postanowił zaprezentować na swoje 40 urodziny.


Sam zresztą także się nad tym zastanawiałem. Bez powodzenia jednak. Przecież nie jest ona w dosłownym znaczeniu tego słowa podsumowaniem działalności artystycznej, nie jest zamknięciem jakiegoś okresu w karierze, ani też rozliczeniem z jakimś pojedynczym rodzajem muzyki, której poświęcił swój talent. Nie pomaga w znalezieniu odpowiedzi także znajomość jego dokonań scenicznych. Te bowiem w swej różnorodności nie zbyt dają się ułożyć w wyrazisty obraz, z którego jasno wynikałoby po jakiej stronie stylistycznej barykady Krzysztof sam siebie sytuuje i z jaką frakcją chciałby być kojarzony.

Najczęściej myślimy o nim jak o jazzmanie. Bo pięć lat u Namysłowskiego, bo własne trio, bo koncerty z Marią Schneider, Gregoirem Maretem i plejadą innych artystów z Polski i zagranicy. A jednak muzycznych twarzy Krzysztofa Herdzina da się wyodrębnić o wiele więcej. Czasem odsłania przed nami oblicze aranżera nadającego kompozycjom innych twórców nową dźwiękową szatę. Czasem staje za dyrygenckim pulpitem, aby z batutą w ręce przeprowadzić nas przez kolorystyczne niuanse wielkoorkiestrowych brzmień . Kiedy indziej romansuje z X muzą, aby po już chwili z równym znawstwem, choć nie jako postać pierwszoplanowa, odnaleźć się w przestrzeni muzyki popularnej. I chyba takiego właśnie Krzysztofa Herdzina przyzwyczailiśmy się szukać i przez lata nauczyli odnajdywać - żeglującego gdzieś w morzu muzyki rozrywkowej, którą z upodobaniem dzielimy na przeróżne gatunki rzadko kiedy postrzegając ją jako zróżnicowaną, ale jednak w swej różnorodności bardzo spójną i osobną dziedzinę artystycznej aktywności człowieka.

Toteż sięgając po „Symphonicum” będziemy z pewnością zdumieni. Może przez chwilkę nawet zdezorientowani. W tym przypadku objawi nam się bowiem Krzysztof Herdzin przede wszystkim jako kompozytor. Co więcej kompozytor próbujący swych sił na polu muzyki współczesnej. Rzecz jasna rozumianej nie z perspektywy awangardy, eksperymentu brzmieniowego czy kompozycyjnego wizjonerstwa. Wręcz zaryzykować można stwierdzenie, że Herdzin – kompozytor cały składa się tradycji i całą tę wielką tradycję muzyczną, którą zna i której jest nad wyraz świadomy, przefiltrowuje jak to ma w zwyczaju przez własne wyobrażenie piękna. I to właśnie jawi mi się jako najważniejsza cecha jego muzyki. Jest obecna w każdej odsłonie „Symphonicum”, niezależnie czy utwór napisany jest na fortepian Waldemara Malickiego, saksofony Jerzego Główczewskiego i Piotra Barona, głos Jacka Kotlarskiego czy orkiestrę Sinfonia Varsovia.

Oczywiście bez większych trudów uda się wskazać te najsilniejsze inspiracje. Bez kłopotu zidentyfikujemy w niej echa wielkiej symfoniki rosyjskiej, sympatię dla Karłowicza i Szymanowskiego. Obudzimy skojarzenia z muzyką filmową albo znów w zakamarkach barw i rytmów wytropimy delikatny jazzujący feeling. I dobrze, że tak jest. Dobrze, że na muzyczny kształt „Symphonicum” składa się tak wiele elementów. Dobrze również, że zachowana i jest ta olśniewająca ciągłość między tym co dawniejsze i tym co ważne teraz.

Kiedyś dawno Charles Ives powiedział, że zbyt często muzyka pozwala uszom wygodnie rozeprzeć się w fotelu. Dziś my sami nazbyt często pozwalamy, aby nasze uszy pospiesznie przykucnęły na grubo ciosanym, twardym zydlu muzyki byle jakiej. Być może dzięki Krzysztofowi Herdzinowi przypomnimy sobie jak wiele zależy od jakości, jak wiele można utracić nie dając muzyce szansy przemówienia i jak ważny jest czas, potrzebny by muzyka zabrzmiała w nas samych.

Maciej Karłowski

  • Skomentuj
  • WP
  • FB

Korzystanie z komentarzy FB oznacza akceptację regulaminu

REGULAMIN

Ten materiał nie ma jeszcze żadnej opinii. Twoja może być pierwsza!