Najpopularniejszy brytyjski zespół ostatnich miesięcy – Hurts – wreszcie wydaje debiutancki krążek. Świat usłyszał o nich prawie rok temu dzięki umieszczonym w Internecie utworowi "Wonderful Life" i nakręconym do niego amatorskim teledyskiem.
Od tego czasu zainteresowanie Hurts, umiejętnie podsycane coraz to nowymi utworami i kolejnymi "amatorskimi" wizualizacjami, rosło w zawrotnym tempie. W styczniu okrzyknięto ich nadzieją 2010 roku a ich koncerty sprzedawały się lepiej niż uznanych światowych gwiazd. 6 Września, w dniu europejskiej premiery, krążek "Happiness" udowodni, że Hurts w pełni na ten tytuł zasłużyli. Ich muzyka może kojarzyć się z wczesnym Depeche Mode, Joy Division czy New Order, wizerunek przypomina trochę Pet Shop Boys z początku kariery – ale inspiracje latami 80-tymi to tylko inspiracje: Hurts łączą w sobie styl i szyk tamtych czasów z przebojowością muzyki pop i elektro XXI wieku.
POSŁUCHAJ PŁYTY W STREFIE MP3
Przykład? Pierwszy singiel "Better Than Love" z tanecznym bitem, na koncertach wykonywany z autentycznym śpiewakiem operowym (w chórkach!), aktualny singiel "Wonderful Life" czy znana już z sieci ballada "Blood, Tears & Gold". Zespół nie ukrywa, że chce tworzyć inteligentny pop a album "Happiness" to prawdziwa kopalnia pomysłów, kalejdoskop nastrojów i… spora dawka ironii, o czym świadczy choćby ‘promieniująca szczęściem’ okładka płyty.
Album dotarł do 2. miejsca list sprzedaży w Austrii, Niemczech, Polsce i Szwajcarii. Na UK Charts, zdobył 4. lokatę.
Na płycie gościnnie pojawiła się Kylie Minogue. Australijka zaśpiewała w nagraniu "Devotion". - Zrobiliśmy listę pań, które postanowiliśmy zapytać, czy nie zaśpiewają na naszej płycie - wyjaśniał Adam Anderson w wywiadzie dla "Teraz Rocka". - Na samej górze tej listy była Kylie Minogue. Wysłaliśmy do niej mail: "Zawsze cię kochaliśmy, prosimy, pokochaj nas". I dwa tygodnie później była z nami w studiu i śpiewała.
Longplay otrzymał mieszane recenzje, choć krytycy "New Musical Express" czy "PopMatters" przyznali "Happiness" wysokie noty. Płytę dobrze oceniali także polscy dziennikarze.
- Od początku uderza nas podniosła, lekko monumentalna atmosfera - można było przeczytać na stronach WP.pl. - Synth-pop w wykonaniu Theo Hutchcrafta i Adama Andersona odwołuje się mocno do twórczości Depeche Mode czy Alphaville, a nawet Pet Shop Boys. Na "Happiness" nie ma nic wybitnie świeżego, ale - odpukać - mamy do czynienia z naśladownictwem świadomym i intrygującym. Świetnie wypadają singlowe "Wonderful Life", pogodne "Sunday" oraz epickie "Illuminated" z chórem, który na długo pozostaje w pamięci.
- Nie da się ukryć, że muzykę Hurts prędzej usłyszymy na parkiecie niż na rockowej imprezie - recenzował z kolei na łamach "Teraz Rocka" Michał Kirmuć. - Co nie znaczy, że ich propozycja nie ma w sobie wartości. Chociażby dla samego "Wonderful Life" warto się jej lepiej przyjrzeć.
W Polsce i Niemczech dzieło pokryło się złotem.